Sam Netanjahu, komentując wyniki badania exit poll, nie ogłosił zwycięstwa, nie przyznał się do porażki, powiedział tylko, że oczekuje na zliczenie wszystkich głosów.

Tymczasem Ganc na wiecu koalicji Niebiesko-Biali mówił, że wygląda na to, iż jego ugrupowanie "wypełniło swoją misję" i zapowiedział dążenie do stworzenia rządu jedności.

Netanjahu prawdopodobnie "nie zrealizował swojej misji" zapewnienia sobie piątej kadencji na fotelu premiera - dodał Ganc.

Lider Niebiesko-Białych zaznaczył, że z potwierdzeniem tego trzeba poczekać na końcowy wynik wyborów.

Badania exit poll przeprowadzone przez izraelskie telewizje wskazują, że Likud zdobył od 30 do 33 miejsc w 120-osobowym Knesecie, a Niebiesko-Biali - od 32 do 34. Oznacza to, że obie partie zdobyły minimalnie mniejszą liczbę mandatów niż w wyborach z kwietnia (wtedy i Likud, i Niebiesko-Biali mieli po 35 mandatów).

Kluczowa dla utworzenia większości w nowym Knesecie może być partia byłego sojusznika, a obecnie rywala Netanjahu, byłego ministra obrony Awigdora Liebermana. Prawicowe ugrupowanie Nasz Dom Izrael we wtorkowych wyborach zdobyło od 8 do 9 mandatów.

Sondaże wskazują, że Likud mógłby w Knesecie stworzyć koalicję mającą poparcie 55 parlamentarzystów (to o dwóch mniej niż po wyborach z kwietnia). Z kolei Niebiesko-Biali mogliby liczyć na poparcie 59 parlamentarzystów dla swojego centrolewicowego rządu - to o dwa głosy mniej, niż wynosi większość.

Netanjahu w przemówieniu powyborczym zapowiedział chęć budowy "silnego syjonistycznego rządu", który odda poglądy "wielu obywateli Izraela".

Lieberman wyklucza koalicję z ultraortodoksyjnymi ugrupowaniami - tradycyjnymi sojusznikami Netanjahu. Ganc wyklucza z kolei jakąkolwiek możliwość współpracy z Netanjahu jeśli premier zostanie oskarżony w związku z ciążącymi na nim zarzutami korupcyjnymi.

Sukces wyborczy odniosła Zjednoczona Lista - koalicja gromadząca ugrupowania partie izraelskich Arabów. Z badań exit poll wynika, iż zdobyła od 13 do 15 mandatów.