fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

III runda eliminacji Ligi Mistrzów: Legia Warszawa - AS Trencin 0:0

PAP
Mistrz Polski przynajmniej do grudnia będzie grał w europejskich pucharach. Wymęczony remis z Trenczynem nie napawa jednak optymizmem.

Legia wymęczyła awans do decydującej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, a przede wszystkim wykonała najważniejszą część zadania, jakie postawili przed nią właściciele. Przejście do play-off o Champions League oznacza bowiem, że nawet jeśli mistrz Polski odpadnie i nie awansuje, zagra w fazie grupowej Ligi Europy. Tym samym Legia ma zapewniony udział w europejskich pucharach przynajmniej do grudnia. A tym samym przynajmniej do końca roku jej kasa będzie zasilana niebagatelnymi pieniędzmi z UEFA.

Stwierdzić, że Legia się do czwartej rundy prześliznęła byłoby pewnym nadużyciem, ale mistrz Słowacji zawiesił zawodnikom Besnika Hasiego poprzeczkę dość wysoko. Wystarczy powiedzieć, że do ostatniej chwili wszyscy na stadionie przy Łazienkowskiej drżeli o wynik, a zdecydowanie najlepszym zawodnikiem mistrza Polski był bramkarz Arkadiusz Malarz. Nie tylko zresztą w środę wieczorem Malarz ratował kolegów. Już w pierwszym spotkaniu – tydzień temu w Żylinie – był bohaterem meczu.

Bezbramkowy remis na stadionie przy Łazienkowskiej nie wprawił z całą pewnością kibiców w szampańskie nastroje. Niemniej jednak cel został wykonany. Legia po raz czwarty z rzędu zagra w fazie grupowej europejskich pucharów. Wciąż oczywiście w Warszawie wszyscy liczą na to, że po raz pierwszy od 20 lat, będzie to Liga Mistrzów. Szczególnie, że po tym jak mistrz Izraela Hapoel Beer Szewa wyeliminował mistrza Grecji Olympiakos Pireus, Legia będzie w czwartej rundzie rozstawiona. Po raz pierwszy od czasów reformy eliminacji najlepszy polski klub będzie przystępował do decydującej rundy – przynajmniej teoretycznie – w roli faworyta.

Słowem klucz jest jednak „teoretycznie”. Mimo rozstawienia, na Legię czekać będą bardzo mocne zespoły: Zespół Hasiego rywala pozna w najbliższy piątek i będzie nim jeden z pięciu klubów: wspomniany Hapoel Beer Szewa, Dinamo Zagrzeb, Łudogrec Razgrad, FC Kopenhaga, albo mistrz Irlandii FC Dundalk.

Jak Warszawa długa i szeroka trwać będą wśród kibiców Legii modlitwy, by trafić na ostatni z wymienionych zespołów. Dundalk to inna – zdecydowanie niższa – półka niż pozostali potencjalni rywale. Aczkolwiek nie można zapominać, że po drodze do play-offów Irlandczycy wyeliminowali w poprzedniej rundzie mistrza Białorusi BATE Borysów.

Innym rywalem, którego losowanie przyjęte zostałoby w Warszawie z optymizmem jest Hapoel. Pozostałe trzy ekipy to jednak rywale, przeciwko którym będzie niezwykle trudno wywalczyć awans do Ligi Mistrzów i przełamanie 20-letniej klątwy. Kopenhaga, Dinamo i Łudgorec wszystkie w ostatnich latach występowały w fazie grupowej Champions League. Szczególnie Dinamo wydaje się ekipą, na którą nikt nie chciałby w Legii trafić.

- Przede wszystkim chcę pogratulować mojemu zespołowi. Wytrzymali presję, która była naprawdę ogromna – mówił na konferencji po meczu Hasi, nawiązując do tego, że właściciele żądali od zawodników przynajmniej awansu do fazy grupowej LE. – Mam nadzieję, że teraz presja będzie już znacznie mniejsza i wpłynie to na naszą grę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA