fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Sądowa bomba z opóźnionym procesem - komentuje Tomasz Pietryga

Adobe Stock
Zbigniew Ziobro i grupa sędziów w walce o kształt Temidy biorą na zakładników obywateli, którzy cierpią wskutek przedłużających się procesów.

Z najnowszych danych, do których dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że w pierwszych miesiącach 2019 r. procesy przed sądami nie tylko nie przyspieszyły, ale wręcz spowolniły – w niektórych kategoriach spraw – i wzrosła liczba zaległości. Przeprowadzone przez PiS zmiany nie działają. Zbigniewowi Ziobrze mimo zapowiedzi nie udało się znaleźć recepty na zbyt długie procesy.

A sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Przez przedłużający się konflikt między władzą polityczną a sędziami nieobsadzonych pozostaje ponad 450 sędziowskich etatów. To tak, jakby brakowało obsady w dwóch średnich sądach. Efekty są poważne: są wydziały, np. w Warszawie, które pracują na zwolnionych obrotach, w innych sprawy spadają z wokand.

Wyniszczająca wojenka toczy się od kilku lat. Minister sprawiedliwości zwleka z aktywacją części wakatów, trzymając je dla „swoich" – jak zarzucają sędziowie – młodych adeptów krakowskiej szkoły sędziów. Prezesi i sędziowskie zgromadzenia blokują procedurę nominacyjną, nie przesyłając niezbędnej dokumentacji potrzebnej do sędziowskich nominacji i awansów Krajowej Radzie Sądownictwa. W samej tylko Warszawie zablokowanych jest ponad 100 wakatów.

To sytuacja niekorzystna przede wszystkim dla obywateli, którzy latami czekają na sprawiedliwość, ale i dla skonfliktowanych stron. Jeżeli dostęp do sądów będzie się pogarszał, politycznie może zapłacić za to minister Ziobro podczas najbliższych wyborów. Taka sytuacja podważa też retorykę prawicy, dla której uzdrowienie sytuacji w sądach od zawsze było sprawą priorytetową. Problem polega na tym, że zmiana ograniczyła się do kwestii instytucjonalnych i kadrowych, natomiast w najważniejszej dla obywatela sprawności postępowań nic na lepsze się nie zmieniło. A samymi hasłami o „dekomunizacji" w sądach trudno się pocieszać, czekając latami na wyrok.

Pomocą dla Ziobry mogą się okazać reformy procedury karnej i cywilnej, nad którymi prace kończy parlament. Zanim jednak zaczną działać, może minąć wiele miesięcy. Ich wdrożenie wcale też nie oznacza automatycznej poprawy.

Do złej sytuacji w sądach dokładają się też sami sędziowie. Przed dwoma laty KRS – jeszcze w starym składzie – blokowała wakaty 240 asesorów, powołując się na wysublimowany formalizm, choć oczywiste było, że to tylko kolejna wymiana ciosów z nielubianym ministrem. Teraz sytuacja się powtarza. Prezesi i zgromadzenia biorą na zakładników sporu z rządem nie tylko obywateli, utrudniając im de facto dostęp do wymiaru sprawiedliwości, ale i własnych kolegów, bo blokują im kariery i ścieżki awansu. A wszystko to z wątłym uzasadnieniem, że Trybunał w Luksemburgu może wysadzić w powietrze nową KRS, a wraz z nią nominowanych przez Radę sędziów. Patrząc na sprawę chłodno, to raczej obawa publicystyczna niż prawna, niegodna sędziów.

Tymczasem obywatele, którzy oglądali dotychczas konflikt o sądy w telewizji, mogą odczuć go na własnej skórze. I raczej nie przekonają ich argumenty walczących stron, blokujących kilkaset etatów, które mogłyby przyspieszyć procesy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA