fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Minister błędnie informuje o stażu pracy

Henryk Kowalczyk
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk w rozmowie z Moniką Olejnik udzielił błędnej informacji dotyczącej sposobu liczenia stażu pracy.

Minister w rozmowie Radia Zet opowiedział się przeciwko wpisaniu stażu pracy jako warunku przejścia na emeryturę w wieku 60 lub 65 lat, ale jednocześnie powiedział, że trwają rozmowy na ten temat i nic nie jest jeszcze przesądzone. Polityk nazwał staż pracy „niesprawiedliwym kryterium”. - Wiele osób pracowało w pierwszych latach komuny w zakładach, które upadły, poginęły dokumenty. Będzie im trudno udowodnić staż pracy i będą się czuli pokrzywdzeni – mówił.

Według Kowalczyka, kolejną pokrzywdzoną grupą będą osoby z wyższym wykształceniem. – Staż pracy zaczyna im się od 24 roku życia, więc mogą powiedzieć, że skoro nie pracują od 18 roku życia to staż pracy wyprowadzi ich w górne granice emerytury – powiedział jeden z czołowych specjalistów gospodarczych w rządzie PiS.

W rzeczywistości polskie prawo traktuje osoby z wyższym wykształceniem lepiej, niż osoby, które wcześnie pójdą do pracy. Za ukończenie studiów wyższych doliczane jest aż 8 lat stażu pracy – i dotyczy to również osób, które ukończą trzyletnie studia licencjackie. Oznacza to, że 24-latek z licencjatem będzie miał 8 lat stażu pracy, a jego rówieśnik, który poszedł do pracy w wieku 18 lat – staż pracy krótszy o dwa lata.

Więcej na stronie Radia Zet

Zobacz także:

Afera podsłuchowa: Inwigilowały dwie grupy

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA