fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jelena Czyżowa. Zakłamywana pamięć o tragedii i blokadzie Leningradu

Dla Stalina Leningrad był obiektem czystej nienawiści. Myślę, że przyczyną tego było poczucie własnej godności leningradczyków – pisze Jelena Czyżowa
Sputnik/AFP
Moje dzieciństwo upłynęło pod znakiem milczenia. Pamięć blokady wśród moich bliskich była zamknięta na dwa spusty: z zewnątrz i od wewnątrz. Od wewnątrz, dlatego że blokada to taki ból, o którym jest ciężko mówić bez przerażenia; z zewnątrz, bo sowieckie państwo zrobiło wszystko, żeby ukryć prawdę.

Jedną z najbardziej przytłaczających scen światowego kina jest ta z „Wyboru Zofii", gdy przez kilka sekund bohaterka sama wybiera, które z dzieci – syna czy córkę – wysłać na śmierć. Tę scenę byłam w stanie przeżyć tylko raz. Potem, oglądając film ponownie, wyłączałam wizję i dźwięk. Ludzie, chcący sobie wyobrazić, czym była leningradzka blokada, powinni zrozumieć, że zimą 1941/1942 wiele leningradzkich matek musiało dokonywać wyboru, które dziecko karmić.

W naszych rodzinach pamięć o blokadzie jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ta pamięć to nieuleczalny ból i zbiorowa trauma leningradzkiej świadomości: każda rodzina ma własne martyrologium – listę tych, którzy zmarli albo zginęli.

3 czerwca 1941 roku moja mama skończyła 10 lat. Jej matka pracowała w fabryce obuwniczej, a babcia w punkcie przyjęć szpitala im. Koniaszyna. Zostały ewakuowane na Ural w sierpniu 1942 roku, przeżywszy to, co leningradczycy do dziś nazywają „śm...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA