fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Barbara Nowacka: Trwa systemowe zastraszanie obywateli

Barbara Nowacka
Ratownicy udzielają pomocy Barbarze Nowackiej w czasie sobotnich protestów
AFP
- My ich rozliczymy. To nie jest tak, że zachowania agresywne wobec obywatelek i obywateli ujdą płazem. I mówię tutaj i o nadzorcach, czyli o panu (wicepremierze Jarosławie) Kaczyńskim, panu (ministrze Mariuszu) Kamińskim, ale również o komendancie stołecznym (policji), który odpowiada za tę akcję, i policjantach, którzy albo są źle szkoleni, albo często nie radzą sobie w takich sytuacjach - zapowiedziała Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej, która w sobotę w czasie protestu w Warszawie została potraktowana gazem przez jednego z funkcjonariuszy.

W sobotę w centrum Warszawy odbyła się demonstracja, zwołana w 102. rocznicę uzyskania przez Polki praw wyborczych. Manifestanci protestowali przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Policja powtarzała przez megafony komunikaty o nielegalności zgromadzenia i apelowała o zejście z jezdni. Część uczestników była legitymowana przez funkcjonariuszy. Uczestnicy manifestacji skarżyli się, że mundurowi otaczali grupki demonstrantów i nie pozwalali im wyjść poza kordon, do czasu wylegitymowania każdego z osobna.

Dowiedz się więcej: Protest kobiet w Warszawie. Policja zatrzymała demonstrację

W trakcie manifestacji posłanka Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej „została zaatakowana gazem w trakcie interwencji poselskiej” - jak napisał na Twitterze jej kolega klubowy Michał Szczerba.

Nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendanta Stołecznego Policji, poinformował, że skierowani na miejsce funkcjonariusze z wydziału kontroli mają zweryfikować czy doszło do takiego zdarzenia i dlaczego posłanka została spryskana gazem. Jednak jeszcze w sobotę w mediach społecznościowych opublikowane zostały zdjęcia, dokumentujące, że Nowacka została potraktowana gazem z bardzo bliskiej odległości.

Jak poinformowało w niedzielę twitterowe konto Kancelarii Sejmu, tego dnia marszałek Elżbieta Witek rozmawiała z gen. Jarosławem Szymczkiem, Komendantem Głównym Policji, w sprawie „okoliczności użycia gazu łzawiącego wobec posłanki Barbary Nowackiej, w trakcie sobotnich demonstracji”. „Oczekiwane są niezwłoczne, pisemne wyjaśnienia w tej sprawie” - czytamy w komunikacie.

Przeczytaj: Marszałek Witek oczekuje wyjaśnień ws. potraktowania posłanki Nowackiej gazem

- Stoję z legitymacją poselską i dostaję z bardzo bliskiej odległości gazem pieprzowym prosto w twarz. Dostaję w oczy, w ucho, dostają też stojące obok mnie osoby - opowiadała w niedzielę o zdarzeniu Barbara Nowacka. - Nie było to przyjemne doświadczenie - dodała w rozmowie z TVN24.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej zwróciła uwagę, iż „można powiedzieć, że tylko dlatego o tym dzisiaj rozmawiamy, że jestem posłanką na Sejm”. - Takie rzeczy dzieją się na protestach od 11 listopada bardzo często. Trwa systemowe zastraszanie obywateli, a policja potem, po tych wszystkich zdarzeniach, opowiada bzdury i nieprawdy - podkreśliła.

Nowacka zapowiedziała „rozliczenie” za podobne zdarzenia. - To nie jest tak, że zachowania agresywne wobec obywatelek i obywateli ujdą płazem. I mówię tutaj i o nadzorcach, czyli o panu (wicepremierze Jarosławie) Kaczyńskim, panu (ministrze Mariuszu) Kamińskim, ale również o komendancie stołecznym (policji), który odpowiada za tę akcję, i policjantach, którzy albo są źle szkoleni, albo często nie radzą sobie w takich sytuacjach - mówiła liderka Inicjatywy Polska. 

Zdaniem posłanki „wiele do życzenia pozostawia w ogóle to, co robiła wczoraj policja”. - Ale wiemy, kto wydał takie rozkazy, kto wydał rozkazy „eskalować protesty”. To jest pan Kaczyński - wskazała Barbara Nowacka.

Źródło: rp.pl/ tvn24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA