fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Radosław Sikorski o "dorżnięciu watahy": Taka literacka retoryka

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
- Ostrzegałem, że że stan polaryzacji i emocji politycznych w Polsce może doprowadzić do tego, że będziemy mieli polskiego Breivika - mówi Radosław Sikorski.

Radosław Sikorski komentując niedzielny zamach na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza prawdopodobnie "doszło do zaniedbań służb państwowych". - Wydaje mi się, że jest to mord dość podobny do zamachu na prezydenta Narutowicza - ocenił w rozmowie z radiem ZET. 

- W 2011 roku przestrzegałem, że stan polaryzacji i emocji politycznych w Polsce może doprowadzić do tego, że będziemy mieli polskiego Breivika, i pamiętam, że nie wszyscy się wtedy ze mną zgadzali. No niestety wykrakałem - dodał.

W programie przypomniano słowa byłego szefa MSZ, które padły podczas kampanii wyborczej w 2007 roku. Sikorski mówił wówczas: „Jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy!”

Czytaj także: Polityka wróci po pogrzebie Pawła Adamowicza

- To jest ten koronny dowód na symetryzm, a to nie była żadna mowa nienawiści. Jak trener powie w przerwie: „Chłopaki, w drugiej połowie dobijcie ich”, to to nie jest mowa nienawiści. Ja powiedziałem: „Jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy, wygramy tę batalię”. To była zachęta do walki w kolejnej debacie, a a nie żadne nawoływanie do mordów politycznych - uważa Sikorski.

- Samo używanie tego jako przykładu mowy nienawiści uważam, że jest nie fair. I zresztą, nie ma symetrii między bardzo ostrą, czy nawet taką literacko-Sienkiewiczowską retoryką – może udaną, może nie, zgoda, nie wszyscy zrozumieli, niektórzy sami się uznali za tę watahę – ale jest zasadnicza różnica między tym a groźbami karalnymi, które są po prostu przestępstwami, które powinny wreszcie być ścigane - dodał.

Źródło: Radio ZET
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA