fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prawo i Sprawiedliwość próbuje być miłe

Jadwiga Emilewicz wzięła na siebie przedstawianie projektu nowego kodeksu wyborczego
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek
Rozmowy z opozycją to część nowej taktyki. Pytanie na ile będzie to trwały trend.

Przejęcie ciężaru komunikacji i prac nad nowym prawem wyborczym przez wicepremier Jadwigę Emilewicz oraz gesty pod adresem opozycji to część nowej taktyki Zjednoczonej Prawicy wokół wyborów prezydenckich – wynika z naszych informacji. Innym jej elementem było pojawienie się polityków PiS na spotkaniu okrągłego stołu zorganizowanego w Sejmie z inicjatywy Lewicy.

Rozmowy PiS–opozycja mają być na różnych poziomach kontynuowane. Atmosfera ostatniej dyskusji była dobra – przyznaje jeden z ważnych polityków opozycji. Co więcej, politycy PiS zaczęli w tym tygodniu zastrzegać, że „pochylą się” nad poprawkami, które zgłosi w toku prac opozycja. Bo tym razem w Senacie poprawki na pewno się pojawią. Jak wynika z naszych rozmów, ważne dla tej nowej taktyki były weekendowe narady w siedzibie PiS dotyczące wyborów. W poniedziałek wicepremier Emilewicz z Porozumienia i Łukasz Schreiber, minister w KPRM, oraz poseł PiS Przemysław Czarnek przedstawili nowy projekt.

W tym tygodniu doszło też do rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim. To wszystko nie oznacza oczywiście, że PiS przestaje mówić o obstrukcji. Czas ucieka. Zdaniem naszych rozmówców PiS jest zdeterminowane, by przeprowadzić I turę wyborów prezydenckich 28 czerwca. O tym terminie wielokrotnie mówili w ostatnich dniach i godzinach politycy Zjednoczonej Prawicy.

Napięcie w Zjednoczonej Prawicy zmalało po rozmowach na Nowogrodzkiej w weekend. W praktyce jednak wszyscy są świadomi stawki, jaką jest organizacja po raz drugi wyborów w tak krótkim czasie. Stąd próba przynajmniej lekkiej korekty kursu wobec opozycji, która nie ma zresztą spójnych politycznych interesów w kampanii prezydenckiej. – Szkoda, że tej „zmiany” nie było w Sejmie – wzrusza ramionami nasz informator z opozycji, gdy mówimy o zmianach w postępowaniu PiS. Tam nowe prawo wyborcze uchwalono w kilka godzin.

Różne tony

Strategia PiS jest też rozpisana na role. Bo chociaż politycy partii rządzącej zapowiadają, że będą przynajmniej analizować propozycje opozycji, to nie znikają emocje, które towarzyszą pracom nad nowym prawem. Senat może „przytrzymać” ustawę aż do 12 czerwca, co bardzo skróci czas potrzebny na przygotowanie wyborów.

Dlatego poza koncyliacyjnymi gestami są i inne sygnały. Nowo wybrany wicemarszałek Senatu Marek Pęk sugerował w czwartek w radiowej Jedynce, że PiS może podjąć próbę rozbicia senackiej większości. – Wybory prezydenckie będą taką cezurą czasową, kiedy może dojść do przesilenia politycznego w Senacie – stwierdził.

Rozmawialiśmy o tym scenariuszu. Co się okazało? To niemal wykluczone, że PiS powiedzie się plan np. zmiany marszałka. Ale nie jest całkowicie wykluczone – jak podkreślają nasi informatorzy – że w pewnej chwili PiS z senatorami spoza PO doprowadzą do przyspieszenia prac nad ustawą. Politycy PiS podkreślają jednocześnie, że opozycja sama sobie szykuje krótką kampanię. – Jeśli opozycja chce, by kalendarz wyborczy był w miarę długi jak na przyspieszone wybory, to powinna natychmiast zabrać się do prac w Senacie – powiedział w czwartek w Senacie poseł Przemysław Czarnek z PiS. Większości rządzącej zależy na wyborach w terminie, z całą procedurą zakończoną do 6 sierpnia, opozycji – zwłaszcza poza PO – na szybkim „odmrożeniu” kampanii. Bo Lewica, PSL, Konfederacja i Szymon Hołownia nie będą zmieniać swoich kandydatów, a więc mogą przystąpić do walki o głosy od zaraz.

Czego chce opozycja

Tak jak opisywała już „Rzeczpospolita”, opozycja ma szereg zastrzeżeń i poprawek do ustawy, która trafiła do Senatu. Np. PSL proponuje, by lokale wyborcze były otwarte dużo dłużej, na przykład od 6 do 23, co ma sprawić, że zwiększy to bezpieczeństwo procesu wyborczego. Opozycja będzie chciała też zmiany przepisów, które umożliwiają marszałek Sejmu dowolne kreowanie kalendarza wyborczego. W praktyce może to oznaczać, że na zebranie podpisów pod nową kandydaturą lub kandydaturami będzie kilka dni.

Są też i inne problemy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zwrócił uwagę, że nowe prawo wyborcze będzie oznaczało nowe koszty dla samorządów, które będą musiały być poniesione na zabezpieczenie lokali wyborczych, środki ochronne i tak dalej. Trzaskowski mówił o tym w trakcie zebrania Unii Metropolii Polskich.

– Sam zakup długopisów w liczbie miliona, bo nie wiemy przecież, ile osób pojawi się tak naprawdę w komisjach wyborczych, to są miliony złotych – powiedział prezydent stolicy. Samorządowców niepokoi też liczba osób w komisjach wyborczych i system samego głosowania korespondencyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA