fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Recenzja książki "Męski Dekalog"

ks. Michał Olszewski, Piotr Zworski, „Męski dekalog”, Wydawnictwo Esprit, 2016
Rzeczpospolita
Dużo się ostatnio mówi o kryzysie męskości.

Właściwie na każdym niemal kroku słychać, jak ktoś utyskuje: a to, że wyzwania współczesnego świata źle wpływają na psychikę panów, a to, że stracili oni wyraźne punkty odniesienia. Emancypacja kobiet zaś to już pogrążyła biedaków całkowicie. Ponieważ nie jestem w stanie zbytnio się tego typu lamentami przejąć, z tym większą ciekawością sięgnęłam po publikację „Męski dekalog, czyli jak powstać z gleby". I niestety, nieco się rozczarowałam, choć zapowiada się obiecująco.

Ksiądz Michał Olszewski, SCJ, „ceniony rekolekcjonista i były egzorcysta, który poznał oblicze zła" – jak reklamuje go wydawca – i Piotr Zworski, dziennikarz, od 15 lat mąż, ojciec trojga dzieci (jedno niepełnosprawne), postanowili usiąść i porozmawiać o tym, jak to jest z tą męską duchowością, religijnością, a także ze sztuką bycia mężem i ojcem. Założenie szczytne, rozdziały ułożone ambitnie zgodnie z Bożymi przykazaniami, rozmówcy wygadani i znający się na rzeczy, a jednak coś zgrzyta. Może to wina formy, nad którą obaj autorzy chyba nie do końca zapanowali. Ponieważ na początku trudno się zorientować, kto właściwie prowadzi tę rozmowę, sprawia ona wrażenie lekko bałaganiarskiej. Ot, takie pogaduszki dwóch dobrych kumpli, spisane z dyktafonu jak leci i tylko lekko podredagowane.

Ale gdy już przyzwyczaimy się do tak prowadzonego wywodu i przestanie nas on męczyć, to pewne ciekawe wątki jednak z tej publikacji wyłuskamy. Jej największą bodaj zaletą jest doświadczenie życiowe obu autorów oraz dogłębna znajomość Ewangelii i Katechizmu. I – co nie jest już takie oczywiste – umiejętność powiązania jednego z drugim. Dzięki temu czytelnik może spojrzeć na swoje życie (dotyczy to nie tylko mężczyzn, choć to książka o nich i przede wszystkim dla nich) z odpowiedniego dystansu. A gdy już to zrobi, przekona się, iż problemy, które dziś wydają się mu tak unikalne, że aż nie do pokonania, wcale takie nie są. Bo tak naprawdę wszystko już było. Wszystkim chorobom, upadkom, załamaniom, zdradom, mękom duchowym i rozdrganiu wewnętrznemu ktoś kiedyś stawił już czoła. Opowiada o tym choćby Biblia.

Weźmy starotestamentową historię Jakuba, „faceta, który kombinuje, dorabia się różnymi podejrzanymi sposobami. Zresztą imię Jakub na początku oznacza właśnie »oszust«, po prostu. (...) Mimo to Bóg wybrał go na kogoś wielkiego, na patriarchę" – snują opowieść rozmówcy, by udowodnić czytelnikom, że po każdej klęsce można się pozbierać i Biblia naprawdę daje odpowiedź na wszystkie pytania. Trzeba tylko chcieć – i umieć – to dostrzec. W sumie, krzepiąca perspektywa. Osobiście na mnie zawsze działa.

– Bardzo często nie rozumiemy Dekalogu, nie wiemy, jak go „ugryźć", uważamy, że nas zniewala, że to jest opresja, w którą próbuje nas wetknąć Kościół, byśmy nie mogli rozwinąć skrzydeł. W książce staramy się obalić mit, wskazując mnóstwo cytatów z Biblii, zawierających Bożą obietnicę na temat tego, jakie konsekwencje niesie ze sobą życie z Bogiem – tłumaczył Piotr Zworski w jednym z wywiadów promujących książkę. I tu jest kolejna łyżka dziegciu, którą muszę włożyć do tej beczki. Piotr Zworski sam przeżył nawrócenie i dziś z gorliwością neofity próbuje o swoich doznaniach i oczarowaniach opowiadać innym. Niestety, często jest przy tym bardziej kaznodziejski od „zawodowego" kaznodziei, ks. Olszewskiego.

Jednak mimo wszystkich chropowatości tej publikacji daleka jestem od krytyki, bo wiem, że są różne typy wrażliwości. Nigdy więc nie wiadomo, czyje doświadczenie może się komu bardziej przydać i w którym momencie. W sumie „Męski dekalog" na pewno jest cenniejszy od poradników niejednego medialnego coacha.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA