fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Péter Szijjártó, szef MSZ Węgier: Bliski Wschód to też prześladowania chrześcijan

AFP
Niewątpliwie nie jesteśmy tu głównym graczem i nie nasza opinia przeważy. Ale chcemy mieć jakiś wkład. Jedną z naszych największych trosk w regionie Bliskiego Wschodu jest los tamtejszych chrześcijan – mówi „Rzeczpospolitej” Péter Szijjártó, minister spraw zagranicznych Węgier, na temat konferencji bliskowschodniej w Warszawie, w której bierze udział.

Rzeczpospolita: Mniejszość krajów UE przysłała na konferencję bliskowschodnią do Warszawy swoich ministrów spraw zagranicznych. Węgry tak, pana. Czy to gest wobec Polski czy wobec Ameryki?

Minister Péter Szijjártó: Mam zasadę: jeśli polski minister zaprasza mnie na jakieś wydarzenie, to biorę w nim udział. Po drugie chodzi o temat. Bliski Wschód może się geograficznie wydawać daleki, ale ostatnie lata dowiodły, że cokolwiek tam się dzieje, ma bezpośredni wpływ na nasz region Europy Środkowej w kwestii bezpieczeństwa. Przykładem kryzys migracyjny.

 Ale migracja nie jest wymieniana wśród tematów konferencji.

Nie jest. Ale jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się ustatkuje, to mamy większą szansę uniknąć następnych fal imigracyjnych. Jeżeli sytuacja będzie nadal niestabilna, musimy się liczyć z presją imigracyjną.

Niemcy przysłały wiceministra, Francja i Hiszpania dyrektorów z MSZ. Czy to znaczy, że znowu grozi nam podział na starą i nową Europę, jak w czasach George'a Busha w 2003 roku, tym razem z powodu Iranu, a nie Iraku, jak wówczas?

- Mam nadzieję, że nie. Ale nie lubię tego podejścia - podziału na starą i nową Europę. Gdy spojrzy się w przeszłość, to widać że my, Środkowi Europejczycy, dużo walczyliśmy o wolność. I zasługujemy na szacunek, a nie negatywne podejście, które czasami odczuwamy. Po drugie państwa Europy Środkowej nie są problemem UE, ale elementem rozwiązania i postępu wspólnoty. Proszę popatrzeć na wzrost gospodarczy, jest w regionie wyższy niż średnia europejska. Mówienie o Środkowych Europejczykach jako tych nowych, którzy nie mają wkładu w sukces europejski, jest po prostu niesprawiedliwe i nieprawdziwe.

To ja się odwołałem do tego podziału na nową i starą Europę.

Nie tylko pan używa tych określeń.

Miałem na myśli kontekst konferencji. Czy obawia się pan podziałów w Europie dotyczących bliskowschodniej polityki Stanów Zjednoczonych?

Sądzę, że to naturalne mieć różne poglądy na różne sprawy. Nie powinno z definicji być tak, że wszystkie kraje członkowskie UE i Stany Zjednoczone zgadzają się w większości kwestii.

Co, poza migracją. jest najważniejsze dla Węgier na tej konferencji – Iran, wojna w Jemenie, konflikt Saudyjczyków z Katarczykami czy może przyszłość stosunków między Izraelem a światem arabskim?

Mamy świadomość, jakiej wielkości krajem jesteśmy. Niewątpliwie nie jesteśmy tu głównym graczem i nie nasza opinia przeważy. Ale chcemy mieć jakiś wkład. Jedną z naszych największych trosk w regionie Bliskiego Wschodu jest los tamtejszych chrześcijan. Chcemy się przyczynić do pomocy wspólnotom chrześcijańskim, tak dotkniętych przez ISIS. Musimy mieć pewność, że chrześcijanie, którzy uciekli przed dżihadystami, będą teraz, gdy ISIS już tam nie ma, mogli wrócić do swoich domów. Musimy mieć pewność, że wspólnoty chrześcijańskie nie będą dyskryminowane i dostaną gwarancje powrotu i życia w swoich stronach rodzinnych.

To nie jest temat tego spotkania.

Mówiąc o Bliskim Wschodzie, nie można unikać tematu prześladowania chrześcijan.

— rozmawiał Jerzy Haszczyński

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA