fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzeł innowacji

Stworzyliśmy prawdziwą alternatywę

materiały prasowe
Do końca br. chcemy być w Polsce w ok. 5 tys. punktów sprzedaży – mówi Adam Bowen, założyciel JUUL Labs, firmy z branży innowacyjnych produktów tytoniowych.

Jesteście jednym z największych startupów na świecie. Mimo że wartość firmy jest szacowana na ok. 38 mld dol., ciągle określacie się jako startup. Skąd taki sukces?

To proste. Konsekwentnie rozwijaliśmy produkt, który odpowiadał na potrzeby konsumentów, w naszym przypadku pełnoletnich palaczy. 70 proc. palaczy deklaruje, że chce rzucić nałóg, większości się nie udaje. Kiedy mają produkt alternatywę, są gotowi rozważyć jego użycie. Z takiego założenia wychodziliśmy. Po wielu latach badań stworzyliśmy, jak sądzę, taką prawdziwą alternatywę. Bardzo prostą w obsłudze dla użytkowników. Ważne jest też to, że kiedy startowaliśmy z naszymi pracami w 2005 roku, na rynku nie było jeszcze niczego podobnego.

W Polsce duży problem związany ze startupami dotyczy tego, że nie mają pojęcia o potencjalnym rynku, o klientach. Czy wy przeprowadziliście badania rynku?

To podstawowa zasada – zrozumieć klientów. W naszym przypadku to ja i mój wspólnik byliśmy pierwszymi konsumentami. Po części szukaliśmy po prostu rozwiązania dla siebie. Ale też rozmawialiśmy z wieloma palaczami. Dostaliśmy mnóstwo cennych uwag, dotyczących nie tylko samych nazwijmy to wrażeń, ale również funkcjonalności produktu. Obserwowaliśmy, jak palacze reagują na nasze prototypy. To były rozbudowane obserwacje, zabrały nam mnóstwo czasu.

Prace nad produktem trwały aż 10 lat. Dlaczego tak długo?

Doskonaliliśmy rozwiązanie, musieliśmy się zmierzyć z całą gamą problemów technicznych. Ich przezwyciężenie nie przyszło nam łatwo, mimo że ja i wspólnik jesteśmy inżynierami. W dodatku nasz produkt to nie tylko elektronika, ale również wspomniany design, musieliśmy też zatrudnić ekspertów chemików czy specjalistów od aromatów. Na szczęście nie zabrakło nam determinacji, chociaż po drodze było trudno.

Popełnialiście błędy?

Mnóstwo. Chyba najpoważniejszym z nich było to, że nie potrafiliśmy właściwie określić czasu, jaki nam to wszystko zajmie. Ale był też drugi poważny błąd: skoncentrowaliśmy się na opracowaniu produktu, zaniedbaliśmy natomiast inne kwestie dotyczące funkcjonowania firmy. Mieliśmy prowadzić biznes, a do tego potrzebne są rozwiązania finansowe, infrastruktura, menedżerowie, profesjonalne podejście do kwestii prawnych. O tym zapomnieliśmy i musieliśmy to nadrabiać, na szczęście skutecznie.

Skąd mieliście pieniądze na tak długi okres rozruchu firmy?

Początkowo wspólnik i ja włożyliśmy w ten biznes nasze oszczędności. Za to opracowaliśmy bardzo wczesne prototypy. Później w rejonie San Francisco znaleźliśmy też prywatnych inwestorów, którzy zapalili się do naszej wizji. Pamiętajmy, że była to połowa zeszłego dziesięciolecia, a wówczas palacze nie mieli żadnej alternatywy. W miarę rozwijania naszego produktu zainteresowały się nami fundusze, które stały się źródłem kapitału. Pieniądze inwestowaliśmy, podobnie jak teraz zyski.

Teraz waszym mniejszościowym udziałowcem jest gigant branży – Altria. Czy pozostajecie niezależną firmą?

Oczywiście. Altria kupiła nasze udziały, a nasze relacje określiłbym jako partnerstwo na rynku amerykańskim. Mocno współpracujemy w kwestiach dotyczących dystrybucji, ale też dotarcia do ich klientów, pełnoletnich palaczy, których usiłujemy zainteresować naszym produktem. Wierzą w nasz sukces, my mamy produkt, którego oni nie mają.

Jakie są wasze plany na polskim rynku?

Do końca roku chcemy być obecni w ok. 5 tys. punktów sprzedaży. Docelowo chcemy być odpowiedzialnym liderem kategorii.

W jaki sposób? Przecież konkurencja jest ogromna.

Oprócz inwestycji w sieć dystrybucji liczymy na siłę naszego produktu. Możliwości docierania z informacją do pełnoletnich palaczy są rzecz jasna bardzo wąskie, natomiast w naszym przypadku dużą rolę odgrywa wymiana informacji między użytkownikami elektronicznych inhalatorów i palaczami tradycyjnych papierosów. Znamy to z USA, to palacze informują siebie nawzajem o takiej alternatywie. Jesteśmy gotowi zmierzyć się z konkurencją grającą fair.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA