fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prof. Janusz Mierzwa: Wszechświatowa rewolucja rozbiła się o polskiego chłopa i robotnika

W rządzie Wincentego Witosa (z prawej) wicepremierem został socjalista Ignacy Daszyński. – Z punktu widzenia technik PR był to dobry ruch. W obliczu klęski, przed widmem której stanęła Polska, samo ziemiaństwo by nie wystarczyło – mówi prof. Janusz Mierzwa
Historic Collection/Alamy/be&w
Wojna 1920 r. dowiodła, że niepodległość nie tylko przyjmujemy, jak podarek z Paryża, ale także potrafimy o nią walczyć na śmierć i życie. Ale było to możliwe dzięki zaangażowaniu polskiego chłopa i robotnika - mówi prof. Janusz Mierzwa, historyk.

Plus Minus: Bolszewicy nacierają, a premier Wincenty Witos spokojnie w małopolskich Wierzchosławicach dogląda plonów – aż tak ufał w siłę Polski?

Witos z Warszawy wyjechał jeszcze przed nominacją, być może był to element jakiejś gry politycznej, bo faktycznie potem rozegrała się taka oto scena: Witos pracuje w polu, a tu podjeżdża samochód z oficerem, oficer salutuje i prosi do Warszawy, do Naczelnika Państwa. Przywódca chłopów zapewne więc wyjechał na wieś w przeświadczeniu, że sprawy toczą się we właściwym kierunku i jego ludzie ich pilnują.

Postawę Witosa można zrozumieć. Wojna wojną, polityka polityką, a ludzie jeść coś muszą. Poza tym Witos w Wierzchosławicach nie zajmował się tylko swoim polem, ale też organizował wiece, agitował, wzywając do obrony kraju.

Zachowanie Witosa odzwierciedlało postawę elit państwa? Z masami chyba było gorzej – jeszcze w czerwcu zdarzały się strajki.

Te nastroje, zarówno elit, jak i społec...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA