fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kai-Olaf Lang: Europa czeka na rozstrzygnięcia w Kijowie

AFP
Nie ma niebezpieczeństwa reorientacji geopolitycznej na Ukrainie - mówi Kai-Olaf Lang, ekspert berlińskiego rządowego think tanku Wissenschaft und Politik.

Wynik wyborów na Ukrainie, prezydenckich i parlamentarnych, ma wielkie znaczenie dla Polski i krajów naszego regionu. Ale czy ma znaczenie dla całej Europy?

Wybory na Ukrainie są jednymi z najważniejszych w tym roku w Europie. Ich wynik będzie miał wpływ na przeprowadzenie dalszych kluczowych reform i konsolidacji kraju. Od tego zależy także zbliżenie Ukrainy do UE.

Unii na tym zbliżeniu naprawdę zależy?

Europa jest obecnie zajęta sama sobą. W tej sytuacji wiele krajów członkowskich odnosi się sceptycznie do dalszych obietnic wobec Ukrainy w postaci chociażby perspektywy członkostwa. Oczekiwania są raczej związane z wypełnieniem umowy stowarzyszeniowej bez obietnic na wyrost. Konsekwentna kontynuacja reform po wyborach może jednak zaowocować większym wsparciem finansowym ze strony UE oraz czymś w rodzaju stowarzyszenia plus.

Czy istnieje niebezpieczeństwo odwrócenia politycznego kursu na Ukrainie?

Nie dostrzegam dużego niebezpieczeństwa reorientacji geopolitycznej. Wojna na wschodzie kraju oraz aneksja Krymu sprawiły, że chyba większość społeczeństwa nie chce powrotu do orbity wpływów Rosji. Z drugiej strony jest pewne zmęczenie reformami oraz rozczarowanie Europą, która nie otwiera tak szeroko ramion, jak oczekuje wielu Ukraińców. Mimo to wykluczam możliwość strategicznego zwrotu.

Czy kandydatura Zelenskiego wspieranego i finansowanego przez Kołomojskiego nie jest dowodem na to, że system oligarchiczny zakotwiczył się na dobre?

Kandydatura Zelenskiego jest raczej wyrazem braku zaufania społeczeństwa do elit politycznych. Jest znaną twarzą, ale nie ma żadnego pozytywnego programu. Podkreśla za to często swój sprzeciw wobec decyzji politycznych obecnych władz. To przysparza mu popularności, gdyż wielu Ukraińców wiąże nadzieje z nową twarzą na scenie politycznej.

Czy UE uzależni politykę wobec Kijowa od wyników wyborów prezydenckich?

Bez względu na to, kto wygra, UE będzie najpewniej stosowała politykę małych kroków, starając się wpłynąć na Ukrainę, aby zmieniała się według europejskich standardów. Jeżeli prezydentem zostanie Zelenski, trzeba będzie się dokładnie przyjrzeć jego powiązaniom politycznym i innym. Dotyczy to także Julii Tymoszenko, która może się okazać pożądanym partnerem dla Moskwy w sprawach energetycznych. Nie wydaje się, że Kołomojskiemu chodzi o coś innego niż własne interesy biznesowe. Jedynie Poroszenko jest sprawdzonym partnerem w UE.

Niemcy wspierają proces reform na Ukrainie, forsując jednocześnie projekt Nord Stream 2. Nie ma w tym pewnej sprzeczności?

Wymiar geopolityczny nie był do tej pory obecny w dyskusji w Niemczech w kontekście Nord Stream 2. To się jednak zmienia i Berlin usiłuje obecnie zapewnić możliwości tranzytu gazu przez Ukrainę. Powstaje jednak pytanie o wiarygodność takiego dealu z Rosją. Widzę tutaj miejsce na wspólną inicjatywę Polski oraz Niemiec po wyborach prezydenckich i parlamentarnych na Ukrainie. Mogłaby dotyczyć wspólnych wizyt szefów dyplomacji czy resortów gospodarczych na Ukrainie. Takie działania mogłyby być bodźcem dla nadania także pewnej dynamiki programowi Partnerstwa Wschodniego liczącego już dziesięć lat.

Jakie możliwości wpływu na wydarzenia na Ukrainie ma Rosja?

Takie same jak do tej pory. Może zawsze doprowadzić do intensyfikacji konfliktu na wschodzie kraju. Może też użyć wiele środków z katalogu soft power. Po sukcesie Ukrainy w sporze z Rosją o Cerkiew takie metody nie gwarantują zamierzonych skutków. Rosja zdaje sobie sprawę, że jeżeli nie otworzy nowych frontów konfrontacji na Ukrainie i powstrzyma się od eskalacji konfliktu na wschodzie, może liczyć na umocnienie się w wielu krajach UE poglądów o konieczności normalizacji relacji z Moskwą. Takie głosy mogą być coraz silniejsze, co może mieć wpływ na utrzymanie sankcji. Pragmatyczne podejście do Rosji zaprezentowała ostatnio Bułgaria, zabiegając o to, aby Turkish Stream biegł przez Bułgarię do Serbii i na Węgry. Ale w Włoszech, Francji czy Austrii nie brak pomysłów na ułożenie relacji z Moskwą.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA