fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wojciech Tumidalski: Trybunalska bitwa pod Grunwaldem

Trybunał Konstytucyjny
PAP/Tomasz Gzell
Gdyby Trybunał w sprawie relacji między konstytucją a prawem UE podzielił zdanie premiera, prezydenta i sejmowej większości, bylibyśmy na kursie i ścieżce do prawnego polexitu.

Nie wiemy jeszcze, jaki wyrok w sprawie relacji między konstytucją a traktatami unijnymi ogłosi Trybunał Konstytucyjny, ale już z przebiegu wtorkowej rozprawy można z rosnącym zdumieniem odnotować coraz mocniej radykalizującą się antyunijną retorykę przedstawicieli prezydenta, premiera i sejmowej większości, jaką zaprezentowali oni w Trybunale. W imieniu prezydenta konstytucjonalista z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego prof. Dariusz Dudek, w imieniu premiera dr Krzysztof Szczucki, niegdyś doktorant wysoko oceniany przez prof. Andrzeja Zolla, dziś prezes Rządowego Centrum Legislacji, gdzie na dłuższy czas utknęła publikacja werdyktu TK w sprawie aborcji, a w imieniu Sejmu – poseł Arkadiusz Mularczyk, który bardziej skupił się na uprawianiu samosądu na rzeczniku praw obywatelskich niż wykładaniu argumentów. Gdyby sędziowie podzielili ich zdanie, bylibyśmy na kursie i na ścieżce do polexitu.

Czytaj także:

Tego się jednak na razie nie dowiemy, bo przewodnicząca rozprawie Julia Przyłębska odroczyła ją do 15 lipca, co złośliwi od razu uznali za uczczenie rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Otwarta pozostaje kwestia, kto w tej rekonstrukcji odegra rolę świeżo ochrzczonego króla Jagiełły wspartego przez Litwę, a kto Krzyżaków, wspartych kwiatem rycerstwa europejskiego – niosących przecież na te ziemie rzymskokatolicką religię i zwyczaje z Zachodu. O „niemieckiej muzyce" pod gmachem TK już rozpisuje się na Twitterze prof. Krystyna Pawłowicz. Miała we wtorek czas, bo w sprawie nie orzeka.

W sumie to dobrze, że orzeczenia jeszcze nie ma

– nie popsuto bowiem definitywnie atmosfery przed rozmową premiera Mateusza Morawieckiego z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Zapewne będzie tam mowa o badanym właśnie wniosku premiera do TK, który eksperci ocenili jako złożony w złej wierze i tworzący pozorny konflikt między prawem unijnym a krajowym. Jego cel to podkładka pod możliwość omijania niewygodnych przepisów i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE, np. tych w sprawie reform sądownictwa. Na to, że prawo unijne staje się naszym prawem – to co innego niż prawo międzynarodowe – zgodziliśmy się wszyscy w ogólnokrajowym referendum. Teraz jego wynik miałby zakwestionować jedynie pięcioosobowy skład 15-osobowego Trybunału.

Znamienne, że w tej piątce nie ma żadnego „dublera". Pewnie zapadłby się pod ziemię po słowach dr. Pawła Filipka, przedstawiciela RPO, który jasno wyłożył, na czym polega problem z Trybunałem.

Dwa trybunały mierzą się zmianami w sądach >A11

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA