fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Stanisław Gomułka: To nowy długoletni program wyborczy PiS

PAP
Polski Ład ma zrobić wrażenie na 30 mln potencjalnych wyborców, a niekoniecznie na blisko 3 mln przedsiębiorców – pisze główny ekonomista BCC.

W sobotę Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki mówili głównie o celach na najbliższe lata: powrocie do szybkiego wzrostu gospodarczego, wzroście zatrudnienia, inwestycji, realnych płac i emerytur, a także eksportu. Nie wspomnieli jednak o roli, jaką w tym mają odegrać prywatni przedsiębiorcy, polscy i zagraniczni. Głównym autorem tych sukcesów ma być – w koncepcji tych polityków – państwo rządzone przez Zjednoczoną Prawicę, z centralną rolą PiS. Jarosław Gowin wspomniał co prawda o „czerwonym dywanie" dla polskich firm, ale tylko małych i średnich. Nic nie powiedziano o VAT, niewiele o CIT.

Ład jest pomyślany jako program wyborczy PiS. Ma robić wrażenie na 30 mln potencjalnych wyborców, a niekoniecznie na 3 mln przedsiębiorców. Koncentruje się więc na politycznie atrakcyjnych celach, a nie na metodach ich realizacji. Według Jarosława Kaczyńskiego cele mają nawiązywać i nawiązują do „oczekiwań wyborców, a nawet do ich marzeń". Nie sprecyzowano jednak okresu, w jakim te cele miałyby zostać zrealizowane.

Interesujące rozbieżności

Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP) na lata 2021–2024, przyjęty przez rząd zaledwie dwa tygodnie temu, różni się od Polskiego Ładu. Kaczyński zapowiedział wzrost zatrudnienia w najbliższych latach o 0,5 mln, gdy WPFP przewiduje zerowy wzrost w gospodarce narodowej, a także sektorze przedsiębiorstw.

Ład zapowiada duży wzrost realnych płac i emerytur, choć bez liczb. WPFP mówi o raczej skromnym wzroście płac w gospodarce narodowej, bo realne mają rosnąć w tempie 3 proc. rocznie. Emerytury i renty z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych mają według tego rządowego planu rosnąć skromnie i w malejącym tempie: 3,0 proc. w 2021 r.; 2,3 proc. w 2022; 2,1 proc. w 2023 oraz 1,9 proc. w 2024 r.

Politycy Zjednoczonej Prawicy zapowiadają silny wzrost inwestycji. Tymczasem wedle WPFP inwestycje brutto w środki trwałe w relacji do PKB mają do 2025 r. być na niskim poziomie z 2019 r.

Autorzy Ładu zapowiadają silny wzrost eksportu jako czynnika wzrostu PKB. Decydujący wpływ na wzrost gospodarczy ma saldo obrotów towarowych z zagranicą. Tymczasem wedle WPFP to saldo ma być znacząco dodatnie tylko w latach 2021–2022, a ujemne w 2023–2024.

Kluczowe dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS jest to, że wyjątkowo wysokie finansowanie inwestycji w Polsce przez UE w latach 2021–2027 pozwala nie martwić się o wielkość polskich inwestycji prywatnych.

Kryzys zdrowotny spowodowany przez Covid-19 plus niskie dotąd nakłady publiczne na zdrowie w relacji do PKB stworzyły szansę na uzyskanie społecznej akceptacji potrzebnej od lat reformy ochrony zdrowia. Z kolei bardzo niska od kilkunastu lat kwota wolna od podatku daje szansę na potrzebny społecznie duży wzrost tej kwoty.

Kaczyński zauważył też, że dotychczasowe polityki rządu w trzech ważnych społecznie i ekonomicznie obszarach – mieszkaniowym, demograficznym oraz aktywności zawodowej powyżej wieku emerytalnego – były błędne. Proponowane korekty same się narzucały, proponowali je ekonomiści, organizacje pracodawców (w tym BCC), także niektóre partie opozycyjne.

Bogatsza część społeczeństwa poniesie duże koszty reformy publicznej służby zdrowia, bo korzysta raczej z prywatnej, a będzie płacić prawdopodobnie znacznie zwiększone składki. Dla PiS koszt polityczny takiego przegrupowania obciążeń może być ujemny.

Co przemilczano

Politycy Zjednoczonej Prawicy nie wspominali o ryzyku wstrzymania lub ograniczenia inwestycji unijnych w Polsce (z powodu napiętych relacji Polski z UE z powodu praworządności); o dużym ryzyku prawnym dla przedsiębiorstw polskich i zagranicznych w obszarze podatków i praw własności, z negatywnym wpływem na inwestycje; o napiętych relacjach między rządem a władzami samorządowymi w miastach i gminach rządzonych przez opozycję.

W dalszym ciągu mamy ideologicznie motywowane dobre oceny firm państwowych, pomimo ogromnych strat w górnictwie i napięć w energetyce.

Nie wspomniano o prowadzonej próba przejęcia kontroli politycznej nad całym wymiarem sprawiedliwości i środkami masowego przekazu. Ani też o takich drobiazgach jak dług publiczny i koszty obsługi tego długu w najbliższych latach, o kosztach transformacji w sektorze energetycznym, o dużych zagrożeniach w zaopatrzeniu kraju w wodę i czyste powietrze...

Premier Morawiecki dopiero po prezentacji przyznał, że pomimo znacznego wzrostu niektórych składek i podatków na finansowanie Polskiego Ładu trzeba znaleźć ok. 2 proc. PKB. Potrzebne pieniądze mają być pozyskane z „likwidacji szarej strefy i tych miejsc w gospodarce, gdzie nie płaci się podatków", czyli prawdopodobnie w dużej części dodatkowym wzrostem długu publicznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA