fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sejm debatuje nad wnioskiem opozycji o odwołanie ministra edukacji

PAP, Marcin Obara
W Sejmie trwa debata nad wnioskiem Koalicji Obywatelskiej o odwołanie ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka.

Jako pierwszy zabrał głos polityk Koalicji Obywatelskiej Rafał Grupiński, który zarzucił Czarnkowi, że "wygasza światło polskiej edukacji", a jego partia, wiedząc, że kończą się fundusze, wywołuje kolejną wojnę ideologiczną, na zasadzie: Musimy tak ludzi podzielić, aby zaczęli się kłócić. '

Grupiński mówił, że PiS wykorzystuje "wszystko, nawet wiarę" do tego, aby zachować władzę. - Jesteście  pierwszym środowiskiem w historii polityki, które odwraca wartość słów. Słów o chrześcijaństwie używacie do wykluczania innych - mówił polityk KO. Zarzucił, że rządzący używają języka brunatnego i czerwonego totalitaryzmu i taki język chcą wprowadzić do szkół.

Po Grupińskim głos zabrała Agnieszka Górska z PiS, która relacjonowała przebieg obrad komisji edukacji, która negatywnie zaopiniowała wniosek KO. Jej wystąpienie stało się przyczyna pierwszej awantury podczas debaty - posłowie opozycji zgłosili wniosek formalny o odebranie głosu posłance, ponieważ ich zdaniem mija się ona z prawdą, ponieważ to, o czym mówi, na komisji się nie wydarzyło.

Wniosek odrzucono, posłanka wymienia osiągnięcia resortu edukacji, w postaci nakładów na szkoły i podwyżek dla nauczycieli. Posłanka chwaliła pakiet wolności akademickiej autorstwa Czarnka i zapewniała, że szanuje on każdego człowieka, a takie stanowisko jest treścią uniwersalnych zasad etyki, o których mówi preambuła prawa oświatowego.

Poseł Cezary Tomczyk z KO zarzucił marszałkowi Sejmu Ryszardowi i posłance Górskiej naruszenie powagi Sejmu, bo na posiedzeniu komisji nie było ministra Czarnka. - Nie chciał stawić czoła argumentom - mówił Tomczyk.

Urszula Rusecka z PiS oświadczyła, że "totalna opozycja dochodzi do perfekcji w manipulacji, kłamstwie i obłudzie", a wniosek opozycji nie ma podstaw merytorycznej. Posłanka PiS wychwala osiągnięcia resortu i zarzuca, że poprzedni rząd "odarł zawód nauczyciela z godności i szacunku". - Musieliśmy to wszystko naprawiać - stwierdziła posłanka i wnioskowała o odrzucenie wniosku.

Krystyna Szumilas z PO nawiązała do słynnych "cnót niewieścich": -  Pycha i arogancja to nie są cnoty, ani niewieście, ani męskie. Ludzie z takimi wadami nie powinni mieć wpływu na wychowanie przyszłych pokoleń. Kto panu dał prawo do arogancji i pychy?

Szumilas powiedziała, że nie jest w stanie wymienić wszystkich nienawistnych i homofobicznych twierdzeń ministra Czarnka. - Nie zdążę. Jedno muszę powiedzieć: pan minister zajmuje się wszystkim, poza tym, czym powinien się zajmować.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy  mówiła: - Jeszcze więcej historii, jeszcze więcej żołnierzy wyklętych i jeszcze więcej religii - oto szkoła ministra Czarnka.

Posłanka Lewicy zarzuciła ministrowi, że chce zamienić nauczycieli w "partyjnych funkcjonariuszy", a dzieci boją się wracać do jego szkoły.

- To nieprawda, że 500 plus rozwiązało problem w Polsce. Czy pan o tym wie, panie ministrze? Zamiast zapewnić głodnym dzieciom posiłek, dokarmia pan tłuste koty z katolickich uczelni - mówiła Dziemianowicz-Bąk.

Urszula Pasławska z PSL:  - Przez ostatnie 30 lat nigdy nie mieliśmy ministra, który odgrywa się na dzieciach. On nie chce uczyć dzieci, tylko je wychowywać, a szkołę zmienia w szkółkę niedzielną.

Posłanka ludowców zarzuca Czarnkowi, że w czasach, gdy rozpoczynają się wycieczki w kosmos, Czarnek zamienia szkołę w "szkółkę niedzielną". - Rodzice mówią: "nie pozwolimy na to, by pisowski jaskiniowiec wychowywał nasze dzieci!" - zakończyła posłanka.

Krzysztof Bosak z Konfederacji zarzuca Czarnkowi, że w czasie, gdy na uczelniach panoszy się lewica, a naukowcy są upokarzani wnioskami o granty pisanymi do polskiego rządu w obcym języku - nie robi nic, aby ten stan naprawić. -Polska szkoła potrzebuje profesjonalizmu i powtrzymania obłędu Lewicy - mówił Bosak.

Artur Dziambor, również z Konfederacji, zarzucił z kolei opozycji, że złożyła wniosek oparty na tym, że nie lubi ministra. - Jak go nie lubicie, nie idźcie z nim na piwo - stwierdził poseł i zapowiedział, że Konfederacja wniosku nie poprze.

Czarnek: Z tego wniossku wynika, że organicznie brzydzicie się wolnością

Po przedstawicielach klubów i kół poselskich głos zabrał minister Czarnek.

- Organicznie brzydzicie się wolnością, krytykujecie ustawę, która ma pozwolić rodzicom na wychowanie dzieci tak, jak tego chcą - powiedział minister do wnioskujących o jego odwołanie posłów KO.

Szef resortu edukacji stwierdził, że trzeba zrobić tak, aby na uniwersytetach lewackie organizacje nie terroryzowały młodzieży, a młodzi Polacy mieli świadomość swojej historii, bo teraz są jej nieświadomi i "dlatego podatni na manipulacje". - Będziemy dofinansowywać wycieczki do muzeów, do miejsc związanych z kulturą ludową. Będziemy ich uczyć tego, że setki tysięcy Polaków ratowało Żydów w czasie okupacji niemieckiej i to wam nie pasuje - mówił Czarnek do opozycji.

- Konstytucja gwarantuje wolność poglądów, musimy spowodować, że rektor każdej uczelni będzie miał obowiązek zapewnić wszystkim prawo do dyskusji na uczelni, a jeśli nie, to będzie ponosił tego konsekwencje - mówił Czarnek.

Morawiecki: Bronimy szkoły bez lewackiej indoktrynacji

- Bronimy nie tylko ministra, ale też prawa naszych dzieci do normalnej szkoły, szkoły bez lewackiej indoktrynacji - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu stwierdził, że szkoła musi być miejscem nie tylko pozyskiwania wiedzy, ale także miejscem uszlachetniania serc i dusz, uczącą potrzebnych umiejętności i patriotyzmu.

- Nie chcemy prowadzić do rewolucji światopoglądowej w szkołach, że nie chcemy doprowadzić do lewackiej indoktrynacji, chcemy, żeby szkoła była neutralna światopoglądowo, ale musi uczyć patriotyzmu. I to jest waszą solą w oku - mówił Morawiecki.

- Nie chcemy dopuścić do zapanowania w naszych szkołach lewackich ideologii, bronimy nie tylko ministra Czarnka, bronimy fundamentów naszej kultury, jeśli minister Czarnek jest pod ostrzałem to dlatego, że nie godzi się na współczesne polowanie na czarownice, minister Czarnek jest obrońcą wolności w szkołach i na uczelniach - zakończył Morawiecki.

Opozycja zarzuca Czarnkowi, że swoimi decyzjami doprowadził do skrajnego upolitycznienia szkół, czemu ma sprzyjać m.in. poprawka, którą resort chce wprowadzić do prawa oświatowego.

Zakłada ona m.in., że decydujący głos przy wyborze dyrektorów szkół będzie miał kurator, on również będzie miał prawo wystąpić do samorządu o odwołanie dyrektora - nawet w trakcie roku szkolnego - jeśli nie będzie wykonywał poleceń kuratora.

Przemysław Czarnek tłumaczył wprowadzenie tych poprawek koniecznością zaostrzenia nadzoru nad szkołami, do których, jak mówił, "wchodzą jakieś stowarzyszenia, które wprowadzają jakieś treści, które są kompletnie niezgodne z podstawą programową i indoktrynują dzieci".

Taką "indoktrynacją" miałaby być np. zorganizowana przez środowiska demokratyczne "Tour de Konstytucja" - obywatelski cykl wydarzeń, który z ideą demokracji i z edukacją obywatelską ma trafiać do miejscowości w całej Polsce.

Na zarzuty, że nowe przepisy będą zagrożeniem dla autonomii szkół, Czarnek odpowiadał: - Nie ma czegoś takiego jak autonomia szkół. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem oświatowym i na bazie prawa oświatowego również kurator będzie prowadził dalej swój nadzór pedagogiczny.

Dziś do Sejmu trafiło ponad 100 tys. podpisów, zebranych m.in. przez Lewicę, Akcję Demokracja i Związek Nauczycielstwa Polskiego, o odwołanie Czarnka.

Rządzący jednak, ustami swojego wicerzecznika Radosława Fogla, zapewnia, że minister Czarnek nikogo nie obraża i "większość go obroni".

W środę, w dniu rozpatrywania wniosku o dymisję, przed Sejmem odbyła się demonstracja w obronie ministra. - Jest kompetentny i odważny - argumentują jej uczestnicy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA