Reklama

Rządzący sięgają po studenckie kadry

Młodzi byli liderzy NZS wysoko awansują, a organizację posądza się o flirt z PiS.
Rządzący sięgają po studenckie kadry

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, zostając wicepremierem, zyskał możliwość zatrudniania członków gabinetu politycznego. Obecnie ma ich czworo, z czego aż trzech było liderami Niezależnego Zrzeszenia Studentów. To Sławomir Starzec, sekretarz generalny NZS w latach 2018–2019, Piotr Mazur, przewodniczący Organizacji Uczelnianej Uniwersytetu Warszawskiego w kadencji 2017–2018, i Michał Moskal, przewodniczący NZS w latach 2015–2017.

Ten ostatni jest szefem gabinetu politycznego Kaczyńskiego z częstym dostępem do ucha prezesa. W partii został bowiem dyrektorem biura prezydialnego, czyli następcą Barbary Skrzypek, słynnej pani Basi. Pilotuje projekty istotne dla prezesa, jak „piątka dla zwierząt".

Jak to się stało, że w najbliższym otoczeniu lidera PiS pojawiło się tylu byłych prominentnych działaczy NZS? – To największa organizacja studencka w Polsce, z której zawsze wiele osób szło do życia publicznego. W niemal każdym rządzie było co najmniej kilku byłych działaczy NZS – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Moskal.

Na gabinecie politycznym nie kończą się szybkie kariery byłych liderów organizacji. Przykładem jest Monika Sobczak, która pod koniec roku została wiceszefową biura kadr w MSZ. Opozycja, a nawet były szef MSZ Witold Waszczykowski z PiS zarzucili jej brak doświadczenia w dyplomacji. Ma za to kartę w NZS. W latach 2014–2015 była szefową NZS na UW. A główny kadrowy służby zagranicznej Andrzej Papierz jest członkiem honorowym NZS UW.

Anna Gembicka, sekretarz generalny NZS w latach 2015–2016, od października jest wiceministrem rolnictwa. Wcześniej była wiceministrem inwestycji i rozwoju, a potem funduszy i polityki regionalnej. Z kolei Tomasz Gontarz, sekretarz generalny NZS w latach 2013–2014, został we wrześniu członkiem zarządu PKP Intercity. Jak już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", niemal wszyscy członkowie gabinetu Kaczyńskiego pracowali w ostatnich latach w którejś ze spółek kolejowych.

Reklama
Reklama

Jeden z byłych liderów NZS mówi anonimowo, że protekcja polityczna nad największą organizacją studencką w kraju staje się coraz bardziej widoczna. – Ma służyć wyłapywaniu osób zaangażowanych społecznie, które będą w przyszłości zasilać kadry partii – ocenia.

I dodaje, że przyjaźń działa w obie strony. Zauważa, że liderzy organizacji zrobili kilka przyjaznych gestów wobec PiS, w tym wobec ministra edukacji i nauki dr. hab. Przemysława Czarnka.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Polityka
„Rzecz w tym”: „Ogień” w PiS i początek nowej kampanii
Polityka
Ceny paliw rosną. Donald Tusk odsyła do „drugiego Donalda”
Polityka
Tak rozłożyłyby się mandaty w przyszłym Sejmie. Czy to PiS z koalicjantami stworzy rząd?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama