fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

III RP: Mogło być gorzej

materiały prasowe
Od ponad dwóch dekad prof. Antoni Dudek uczciwie pracuje na miano pierwszego kronikarza niekomunistycznej Polski. Jego aktualizowane co kilka lat książki o historii kraju po 1989 r. dają mu niemal monopol w dziedzinie dziejów najnowszych naszego państwa. Gdy inni uprawiają publicystykę albo zamiast pisać, jak było, piszą, jak powinno ich zdaniem być, Dudek sięga do wszelkich możliwych źródeł oraz opracowań i pisze o faktach.

Na 30-lecie III RP krakowsko-warszawski historyk i politolog prezentuje nam książkę o czterech pierwszych rządach po 1989 r. – zwanych solidarnościowymi. Lata 1989–1993 to okres zwarty, zakończony polityczną porażką sił tworzących te rządy, ale jednak zakończony też sukcesem, jeśli chodzi o budowę fundamentów państwa. Fundamenty te okazały się trwałe, nawet jeśli w wielu miejscach daleko im do doskonałości. Następne ekipy musiały, chcąc nie chcąc, dorobek tych rządów traktować jako punkt odniesienia.




Książka ma układ chronologiczno-problemowy. Z przyczyn oczywistych najwięcej miejsca autor poświęcił rządowi Tadeusza Mazowieckiego. To te 16 miesięcy w największym stopniu zdecydowały o rozwoju Polski w następnych dekadach. Oceniając ekipę Mazowieckiego, autor pisze: „jego gabinet był rzeczywistym rządem, a podjęte przez niego decyzje w zasadniczy sposób zmieniły Polskę". Wskazuje też jednak na zaniechania – zwłaszcza w kwestii wymiaru sprawiedliwości, co być może odbija się czkawką aż do dziś.

Dobrze, że sporo uwagi poświęcono rządom Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej, których rola bywa niedoceniana. Dla wielu zaskoczeniem będzie opis rządów Jana Olszewskiego – drugi po rządzie Mazowieckiego najciekawszy politycznie i najbardziej kontrowersyjny gabinet – wreszcie został odmitologizowany – chodzi zarówno o mity tworzone przez jego zwolenników, jak i przeciwników.

Okazuje się, że ta ekipa, uznawana przez prawicę za rząd przełomu, ograniczała się w swych działaniach głównie do warstwy retorycznej. Pisze Dudek: „ten gabinet nie zdołał zapoczątkować żadnej istotnej reformy dotyczącej tak gospodarki, jak też funkcjonowania państwa, a plany w tym zakresie nie wyszły w większości przypadków poza poziom luźnych koncepcji. Jedyna znacząca próba zerwania ze spuścizną PRL, jaką stanowiła akcja lustracyjna, została przeprowadzona w taki sposób, że nie tylko przyspieszyła upadek rządu, ale i umocniła front przeciwników lustracji".

Gdy Antoni Dudek zaczynał opisywać historię polityczną III RP w latach 90. XX wieku, był – być może z racji wieku – bardziej radykalny w sądach. Szukał wtedy winnych porażki obozu solidarnościowego w wyborach w latach 1993 oraz 1995 i wskazywał na „pierwszego niekomunistycznego" premiera. Dziś nie krytykuje twórców III RP, z Tadeuszem Mazowieckim na czele, tak ostro jak dawniej. Jego najnowsza książka stanowi hołd zasadzie rzetelnych historyków: sine ira et studio – bez gniewu i bezstronnie, a jej główne przesłanie brzmi: może to wszystko nie było takie idealne, jak chcielibyśmy, ale mogło być znacznie gorzej. Jednocześnie rozumie on Polaków, którzy ze względu na traumę pierwszych lat transformacji mają te rządy w złej pamięci. Z tej perspektywy najciekawszy okazuje się rozdział o ciemnej stronie transformacji.

Profesor Dudek uświadamia jednak czytelnikowi, że mimo swych słabości wszystkie ekipy lepiej lub gorzej stosowały się do rad, które płynęły z Zachodu, głównie z Waszyngtonu. Wówczas nie były one tak kwestionowane, jak dziś. I jak pisze autor, „dla tego rozwiązania istniała – co starałem się powyżej wykazać – tylko jedna realna alternatywa, wiążąca się z pozostaniem Polski w rosyjskiej strefie wpływów".

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA