fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ministerstwo wypowiada wojnę pieniactwu i przedłużaniu spraw - Agnieszka Chajewska o zmianach w procedurze cywilnej

Adobe Stock
Gdy składane pisma będą zdaniem sądu oczywiście bezzasadne, będzie mógł oddalić powództwo.

Podstawowym założeniem planowanej przez resort sprawiedliwości nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego jest przyspieszenie postępowań sądowych. Ich przewlekłość jest od lat jedną z największych bolączek polskiego wymiaru sprawiedliwości. Z tego względu ministerstwo skoncentrowało się na takim przemodelowaniu procedury, które pozwoliłoby sądom na efektywniejsze i sprawniejsze prowadzenie postępowań. Przygotowana przez resort nowelizacja ma m.in. położyć kres pieniactwu procesowemu. To, czy plan się powiedzie, będzie zależało od wielu czynników, w tym ostatecznego kształtu ustawy.

Jednym z zaproponowanych rozwiązań jest ograniczenie, często spotykanego w praktyce, zjawiska nadużywania uprawnień procesowych i celowego przedłużania postępowań przez strony. Samo pojęcie nadużycia praw procesowych rozumianego jako wykorzystywanie uprawnień w sposób niezgodny z celem, dla którego je ustanowiono, jest znane praktyce orzeczniczej. Dotychczas jednak pozostawało nieuregulowane, brak było precyzyjnych przepisów, które pozwalałyby na karanie stron postępowania za takie nadużycie.

Ta sytuacja ma ulec zmianie, jeśli obecnie procedowana nowelizacja wejdzie w życie. Sam zakaz nadużycia praw procesowych ma zostać wpisany wprost do k.p.c., a za jego naruszenia będą przewidziane konkretne sankcje. Przede wszystkim sąd w wyroku będzie mógł skazać stronę nadużywającą uprawnień na karę grzywny i niezależnie od tego, czy strona wygra proces czy nie – nałożyć na nią obowiązek zapłaty kosztów. Ponadto, na wniosek strony przeciwnej, sąd będzie mógł dwukrotnie podwyższyć należne od zasądzonego świadczenia odsetki, które ma zapłacić strona nadużywająca uprawnień.

Niezależnie od tych ogólnych sankcji ministerstwo przewidziało szereg konkretnych instytucji, które mają – przynajmniej w teorii – odciążyć sądy.

Dla przykładu ministerstwo chce ograniczyć obowiązki sądów w przypadku, gdy składane pisma są oczywiście bezzasadne, a podejmowane przez stronę czynności procesowe mają na celu jedynie przedłużenie postępowania. Zdaniem resortu ograniczenie obowiązków w zakresie zajmowania się sprawami oczywiście bezzasadnymi spowoduje odciążenie sądów i samych sędziów.

Na czym ma polegać ograniczenie obowiązków sądów? W przypadku pozwów oczywiście bezzasadnych sąd będzie mógł oddalić powództwo (nie uznać roszczeń powoda) bez doręczania pozwu pozwanemu i bez wyznaczania rozprawy. Czynności sądu ograniczą się do zapoznania się z pozwem i załączonymi do niego dowodami i wydania rozstrzygnięcia na posiedzeniu niejawnym, a więc bez obecności stron. Sąd wprawdzie będzie musiał wyrok uzasadnić, co oczywiście zajmuje czas, ale w uzasadnieniu wyjaśni jedynie, z jakich przyczyn uznał powództwo za oczywiście bezzasadne. Apelacja od takiego wyroku również będzie się odnosiła wyłącznie do przyczyn uznania pozwu za oczywiście bezzasadny.

Jeszcze większe restrykcje będą przewidziane w przypadku pozwów pozornych, czyli takich, które nie zawierają żadnego żądania, a ich jedynym celem jest pognębienie drugiej strony procesu. Tego typu pismo sąd będzie mógł zwrócić bez dokonywania żadnych dalszych czynności. Na postanowienie o zwróceniu pisma stronie będzie przysługiwało zażalenie.

Takie rozwiązania mogą pozwolić na odrzucenie już na wstępnym etapie spraw, których długie procedowanie polegające na wymianie pism między stronami, wyznaczaniu rozpraw, przesłuchiwaniu świadków nie ma sensu, gdyż od początku wiadomo, że „sprawa jest przegrana".

Oczywiście takie rozwiązania mogą prowadzić do pewnej patologii polegającej na nadmiernym korzystaniu z tych narzędzi przez sądy i kwalifikowaniu jako oczywiście bezzasadne lub pozorne pozwów, które mają podstawy i które winny być procedowane w normalnym trybie. W takiej sytuacji postępowanie zamiast skróceniu, ulegnie wydłużeniu o postępowanie przed sądem drugiej instancji.

Ministerstwo zdecydowało się również powalczyć z tzw. łańcuchem zażaleń, to jest składaniem przez stronę kolejnych bezzasadnych zażaleń na kolejne postanowienia sądu. Jest to mechanizm wykorzystywany przez strony do celowego przedłużania postępowania.

Dotychczas sądy nie miały żadnego mechanizmu, by powstrzymać stronę przed takim działaniem, i to niezależnie od tego, jak bardzo pozbawione podstaw byłyby zażalenia. Według projektu nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego drugie i kolejne zażalenie wniesione przez tę samą stronę na to samo postanowienie będzie pozostawiane w aktach sprawy bez żadnych czynności. Taki sam mechanizm ministerstwo zaproponowało w odniesieniu do składania kolejnych bezzasadnych wniosków o wyłączenie sędziego czy o sprostowanie, uzupełnienie i wykładnię wyroku.

Opisane rozwiązanie należy ocenić pozytywnie. Składanie kolejnych bezzasadnych wniosków lub zażaleń w praktyce może wydłużyć postępowanie nawet o kilka lat. W tym czasie strona broniąca się – gdyż to jej zwykle zależy na przewlekaniu postępowania – może podjąć szereg działań w praktyce uniemożliwiających wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia, jak na przykład ucieczka z majątkiem. Ważne, by sądy nie nadużywały tego typu uprawnień i nie ograniczały stronom możliwości obrony praw, bo to mogłoby skutkować zaprzeczeniem konstytucyjnego prawa do sądu w demokratycznym państwie prawa.

Autorka jest starszym prawnikiem praktyki postępowań sądowych w Kochański Zięba i Partnerzy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA