fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Frankowy postkolonializm upada - wyrok TSUE komentuje Tomasz Pietryga

123RF
Czy w krajach Zachodu masowe wprowadzenie do obrotu toksycznych kredytów, de facto przeciw własnym obywatelom, byłoby w ogóle możliwe?

W czwartek Trybunał w Luksemburgu stanął po stronie kredytobiorców i wskazał sądom jak rozstrzygać spory o kredyty „frankowe" z klauzulami niedozwolonymi. Jego decyzja oprócz konkretnych skutków finansowych ma pewien wymiar symboliczny i niesie wyraźną przestrzegę dla państwa i działających na jego terenie instytucji finansowych.

Cała historia „nabitych we franki" to efekt państwa postkolonialnego, którym była Polska od czasów transformacji. Instytucje finansowe były uprzywilejowane w relacjach z klientami, widać to choćby na przykładzie na szczęście nieistniejącej, bo zakwestionowanej przez Trybunał Konstytucyjny, instytucji Bankowego Tytułu Egzekucyjnego.

Trudno wyjaśnić, jak w zdrowym państwie realne instytucje nadzorcze mogły dopuścić do wciskania obywatelom produktu spekulacyjnego, jakim były tzw. kredyty frankowe. Przyzwolenie i skala tego problemu przeszła najczarniejsze oczekiwania. Czy w krajach Zachodu: Austrii, Niemczech, masowe wprowadzenie do obrotu toksycznych kredytów, de facto przeciw własnym obywatelom, byłoby w ogóle możliwe?

Szkoda, że państwo z tego postkolonialnego myślenia nie wyzwoliło się samo, przyjmując odpowiednie regulacje, politykę wobec sektora bankowego. Dało się po raz kolejny zaczarować wizją rynkowego krachu, miliardami strat, które uderzą w rynek. Jak się okazało już pięć minut po wyroku, były to tylko strachy Lachy instytucji finansowych, a nie realna kalkulacja. Że krachu jednak nie będzie, potwierdziły zgodnie KNF i NBP.

Szkoda tylko, że z tego postkolonializmu pomaga nam się wyzwolić Trybunał Sprawiedliwości UE, bo nie potrafiliśmy zrobić tego własnymi siłami.

Dla 700 tys. osób to w tej sytuacji kwestia smaku i zaufania do państwa. Dla niego i instytucji finansowych niech ten wyrok będzie przestrogą, że cena za manipulacje zaufaniem obywateli i klientów może być wysoka, nawet po latach.

Po wyroku nasze państwo staje przed kolejna próbą czy uniesie skutki wyroku TSUE organizując sprawny proces sądowy, tak aby na rozstrzygnięcia nie czekało się latami. Bardzo bym chciał aby również taki morał wypłynął z tej historii, chociaż dziś trudno w taki scenariusz uwierzyć.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA