fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Po wyroku TSUE w sprawie frankowiczów: to nie jest prosta droga do nieba - rozmowa z adwokatem Marcinem Szymańskim

Marcin Szymański
materiały prasowe
W sprawach przeciwko bankom frankowicze muszą się spodziewać, że będą one reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników gotowych wykorzystać każdy błąd – mówi Marcin Szymański, adwokat zajmujący się od lat sprawami frankowymi.

Jeszcze druk na wyroku TSUE nie ostygł, a już są różne jego interpretacje.

Zgodnie z wyrokiem TSUE sąd, stwierdziwszy, że w umowie z konsumentem znajdują się nieuczciwe postanowienia, zobowiązany jest usunąć je z umowy, a następnie ocenić, czy umowa może wiązać dalej, czy też jej dalsze istnienie jest z tych przyczyn niemożliwe. W pierwszym przypadku strony są związane umową, lecz z pominięciem postanowień uznanych za abuzywne, w drugim sąd orzeka o nieważności umowy. W żadnym wypadku sąd nie może – wbrew woli konsumenta – modyfikować treści abuzywnego postanowienia lub zastępować jej inną.

Czy ta zasada dotyczy wszystkich umów?

Dotyczy wszystkich umów z konsumentami, a zatem również umów o kredyt indeksowany i denominowany. Również w ich przypadku sąd krajowy obowiązany jest usunąć z umowy nieuczciwe postanowienia dotyczące przeliczeń walutowych, a następnie ocenić, czy w świetle przepisów polskiego prawa taka umowa może istnieć, czy też konieczne jest stwierdzenie jej nieważności. Sąd Najwyższy w swym orzecznictwie wskazywał, że z punktu widzenia polskiego prawa dopuszczalne jest obowiązywanie umowy kredytu, bez żadnych odwołań do kursu waluty obcej, oprocentowanej według stawki Libor stosowanej do kredytów walutowych. TSUE w ostatnim wyroku wskazał, że dyrektywa europejska nie przeciwstawia się również orzeczeniu nieważności takiej umowy.

A co z naprawianiem umowy frankowej przez sąd z powodu usunięcia klazuli abuzywnej, na co najwyraźniej liczyły banki?

W żadnym wypadku sąd nie jest uprawniony do „reperowania" umowy, np. zastępując nieuczciwe postanowienia dotyczące przeliczeń walutowych postanowieniami odwołującymi się np. do średniego kursu waluty obcej w NBP. Wykluczenie takiej możliwości „naprawiania" umowy wbrew woli konsumenta jest najistotniejszą konsekwencją tego wyroku.

 

Czytaj też:

Może powinienem o to zapytać na samym początku, ale jak mocno wyrok TSUE wiąże polskie sądy włącznie z Najwyższym? Czy mogą one uprawiać jakąś swoją linię?

Związanie sądów wyrokiem TSUE wynika z zasady acte éclairé, zgodnie z którą jeśli TSUE wydał już wyrok w sprawie wykładni przepisu prawa wspólnotowego (w tym wypadku dyrektywy 93/13 o nieuczciwych postanowieniach w umowach z konsumentami), to ma on zastosowanie również w późniejszych sprawach i sądy nie są już zobowiązane ponownie występować z pytaniami dotyczącymi wyjaśnionej już w wyroku kwestii.

Jakie grupy frankowiczów obejmie wyrok TSUE?

Wyrok dotyczy wszystkich umów z konsumentami, a więc odnosi się do wszystkich grup „frankowiczów" – zarówno tych, którzy zawarli umowy o kredyt indeksowany, jak i denominowany. Dotyczy to również tych, którzy spłacili kredyt w całości, o ile nie stało się to wcześniej niż 10 lat temu.

Oba możliwe rozwiązania, a więc zarówno eliminacja z umowy postanowień dotyczących przeliczeń walutowych, jak i nieważność całej umowy, są dla frankowiczów korzystne. Eliminacja z umowy postanowień dotyczących przeliczeń walutowych oznacza, przy pozostawieniu w mocy wszystkich jej pozostałych postanowień, w tym dotyczących oprocentowania i terminów spłaty, że bank musi zwrócić nadpłacone przez kredytobiorcę kwoty, a ponadto kwota pozostałego do spłaty kredytu zostaje zmniejszona do wysokości niespłaconej jeszcze części faktycznie wypłaconej przez bank w złotych i podlega spłacie w oznaczonych w umowie terminach z oprocentowaniem opartym na stawce Libor, a więc bardzo korzystnym.

A w przypadku nieważności umowy?

Kredytobiorca może domagać się zwrotu wszystkich zapłaconych na rzecz banku kwot, jednak musi się liczyć z żądaniem zwrotu kwoty faktycznie wypłaconej mu w złotych przez bank.

A jak to wygląda na przykładzie kredytu np. na 300 tys. zł?

Policzmy w ogromnym przybliżeniu, jeżeli kredytobiorca zaciągnął ten kredyt na 25 lat w 2008 r. W przypadku usunięcia postanowień dotyczących przeliczeń walutowych, przy pozostawieniu umowy w mocy: może żądać zwrotu nadpłaty ok. 50 tys. zł, do spłaty pozostaje mu ok. 200 tys. zł w ciągu 14 lat, z oprocentowaniem Libor CHF + marża banku.

W przypadku nieważności umowy do spłaty pozostaje ok. 125 tys. zł, których bank może żądać od razu po uprawomocnieniu się wyroku.

A jakie jest przedawnienie dla roszczeń banku?

Roszczenia banku o zwrot wypłaconej kwoty przedawniają się w terminie trzech lat od daty wypłaty tej kwoty. Sąd ma możliwość nieuwzględnienia przedawnienia w tym przypadku i trzeba się liczyć z tym, że sądy będą z tego korzystały.

Co zatem, teraz po wyroku TSUE, w pierwszej kolejności ma zrobić frankowicz?

W pierwszej kolejności powinien zgromadzić dokumenty. Umowę, wpłaty rat kredytu i ewentualnie aneksy do umowy. W dalszej kolejności powinien zwrócić się do profesjonalisty, który pomoże mu sformułować odpowiednie żądanie.

Powiedział pan publicznie, że nie będzie to wciąż prosta droga do nieba. Dlaczego?

Jakkolwiek sprawy dotyczące tzw. kredytów frankowych są do siebie zasadniczo podobne, postępowanie cywilne przed sądem wymaga profesjonalizmu. Każdy konsument, który zdecyduje się na proces, musi liczyć się z tym, że bank będzie reprezentowany przez profesjonalistę, który wykorzysta jego każdy błąd. Znaczenie ma również odpowiednia argumentacja prawna. Ktoś, kto zdecyduje się iść do sądu sam, z pozwem ściągniętym gdzieś z internetu, wiele ryzykuje.

Co ryzykuje?

Z każdym procesem cywilnym wiąże się ryzyko, tym większe, im mniej doświadczona osoba prowadzi sprawę i im bardziej profesjonalny jest pełnomocnik przeciwnika. Niestety, w sprawach przeciwko bankom konsumenci muszą się spodziewać, że ich przeciwnika reprezentować będą profesjonalni pełnomocnicy gotowi wykorzystać ich każdy błąd. Domyślam się jednak, że chodzi również o to, czy rozstrzygnięcie przez sąd o nieważności umowy lub samej eliminacji z niej postanowień dotyczących przeliczeń walutowych przy pozostawieniu jej w mocy w pozostałym zakresie rodzi jakieś zagrożenia dla konsumenta, a w szczególności czy musi liczyć się z ryzykiem jakichś roszczeń ze strony banku.

Co może spotkać frankowiczów?

W przypadku eliminacji z umowy postanowień dotyczących przeliczeń walutowych bank zobowiązany jest zwrócić konsumentowi nadpłatę rat spłaty kredytu, kwota zadłużenia, a w konsekwencji i wysokość rat spłaty, ulega znaczącej redukcji, natomiast stawka oprocentowania pozostaje bez zmian. W tej sytuacji bank nie może występować z żadnymi roszczeniami wobec konsumenta.

A w przypadku stwierdzenia nieważności umowy?

Kredytobiorca może domagać się zwrotu wszystkich dokonanych na rzecz banku płatności, jednak musi liczyć się z tym, że bank zażąda zwrotu wypłaconej mu kwoty. Nawet jeżeli sąd nie weźmie pod uwagę przedawnienia, rozwiązanie to jest korzystne dla konsumenta. Oznacza bowiem nawet w najgorszym przypadku bardzo znaczącą redukcję zadłużenia konsumenta. Niedogodnością jest jednak, że konieczność zwrotu powstaje już po uprawomocnieniu się wyroku stwierdzającego nieważność umowy, zaś od otrzymania od banku wezwania do zwrotu naliczane są odsetki za opóźnienie. Nie zmienia to faktu, że jest to rozstrzygnięcie korzystne dla konsumenta, w porównaniu z dalszym trwaniem umowy z nieuczciwymi postanowieniami lub naprawianiem jej np. przez zastąpienie abuzywnych postanowień zapisami odwołującymi się do średniego kursu CHF w NBP.

Ale wymaga to zapłaty pieniędzy od ręki.

Na szczęście dla frankowicza sąd na podstawie art. 320 kodeksu postępowania cywilnego może rozłożyć na raty kwoty, które konsument ma zwrócić bankowi. Jeżeli zatem sąd odstępuje od uwzględnienia przedawnienia roszczenia banku, powinien również z przyczyn słusznościowych rozłożyć świadczenie konsumenta na raty.

W wypowiedziach przedstawicieli banków pojawia się też wątek roszczeń banków wobec konsumentów do odszkodowanie z tytułu nieważności umowy lub „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału"?

Roszczenia te nie miałyby podstaw. Jeżeli chodzi o szkodę banku spowodowaną nieważnością umowy, zauważyć należy, że przyczyną nieważności byłoby stosowanie przez bank nieuczciwych postanowień. Zatem bank powinien poszukiwać sprawców tej szkody wśród osób, które przygotowały lub zatwierdziły wzorzec umowy zawierający nieuczciwe postanowienia, którym się posługiwał. Bank nie może obarczać konsumentów odpowiedzialnością za własne bezprawne działania. Bezzasadne byłoby również roszczenie o „wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału". Wynagrodzeniem są odsetki ustawowe z tytułu opóźnienia. Prawo nie przewiduje jednak możliwości dochodzenia tych odsetek za okres przed wezwaniem konsumenta do zwrotu otrzymanej od banku kwoty. Roszczenie takie byłoby więc próbą obejścia prawa. Co więcej, żądanie od konsumenta takiego „wynagrodzenia" w przypadku nieważności umowy z powodu stosowanych przez bank nieuczciwych postanowień wydaje się sprzeczne z dyrektywą 93/13. Banki nie mogą czerpać żadnych korzyści z tytułu własnych bezprawnych działań, osłabiałoby to przewidzianą w dyrektywie sankcję mającą zniechęcać przedsiębiorców do nieuczciwego traktowania konsumentów. Wydaje się, że podnoszenie przez banki kwestii roszczeń jest elementem strategii zniechęcania konsumentów do dochodzenia swych praw.

Więc wyrok TSUE ułatwi prowadzenie spraw?

Wyrok potwierdza, że postanowienia umów kredytu dotyczące przeliczeń walutowych, które nie określają jednoznacznie sposobu ustalania kursu waluty, są nieuczciwe. Nie to jest jednak najważniejsze. W ciągu ostatnich dwóch czy trzech lat głównym problemem w tego rodzaju sprawach było nie tyle wykazanie, że zamieszczone w umowach kredytu postanowienia dotyczące przeliczeń walutowych pozwalające bankom na dowolne wyznaczanie kursu waluty indeksacji są nieuczciwe, ile przekonanie sądu, że nie może ich zastępować postanowieniami odwołującymi się np. do średniego kursu CHF w NBP, wbrew woli konsumenta. Można było odnieść wrażenie, że sądy obawiały się, że prosta eliminacja z umowy nieuczciwych postanowień i pozostawienie umowy w mocy w pozostałej części lub stwierdzenie nieważności umowy jest zbyt dotkliwą sankcją dla banków. Wyrok eliminuje ten problem.

A w procesach zbiorowych?

Wyrok TSUE tak samo oddziałuje na sprawy indywidualne i zbiorowe.

Jak w pana ocenie banki zareagują na wyrok?

Obawiam się, że nadal będą starały się piętrzyć trudności przed frankowiczami, starając się zniechęcić ich do występowania z powództwem. Tak odczytuję wypowiedzi przedstawicieli banków, którzy usiłują bagatelizować wyrok TSUE lub przekonywać, że ma on zastosowanie jedynie do jednej konkretnej sprawy.

Możemy chyba spodziewać się więcej wyroków?

O tym, czy umowa kredytu po usunięciu z niej nieuczciwych postanowień dotyczących przeliczeń walutowych może wiązać czy nie, decydują sądy krajowe na podstawie przepisów prawa polskiego. W korzystnych dla konsumentów wyrokach z 4 kwietnia i 9 maja br. Sąd Najwyższy stwierdził, że nie ma przeszkód, by umowa kredytu obowiązywała dalej mimo usunięcia z niej postanowień dotyczących indeksacji i pozostawienia oprocentowania opartego na stawce Libor. Takie wnioski płyną również z opublikowanej w tym roku analizy Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Takie stanowisko zajmowały również sądy w większości korzystnych dla konsumentów wyroków. Z pewnością nie jest to stanowisko sprzeczne z prawem europejskim.Pozostaje poczekać, by się przekonać, czy poglądy sądów ulegną zmianie. Jak wspomniałem, oba rozwiązania, tj. nieważność umowy, jak i eliminacja postanowień dotyczących przeliczeń walutowych z pozostawieniem umowy w pozostałej części, są korzystne dla konsumenta.

Był pan w Luksemburgu obserwować sprawę?

Oczywiście. Ogłoszenie wyroku było wydarzeniem historycznym.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA