fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sądne dni dla hodowli. Kaczyński jest zdeterminowany

W środę odbyły się protesty przed Sejmem przeciwko nowelizacji ustawy PiS o ochronie zwierząt
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek
Jak burza idzie przez Sejm projekt likwidujący fermy norek popierany osobiście przez prezesa PiS.

„Kto chce zarżnąć polskie rolnictwo?”, „Zostawcie nasze miejsca pracy” i „Piątka dla zwierząt to zdrada Polski” – to kilka z transparentów, które mieli w środę protestujący przed Sejmem i siedzibą PiS. Do tego drugiego budynku weszła ich delegacja. To reakcja na przeprowadzenie w Sejmie pierwszego czytania nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS, zwanej „piątką dla zwierząt”.

Osobiście poparł ją i zaprezentował w ubiegłym tygodniu prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przewiduje zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych, zwiększenie kompetencji organizacji pozarządowych, częstsze kontrole schronisk i koniec z trzymaniem psów na krótkich łańcuchach. Dochodzą do tego dwie zmiany budzące największe kontrowersje: ograniczenie uboju bez ogłuszenia do potrzeb lokalnych związków religijnych oraz zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

Przeczytaj także: Zakaz hodowli zwierząt futerkowych. „Piątka” w Sejmie

Zdaniem Związku Polskie Mięso zakaz uboju rytualnego uderzy przede wszystkim w małe gospodarstwa rolne hodujące bydło i przyniesie rolnikom stratę rzędu 20–30 proc. dochodów. Z kolei producenci zwierząt futerkowych ostrzegają, że zostaną z kredytami o łącznej wartości 3 mld zł. Na likwidację swoich biznesów mają dostać zaledwie rok. To wielokrotnie mniej niż w innych krajach, które zdecydowały się na zamknięcie takich hodowli.

Podobny projekt prezes PiS forsował już w ubiegłej kadencji, jednak został zablokowany przez hodowców zwierząt futerkowych, wspartych przez o. Tadeusza Rydzyka.

Dowiedz się więcej: Ofensywa branży futerkowej w mediach ojca Rydzyka. „Co z polską ziemią?”

Kaczyński jest zdeterminowany, by tym razem postawić na swoim, co jest powodem znacznego pośpiechu. Kierownictwo PiS dąży do tego, by ustawa już w tym tygodniu przeszła przez Sejm i trafiła do Senatu. A w środę podczas pierwszego czytania na oświadczenia w imieniu klubów przeznaczono 10 minut, a w imieniu kół – 5 minut.

To ostatnie miało utrudnić formułowaniu przekazu przez koło Konfederacji, które obok PSL najmocniej sprzeciwia się „piątce dla zwierząt”. Jednak pośpiech jest korzystny dla Kaczyńskiego również z powodu podziałów w swoim klubie.

Przeczytaj: Zandberg: Protestuje paru milionerów i ich polityczne pacynki

Podczas środowej debaty nad ustawą w Sejmie podziały wewnątrzklubowe nie były bardzo widoczne. – Czym jest futro w dzisiejszych czasach? To zabawa – mówił poseł PiS Marek Suski.

Za projektem opowiedział się też klub KO. – W tym momencie 6 mln zwierząt w hodowlach przebywa w skandalicznych warunkach – przekonywała Małgorzata Tracz z KO.

Jednak co innego słychać nieoficjalnie. W PiS sceptyczny wobec zakazów z „piątki” jest m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Niepewne jest stanowisko Solidarnej Polski. – W sprawie ustawy o ochronie zwierząt jeszcze nie podjęliśmy decyzji, choć Zjednoczona Prawica powinna się liczyć z interesem polskiej wsi – mówił w środę poseł SP Janusz Kowalski.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, Kaczyński chce okiełznać swój klub, wprowadzając dyscyplinę w czasie głosowania. Prawdopodobnie nie będzie jej w Koalicji Obywatelskiej. A tam, choć generalnie klub opowiada się za projektem, może dojść do podziałów. Z naszych informacji wynika, że najbardziej sceptyczni wobec zakazu hodowli zwierząt futerkowych są posłowie z Wielkopolski i woj. zachodniopomorskiego, gdzie znajduje się wyjątkowo dużo ferm.

– Jarosław Kaczyński wie, że nawet mimo podziałów w dwóch największych klubach będzie miał w Sejmie bezpieczną większość, bo projekt poprze też Lewica. Strategia PiS zakłada, że projekt wróci do Sejmu z Senatu z poprawkami i wtedy też znajdzie się większość, by przyjąć go w odpowiednim kształcie – mówi nieoficjalnie osoba zaangażowana w prace nad projektem. Dodaje, że prawdopodobne jest jeszcze zgłoszenie przez PiS poprawek łagodzących projekt.

– W tej chwili największa zagadką jest to, co zrobi Andrzej Duda. Szczególnie jeśli Jan Krzysztof Ardanowski zostanie jego doradcą ds. rolnictwa – mówi jeden z twórców projektu. – Jednak byłbym zdziwiony, gdyby Kaczyński poszedł na całość, mając wątpliwości co do poparcia Dudy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA