Reklama

Tytuł musi być, co nie?

Słowa wtrącone pomagają utrzymać ciągłość wypowiedzi. Chociaż pojedynczo na ogół są bez sensu.

Publikacja: 02.06.2019 21:00

Tytuł musi być, co nie?

Foto: Adobe Stock

Niemniej po zastanowieniu widać, że wybór słów wtrąconych mówi, nolens volens, sporo o charakterze użytkownika. I tak: „PROSZĘ CIEBIE" („To jest, proszę ciebie, najlepsza opcja"). W tym wtrąceniu jest „proszę", więc już nieźle. To nie jest słowo tu i teraz nadużywane, czyli świadczy ładnie o mówiącym, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy.

Twardszą wersją jest: „PROSZĘ JA CIEBIE" („To jest, proszę ja ciebie, najlepsza opcja"). Tu pojawia się święte słowo „ja", zatem nie byle kto ci o tym mówi, tylko „ja". Świadczy, że informacja jest darowizną tego, co wie lepiej, na rzecz trochę nierozgarniętego.

„ZNACZY" („To jest, znaczy, najlepsza opcja"). Obiektywizuje wypowiedź. Jeżeli pojawia się „znaczy", to znaczy, że mądrzejsza większość tak uważa.

„MÓWIĄC SZCZERZE" („To jest, mówiąc szczerze, najlepsza opcja"). Nie ma pewności, że wypowiadający mówi nieszczerze, ale podejrzenie – tak. Za to słuchający znalazł się w małej grupie wtajemniczonych, bo szczerze mówić nikt nie musi, a tobie się dostało.

„JAKBY" („To jest, jakby, najlepsza opcja"). To sygnalizuje niepewność autora. Dodanie „jakby" zwalnia mówiącego z odpowiedzialności. Czyli jest tak, jak mówię, ale gdyby się okazało, że akurat inaczej, no to sorry. Podobnie działa:

Reklama
Reklama

„CO NIE?" („To jest najlepsza opcja, co nie?"). Tu odpowiedzialność rozkłada się pół na pół ze słuchającym. Chyba żeby coś poszło nie tak, to wtedy wina jest tylko słuchającego, bo przecież od razu się zgodził.

„BRACIE" („To jest, bracie, najlepsza opcja"). Serdeczność i przyjacielska troska. Ba, nawet braterska. Przecież bratu się nie kłamie. Rodzeństwo są z prawdą za pan brat. Gwoli ścisłości, jesteś młodszym bratem. On jest starszy, więc wie lepiej.

„PROSZĘ PANA" („To jest, proszę pana, najlepsza opcja"). Użycie „proszę pana" lokuje rozmówców o parę pięter wyżej. Tutaj pan rozmawia z panem, więc czapki z głów! I trzeba mieć dobre ucho na język, żeby użyć w odpowiednim momencie.

„K...A" („To, k...a, jest najlepsza, k...a, opcja!"). „K...a" umożliwia płynne kontynuowanie wypowiedzi aż do szczęśliwego zakończenia, choć wyrwy w świadomości mogłyby sugerować, że to niewykonalne. Czyli sprzyja oddaniu myśli mówiącego, o ile taka w ogóle występuje. Ponadto „k...a" z powodzeniem zastępuje w wypowiedzi każdy rzeczownik lub tworzony odeń przymiotnik. Z jednym zastrzeżeniem: kiedy mówimy o kobiecie lekkich obyczajów, słowo „k...a" może być mylnie uznane za ozdobnik zdania, a nie za podmiot.

Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Podatek na obronność? Warto rozmawiać
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: Wart 16 miliardów test dla prezydentów
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: „Chiński” manewr z podatkiem cyfrowym w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Rekordowo długi odpoczynek
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Czy uda się wykorzystać 25-miliardowy prezent od losu?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama