fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: I patrzą z góry na ludzi z nizin

Światowe Forum Ekonomiczne
materiały prasowe
Może i faktycznie to globalna rada geriatrii, coroczne spotkanie kieszonkowych demiurgów. Ludzi, których ego pęcznieje jeszcze szybciej niż portfele. Ale to nie znaczy, że Światowe Forum Ekonomiczne nie ma znaczenia. Przeciwnie, posiada je tym bardziej, im usilniej próbuje przekonać cały świat, że decyduje o jego losach. Człowiek, który rzeczywiście się liczy, pozostaje dyskretny, trudno z jego zachowania wyciągać daleko idące wnioski. Nie ma więc specjalnie po co mu się przyglądać. Rzecz ma się zupełnie inaczej z tym, który za wszechmocnego próbuje uchodzić. Jest czujny jak każdy prowincjusz, w głębi duszy przekonany, że prawdziwe życie i moc są gdzie indziej. I potrafi – jak Światowe Forum Ekonomiczne – przemierzyć w jego poszukiwaniu pół globu.

W tym roku, po raz pierwszy od pół wieku, najbardziej snobistyczny klub świata nie spotka się w Davos. Porozmawia – zaczął już w tym tygodniu – przez internet. Ale to, co tygrysy kochają najbardziej, czyli kuluary obrad, przeniesione zostało do Singapuru. Uznanego za najbezpieczniejsze, w znaczeniu najmniej „zacovidowane", miasto świata. Historia lubi się powtarzać. W końcu Davos też na początku było przede wszystkim miejscem schronienia przed niebezpieczną chorobą płuc; tyle że wtedy była to gruźlica. Górskie powietrze pełniło wówczas tę samą rolę co system inwigilacji i powszechnej kontroli wdrożony przez Chińską Republikę Ludową – pozwalało odgrodzić się od choroby, wznieść się ponad nią.

„Żyjemy tu w górze w niemałym odosobnieniu. Z wysokości pięciu tysięcy stóp, leżąc na naszych wygodnych fotelach, patrzymy na świat i stworzenie i snujemy nasze myśli". Idę o zakład, że ten lub któryś z jemu podobnych fragmentów „Czarodziejs...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA