Hedges, który pojechał do ZEA zbierać materiały do swojego doktoratu, usłyszał wyrok przed sądem w Abu Zabi w czasie procesu, który miał trwać ok. pięciu minut, a Hedges nie mógł w jego trakcie korzystać z adwokata - twierdzą przedstawiciele rodziny Brytyjczyka.

31-latek został aresztowany w maju, na lotnisku w Abu Zabi, tuż przed wylotem z kraju. Przez pięć miesięcy był osadzony w pojedynczej celi.

Prokurator generalny ZEA Hamad al-Shamsi poinformował, że Hedges został oskarżony o "szpiegowanie na rzecz obcego państwa, zagrażające armii ZEA, a także politycznemu i gospodarczemu bezpieczeństwu państwa".

Hedges zaprzecza oskarżeniom i podkreśla, że przyjechał do ZEA w celach naukowych - zbierał materiały na temat wpływu tzw. Arabskiej Wiosny na politykę zagraniczną ZEA.

Żona Hedgesa, Daniela Tejada twierdzi, że jej mąż nie otrzymał w czasie pobytu w areszcie odpowiedniej opieki medycznej, uniemożliwiono mu też omówienie sprawy z przedstawicielami konsularnymi Wielkiej Brytanii.

Tejada błagała miesiąc temu o wypuszczenie męża na wolność.

Szef brytyjskiego MSZ, Jeremy Hunt wyraził wcześniej "poważne zaniepokojenie sprawą". Dwukrotnie omawiał ją z szefem dyplomacji ZEA. Hunt wyrażał wątpliwość, czy ZEA zagwarantuje Brytyjczykowi prawo do uczciwego procesu.

Pod petycją o wypuszczenie na wolność Hedgesa podpisało się 100 przedstawicieli zachodniego świata nauki.