fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Sprzedajesz sto działek? Płać sto razy za interpretację podatkową - jak skarbówka zarabia na pytaniach podatników

Adobe Stock
Skarbówka mnoży opłaty za wyjaśnienia przepisów. Jak nie dasz kasy, nie dostaniesz odpowiedzi.

Wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej podlega opłacie w wysokości 40 zł. Tak stanowi przepis ordynacji podatkowej. Ale fiskus chce za pomoc więcej.

– Mam ziemię na wsi. Dzielę ją na małe działki, które chcę sprzedać. Wyjdzie ich około stu. Zapytałam fiskusa o VAT. Zapłaciłam za interpretację, ale urzędnicy wymyślili, że każdą działkę trzeba policzyć osobno. Ponadto, ponieważ pytam o stan faktyczny i zdarzenie przyszłe, każdą opłatę mnożymy razy dwa. Wychodzi na to, że zamiast 40 zł muszę zapłacić 40 zł x 2 x 100. Czyli 8 tys. zł – opisuje nam czytelniczka.

Czytaj też: Złamany kompromis podatkowy

Każde pytanie odrębnie

– To nie jest odosobniona sytuacja. Fiskus często w takich sprawach mnoży opłaty. W innych zresztą też – mówi Konrad Turzyński, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP. Na przykład, jeśli firma pyta o rozliczenie umów takich samych, ale zawieranych z różnymi podmiotami, za każdą musi zapłacić osobno. Jeśli spadkobiercy chcą wiedzieć, jak opodatkować sprzedaż majątku po rodzicach, każdy musi wystąpić o własną interpretację.

– Skarbówka nalicza też nagminnie opłatę od każdego pytania, chociaż dotyczą jednego stanu faktycznego – mówi Beata Hudziak-Nagórska, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax.

– Jest to wbrew ordynacji podatkowej, z której wynika, że opłatę pobiera się od stanu faktycznego albo zdarzenia przyszłego. A nie od poszczególnych pytań – podkreśla Konrad Turzyński. Dodaje, że takich spraw jest dużo, przykładowo, jeśli przedsiębiorca nabywa nieruchomość, to żeby ją prawidłowo rozliczyć, musi wiedzieć wiele rzeczy. Począwszy od tego, czy płacić PCC, a skończywszy na metodzie amortyzacji w PIT/CIT. Fiskus chce, żeby za każdy temat płacić osobno.

– Dla skarbówki rachunek jest prosty: dziesięć pytań to 40 zł x 10, czyli 400 zł – mówi Beata Hudziak-Nagórska.

Co zrobić w takiej sytuacji?

– Jeśli podatnik nie dopłaci, skarbówka nie rozpatrzy wniosku albo wyda interpretację w ograniczonym zakresie. Można oczywiście skarżyć to do sądu, ale trzeba się liczyć z tym, że spór trwa trzy–cztery lata. Nawet jeśli sprawa zakończy się pozytywnie dla podatnika, to z reguły daje już mu tylko satysfakcję, bo jest dawno po transakcji – mówi Michał Protasewicz, prawnik w kancelarii GTA.

– Pytającym, zwłaszcza przedsiębiorcom, zależy na czasie, zaciskają więc zęby i płacą tyle, ile chce skarbówka – przyznaje Beata Hudziak-Nagórska.

Ciężko o wykładnię

Eksperci podkreślają, że mnożenie opłat to niejedyny problem podatników.

– Generalnie coraz trudniej uzyskać interpretację. Fiskus często odmawia odpowiedzi, szukając różnych pretekstów. Zwłaszcza powołując się na klauzulę obejścia prawa – mówi Konrad Turzyński.

Przypomnijmy, że pozwala ona skarbówce kwestionować czynności, które dają podatkowe korzyści. Jeśli urzędnicy uznają, że dana transakcja ma na celu uniknięcie podatku, nie chcą wydawać interpretacji. I sugerują wystąpienie o opinię zabezpieczającą, która kosztuje 20 tys. zł.

– Skarbówka żąda też często od podatnika podania dodatkowych szczegółów transakcji. Nawet pytając o rzeczy, które nie mają wpływu na kwestie podatkowe. Fiskus nie chce też oceniać zdarzeń, które są przedstawione w różnych wariantach. Uważa, że podatnik musi się zdecydować na jedno rozwiązanie. A przecież po to się występuje o interpretację, aby poznać konsekwencje każdego wariantu – podkreśla Michał Protasewicz.

Co daje interpretacja? Podatnik, który dostanie korzystną, nie musi w razie sporu z urzędem przejmować się odsetkami za zwłokę i odpowiedzialnością karnoskarbową. Jeśli otrzymał pozytywną odpowiedź jeszcze przed transakcją, nie zapłaci też podatku, nawet jeśli fiskus w przyszłości zmieni zdanie.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że liczba interpretacji indywidualnych od 2014 r. spada. Wtedy było ich prawie 38 tys. W 2020 r. skarbówka wydała już tylko 20 270.

Ile fiskus ma czasu na wyjaśnienie podatkowych wątpliwości? Z ordynacji podatkowej wynika, że trzy miesiące. Tarcza antykryzysowa wydłużyła ten termin, na czas epidemii koronawirusa, do sześciu miesięcy.

dr hab. Hanna Filipczyk, adiunkt na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku

Interpretacje zostały wprowadzone po to, aby chronić podatników przed niejasnymi przepisami. Stało się to już ponad dwadzieścia lat temu i mam wrażenie, że urzędnicy o tej zasadzie już zapomnieli. Konsekwentnie bowiem zniechęcają podatników do składania wniosków. Choćby poprzez mnożenie opłat. Sądy piętnują takie praktyki, przykładowo w wyroku dotyczącym osoby handlującej bitcoinami, która zadała 24 pytania i fiskus kazał jej zapłacić za wykładnię przepisów aż 960 zł. Sąd przypomniał o regule, że za jeden stan faktyczny należy się jedna opłata. I nakazał zwrot prawie całej kwoty (sygn. I SA/Gl 1162/18). Nie wszyscy są jednak na tyle zdeterminowani, żeby toczyć z fiskusem bój o każde 40 zł. Podsumowując, urzędnicy muszą pamiętać o tym, że interpretacja to usługa świadczona na rzecz podatnika. Ma mu ułatwić poruszanie się w gąszczu coraz bardziej skomplikowanych przepisów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA