fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: sądowy wyścig z czasem

Tomasz Pietryga
Fotorzepa, Waldemar Kompala
Czy Sądowi Najwyższemu uda się zneutralizować działanie Izby Dyscyplinarnej, zanim ta zacznie karać buntujących się sędziów?

Odpowiedź Trybunału Unii Europejskiej, mimo że niczego nie rozstrzygnęła w kwestii legalności działania Izby Dyscyplinarnej, dając jedynie SN kryteria oceny, rozpaliła sędziowski bunt z nową siłą.

Błyskawicznie zareagowały duże ośrodki: w Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku i Białymstoku. Tamtejsze zgromadzenia sędziowskie podjęły uchwały, odmawiając opiniowania kandydatów do awansu. Wskazały w nich wprost na orzeczenie TSUE i fragment dotyczący Krajowej Rady Sądownictwa. W ocenie sędziów organ ten nie spełnia kryterium niezależności od władzy politycznej. W podobnym tonie zareagował jeden z olsztyńskich sędziów. Rozpatrując apelację od wyroku sędziego, który był nominowany przez nową KRS, zakwestionował jego status. Reakcja Zbigniewa Ziobry była natychmiastowa. Odwołał olsztyńskiego sędziego z ministerialnej delegacji, zarzucając mu, że w sposób nieuprawniony podważył status sędziego powołanego przez prezydenta RP, co może prowadzić do chaosu i anarchii.

Również w poniedziałek zastępca rzecznika dyscyplinarnego skierował zdecydowany wniosek o zawieszenie w czynnościach służbowych sędzi z Gorzowa Wielkopolskiego. Zarzuca jej m.in. pomówienie ministra sprawiedliwości w mediach społecznościowych. Sędzia jest jedną z twarzy protestu.

To wszystko tylko wydarzenia z ostatnich dni. Nie pozostawiają wątpliwości, że konflikt rozkręca się w najlepsze. Zaczyna się też swoisty wyścig z czasem. Czy SN uda się zneutralizować działanie Izby Dyscyplinarnej, zanim ta zacznie karać buntujących się sędziów? Bo nie ulega wątpliwości, że coraz liczniejsze postępowania wyjaśniające i coraz bardziej zdecydowany bunt doprowadzi do tego, że będą w niej zapadać wyroki. Przypadek sędzi z Gorzowa to tylko zapowiedź tego, co może czekać buntowników.

Umykającym wątkiem są coraz bardziej napięte relacje w samym środowisku sędziowskim. I nie chodzi tu o konflikty między „prorządowymi" a „antyrządowymi" sędziami, ale o powiększającą się armię zakładników w tym sporze. Bo ich awanse, a co za tym idzie, wyższe pensje, mogą zostać zablokowane na wiele miesięcy, a nawet lat. Środowiskowa presja w niektórych sądach na rezygnację ze ścieżki awansu wiodącą przez „neo-KRS" jest ogromna. W sądzie warszawskim sędziów wyłamujących się z bojkotu straszy się nawet wystawieniem biurek na korytarz. To pokazuje, jak wielkie są emocje.

Dziś kwestią otwartą pozostaje też, co zrobi SN ze wskazaniami TSUE i jaki skład tego sądu będzie się w tej sprawie ostatecznie wypowiadał. To może otworzyć kolejne pole konfliktu. Natomiast raczej nie należy się spodziewać reakcji ustawodawcy. PiS nie pójdzie w sprawie sądów na żaden kompromis, bo musiałby być równoznaczny z likwidacją nowej KRS. Taki ruch wywołałby efekt domina i pociągnął za sobą kwestionowanie legalności nominacji do nowych Izb SN oraz sądów powszechnych. Czyli większości zmian w sądach przeforsowanych przez PiS.

Zanosi się na to, że konflikt będzie się zaostrzał i pójdzie w kierunku nieuznawania lub odmiennej interpretacji zapadających decyzji. Wydaje się, że jesteśmy w przededniu kolejnego systemowego starcia o kształt sądownictwa. Wstrząs może być tym razem mocniejszy i zaowocować chaosem prawnym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA