Orzecznictwo

Stare polskie samochody to nie zabytek, lecz odpady

Adobe Stock
Ani wyobrażenia posiadacza 22 polonezów, ani wiek nie uczyniły z nich pojazdów historycznych.

Wśród 54 samochodów, na które natrafili inspektorzy ochrony środowiska, były 22 polonezy, siedem fiatów 125p i pięć warszaw, po kilka sztuk furgonetek żuk i nysa, syrena, fiat tico i dwa ciężarowe lubliny. W ich kabinach i bezpośrednio na placu znajdowały się opony i inne elementy wyposażenia. Pojazdy były w różnym stanie technicznym, ale żaden nie nadawał się do użytkowania. Nie były zabezpieczone przed wpływami atmosferycznymi, jedynie warszawy i żuki przykryto plandekami. Wiele nosiło ślady daleko posuniętej korozji, nie były zarejestrowane, nie miały badań technicznych i ubezpieczenia OC.

Pojazdy należały do Adama C. (dane zmienione), a cała posesja do jego brata. Inspektorzy ochrony środowiska ustalili, że Adam C. nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, a samochody zbiera od 2005 r. Kontrolowany wyjaśnił, że robi to z myślą o stworzeniu w przyszłości muzeum starych polskich aut. Jest z zawodu mechanikiem i może naprawić każde z nich. Nie są to odpady, lecz pojazdy, które po kilku naprawach będą pełnowartościowymi samochodami – przekonywał. Część z nich to pojazdy historyczne, mające ponad 40 lat, spełniające warunki wpisania ich do ewidencji zabytków i zarejestrowania, jako kolekcji zabytkowych, historycznych aut. Dlatego Adam C. nie podpisał protokółu kontroli, w którym uznano je za odpady.

Mimo to wojewódzki inspektor ochrony środowiska w Gdańsku Delegatura w Słupsku stwierdził, że Adam C. gromadzi odpady pojazdów wycofanych z eksploatacji. Jest to niezgodne z przepisami ustawy z 2005 r. o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji oraz ustawy o odpadach, które przewidują, że zbieraniem pojazdów wycofanych z eksploatacji mogą zajmować się wyłącznie przedsiębiorcy prowadzący punkty zbierania pojazdów i stacje demontażu pojazdów. Samochody zgromadzone przez Adama C. są odpadami w rozumieniu ustawy o odpadach. Mimo że zbiera je od dziesięciu lat, nie podjął żadnych działań, które mogłyby je przywrócić do stanu używalności. Są nie tylko niezdatne do użytku, ale stopień zużycia oraz zakres i charakter uszkodzeń i braków uniemożliwia przywrócenie ich do stanu technicznego, warunkującego dopuszczenie ich do ruchu. Nie są to też pojazdy historyczne, a sama deklaracja ich posiadacza, i ich wiek, jeszcze nie czyni ich historycznymi. Jego wyjaśnienia są jedynie wyrazem życzeń lub wyobrażeń, które nie korelują ze stanem faktycznym.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku, do którego poskarżył się Adam C., orzekł, że zarządzenie pokontrolne jest zgodne z prawem, i oddalił skargę. Przypomniał, że zgodnie z przepisami, pojazdem historycznym może być zarówno pojazd wpisany do rejestru zabytków lub znajdujący się w wojewódzkiej ewidencji zabytków, jak również pojazd mający co najmniej 25 lat, uznany przez rzeczoznawcę za unikatowy lub mający szczególne znacznie dla udokumentowania historii motoryzacji. Pojazdy zgromadzone przez Adama C., nie spełniają żadnego z tych warunków – ocenił sąd. Przez cały ten okres ich posiadacz nie podjął żadnych starań o zakwalifikowanie ich jako historyczne. Trafnie też ustalono, że są to odpady, gdyż żaden z pojazdów nie nadawał się do jazdy. I słusznie nałożono na skarżącego obowiązek uregulowania stanu formalnoprawnego, związanego ze zbieraniem odpadów, w tym odpadów pojazdów wycofanych z eksploatacji.

A swoją drogą szkoda, że nikt dotychczas nie pomyślał o stworzeniu muzeum polskich samochodów, których obecność tworzyła przez wiele lat historię polskiej motoryzacji – i nie tylko. I że obecnie możemy jedynie obserwować, jak prędko stały się odpadami.

Sygn. akt: II SA/Gd 171/17

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL