Piłka nożna

Didier Deschamps - mistrz obronnego ataku

Didier Deschamps - 49 lat i spokojna przyszłość u steru Francuzów
AFP
Francja została mistrzem świata według jego przepisu. Nie zmienił niczego, nawet gdy grę zespołu krytykowano.

Didier Deschamps w strugach rzęsistego deszczu odbierał złoty medal, zawieszał mu go na szyi przemoczony do suchej nitki prezydent Emmanuel Macron. Choć chmura nad Moskwą się oberwała, parasol znalazł się tylko dla Władimira Putina.

Gdy w końcu także Puchar Świata trafił w ręce francuskiego trenera, z pewnością stanęły mu przed oczami sceny sprzed 20 lat. Wtedy złoty krążek na szyi zawieszał mu Jacques Chirac, który przy okazji ucałował w łysą głowę bramkarza Fabiena Bartheza. Inaczej niż na Łużnikach, dekoracja na Stade de France odbywała się na trybunie honorowej, a piłkarze musieli się wspiąć po schodach, by odebrać trofeum. No i nie padało.

Tylko dwie osoby oprócz Deschampsa mogły przy okazji odbierania złotego medalu szukać podobnych analogii – Mario Zagallo i Franz Beckenbauer. Brazylijczyk i Niemiec zdobyli mistrzostwo świata jako piłkarze, a później sięgnęli po ten tytuł w roli selekcjonerów. Beckenbauer jako kapitan wzniósł puchar podczas rozgrywanego w ojczyźnie mundialu w 1974 r. 16 lat później jako selekcjoner poprowadził reprezentację RFN do zwycięstwa w finale Italia 90. Jego zespół po brzydkim meczu pokonał Argentynę 1:0 i tym samym wziął rewanż za finał sprzed czterech lat, z Meksyku. Beckenbauer zasłynął wówczas stwierdzeniem, że nadchodzi czas wielkiej dominacji Niemców, ponieważ po upadku muru berlińskiego będą mogli oni dołączyć do kadry piłkarzy ze wschodu i staną się niepokonani. Od momentu gdy wypowiedział tamte słowa, zjednoczone Niemcy czekały 24 lata na mistrzostwo świata, a piłkarze z byłej NRD nie odgrywali w ich reprezentacji znaczącej roli.

86-letni dziś Zagallo miał udział w niemal wszystkich tytułach zdobytych przez Brazylię. Jako piłkarz świętował dwa razy – w 1958 r. i 1962. Gdy osiem lat później Canarinhos trzeci raz zdobywali mistrzostwo, był już selekcjonerem kadry, a w 1994 r. asystentem trenera Carlosa Alberto Pareirry. Gdy Brazylia zdobywała swój piąty tytuł w 2002 r., Zagallo po raz pierwszy nie miał z tym nic wspólnego.

Deschamps w ciągu miesiąca z krytykowanego przez media i kibiców trenera, któremu zarzucano zbyt zachowawczą taktykę, stał się bohaterem. Dzień po zdobyciu przez Francję mistrzostwa świata paryskie metro zmieniło nazwy niektórych stacji, by uhonorować w dowcipny sposób piłkarzy, którzy zdobyli drugi tytuł dla Francji. Trener jako jedyny doczekał się dwóch takich przeróbek. Stację Notre-Dame-des-Champs zmieniono na Notre Didier Deschamps (Nasz Didier Deschamps), a Champs-Élysées-Clemenceau na „Deschamps Elysees – Clemenceau.

Deschamps był defensywnym pomocnikiem i zgodnie z tym, jakim był piłkarzem, kierował kadrą. Przez francuskie media od kilkunastu miesięcy przetaczała się dyskusja, czy faktycznie drużyna z Kylianem Mbappe, Paulem Pogbą, Antoine Griezmannem czy Ousmane Dembele musi grać tak zachowawczo i tak reaktywnie. W finale jednak Francuzi zdobyli cztery gole – ostatnim zespołem, który dokonał podobnej sztuki była Brazylia (prowadzona przez Zagallo) w 1970 r. Defensywna drużyna defensywnego pomocnika wyrównała blisko 50-letni rekord.

A jednak pomimo czterech goli trudno było odnieść wrażenie, że Francuzi zagrali otwarty mecz, że zmienili się na finał. Cztery gole były bardziej wynikiem tego, jak spotkanie się ułożyło, a nie ofensywnych zapędów mistrzów świata. Pierwszy gol padł po wątpliwym rzucie wolnym i samobójczym trafieniu Mario Mandżukicia, Drugi to nadgorliwość argentyńskiego sędziego Nestora Pitany, który po obejrzeniu powtórek wideo podyktował rzut karny za zagranie ręką przez Ivana Perisicia.

A jednak ci sami francuscy dziennikarze i eksperci, którzy narzekali na styl gry reprezentacji, teraz chwalą Deschampsa za jasną wizję tego, jak chciał wygrać. Były kapitan reprezentacji otwarcie przyznaje, że „przyjemność czerpać można wyłącznie z sukcesu". Wtórują mu piłkarze, szczególnie Griezmann, który przecież na co dzień gra w Atlético Madryt, a więc drużynie nastawionej w sposób skrajny na efektywność ponad efektowność. Po półfinale z Belgią, gdy krytyka Francuzów była najmocniejsza, napastnik powiedział: – Nie dbam o to, jak wygrywamy. Chcę tylko drugiej gwiazdki na naszych koszulkach. Jeśli zdobędziemy mistrzostwo świata, nie obchodzi mnie, w jaki sposób to uczynimy.

Gdy przed mundialem Zinédine Zidane odszedł z Realu Madryt, scenariusz, że to ofensywny pomocnik i reżyser gry z 1998 r., przejmie schedę po człowieku, który wykonywał za niego czarną robotę, wydawał się więcej niż prawdopodobny. Teraz jednak Deschamps jest nie do ruszenia i z pewnością poprowadzi mistrzów świata w Euro 2020, a Zidane będzie musiał poczekać na swoją kolej.

20 lat temu w Paryżu też musiał poczekać, aż to Deschamps odbierze od Chiraca Puchar Świata. Dopiero potem trofeum trafiło do niego. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL