fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w Gruzji po myśli miliardera? „Niebywała falsyfikacja”

Wybory parlamentarne 2020 w Gruzji
Sobotnie głosowanie w centrum Tbilisi
AFP
Po raz trzeci z rzędu wygrała partia miliardera Iwaniszwilego. Opozycja nie akceptuje wyników, wzywa do protestów.

„Analizując 170 odnotowanych przez nas naruszeń i 46 skarg staje się jasne, że sobotnie wybory były krokiem wstecz w stosunku do głosowania w 2016 roku” – stwierdziła Transparency International Georgia, która wysłała 600 swoich obserwatorów do lokali wyborczych.

Według oficjalnych danych z prawie wszystkich komisji wygrała rządząca partia Gruzińskie Marzenie (ok. 48 proc. głosów). Drugie miejsce zajął Zjednoczony Ruch Narodowy przebywającego na Ukrainie Micheila Saakaszwilego (ok. 25 proc.).

Zdalnie i na miejscu

Sam były prezydent uczestniczył w kampanii wyborczej z oddali, z Kijowa. W Gruzji od sześciu lat poszukiwany jest listem gończym, obecnie zapadły już przeciw niemu wyroki w sumie na siedem lat więzienia, a kilka procesów jeszcze trwa. W dodatku obecne władze w Tbilisi odebrały mu gruzińskie obywatelstwo.

Wcześniej było widoczne, że rządząca partia Bidziny Iwaniszwilego dominuje w sondażach. Głównym jej problemem było to, czy uda jej się zdobyć ponad 40 proc. głosów. Zgodnie z gruzińskim prawodawstwem tylko partia, która uzyskała takie poparcie, może sformować samodzielny rząd. W przeciwnym przypadku musi tworzyć gabinet koalicyjny. A przed sobotnimi wyborami wszystkie partie opozycyjne zapowiedziały, że nie wejdą do rządu Marzenia.

Po ogłoszeniu wstępnych wyników oficjalnych w Tbilisi wcale nie było jednak spokojnie. „Dzień wyborów odznaczał się fizycznymi konfrontacjami przed lokalami do głosowania, obstrukcją stosowaną wobec obserwatorów i dziennikarzy (w tym fizycznymi atakami na dziennikarzy i niszczeniem ich własności), naruszaniem zasady tajności głosowania w komisjach, domniemanymi przypadkami przekupstwa wyborców” – opisała sobotnią atmosferę Transparency.

Najgorsze było jednak to, że „Centralna Komisja Wyborcza opublikowała wstępne wyniki wyborów 7,5 godziny po zamknięciu lokali wyborczych, co jest pogorszeniem w stosunku do praktyki ustanowionej w ciągu ostatnich ośmiu lat, dało też opozycyjnym partiom powód do podejrzeń o manipulację”.

Kto za, kto przeciw

– Całą noc trwała niebywała falsyfikacja (…). Szczególnie w dużych miastach, gdzie opozycja wygrała najbardziej zdecydowanie. (…) Wzywam wszystkich, by wyszli na ulice – powiedziała po naradach opozycji przedstawicielka Zjednoczenia Narodowego Tina Bokuczawa.

– Bardzo trudno będzie zalegitymizować rezultaty takich wyborów. Dlatego prowadzimy konsultacje z innymi partiami opozycyjnymi o przeprowadzeniu nowych, z nową komisją wyborczą. Jeśli władze odmówią, to opozycja odmówi udziału w pracach parlamentu – dodała.

Nie wiadomo jednak, ile spośród kilkudziesięciu opozycyjnych partii biorących udział w wyborach popiera ostry protest, w tym manifestacje uliczne. Nie jest też jasne, ile z nich w ogóle uważa ewentualne manipulacje za na tyle istotne, by wpłynęły na wynik głosowania. Już bowiem przedwyborcze sondaże wskazywały przewagę Marzenia. Popularności rządzącym nie zaszkodziła przy tym szybko pogarszającą się z powodu pandemii sytuacja w kraju. Załamanie rynku turystycznego pozbawiło budżet około jednej piątej wpływów. Doprowadziło to do protestów właścicieli hoteli oraz części obywateli przeciw coraz ostrzejszym restrykcjom. – Oni po prostu niczego nie umieją – powiedział o obecnych władzach były szef autonomicznego rządu Adżarii Lewan Warszałomidze, który tak jak i Saakaszwili kontynuuje swą karierę polityczną w Kijowie.

Ale opozycja jest tak skłócona, że przed wyborami nie była w stanie utworzyć zjednoczonego bloku. A ten, który sformowała, w sierpniu dwukrotnie się rozpadał. Głównie z powodu osoby Micheila Saakaszwilego, którego wielu oskarża o zapędy dyktatorskie. Z drugiej strony partie domagające się całkowitego zaprzeczenia jego polityki i nawiązania stosunków dyplomatycznych z Rosją otrzymały tylko ok. 5 proc. głosów. Stosunki zerwano po 2008 roku, gdy Moskwa uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA