fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona środowiska

Częste strzelanie armatkami przeciwgradowymi wymyka się przepisom

Adobe Stock
Niełatwo ocenić, czy używanie armatek przeciwgradowych zagraża środowisku, czy też nie.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie wydany w sprawie działek przeciwgradowych można uznać za pionierski. Takich urządzeń będzie bowiem prawdopodobnie przybywać. A dotychczas nie doczekały się one w zasadzie żadnych prawnych regulacji.

WSA rozpatrywał skargę Marioli D., właścicielki plantacji borówki amerykańskiej. Sadowniczka wystąpiła do starosty o interwencję w sprawie działek przeciwgradowych zainstalowanych w jej sąsiedztwie. Emitując do atmosfery w odstępach sześciosekundowych wysokoenergetyczne fale uderzeniowe, takie armatki chronią przed gradem szklarnie i uprawy, zwłaszcza owoców.

Strzelanie odbywa się często, trwa wiele godzin zarówno w dzień, jak i w nocy, a powstający hałas rzędu 130 dB jest niezwykle uciążliwy – twierdziła Mariola D. Płoszone są zwierzęta, zwłaszcza ptaki, a strzelanie do każdej, nawet niewielkiej, chmurki powoduje brak jakichkolwiek opadów deszczu i drastyczne wzmożenie suszy.

Starosta ustalił, że dwa działka, usytuowane w odległości 400 i 700 m od plantacji Marioli D. i ponad 2 km od najbliższych zabudowań, należą do spółki, która również prowadzi plantację borówki amerykańskiej. Wyprodukowane za granicą, są dopuszczone do użytkowania i sprzedaży na terenie UE. Posiadają certyfikat bezpieczeństwa, nie wykorzystuje się w nich substancji zanieczyszczających środowisko i nie oddziałują niekorzystnie na ludzi i zwierzęta.

W konsekwencji starosta odmówił wydania decyzji nakładającej na spółkę obowiązek ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko, wynikającego z używania działek przeciwgradowych. Organ ochrony środowiska może wprawdzie nałożyć taki obowiązek, ale poza hałasem nie występują tu inne uciążliwe emisje – stwierdził starosta. Nie można wykazać, że okresowe stosowanie działek przeciwgradowych w celu zabezpieczenia plantacji przed gradem oddziałuje negatywnie na środowisko. Toteż samorządowe kolegium odwoławcze zaakceptowało decyzję starosty. Zdaniem kolegium żądanie, ażeby starosta wydał decyzję całkowicie zakazującą użytkowania armatek przeciwgradowych, nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa.

W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie Mariola D. zarzuciła, że nie przeprowadzono wyczerpującego postępowania dowodowego. Nie ustalono częstotliwości używania działek przeciwgradowych, faktycznego natężenia hałasu, nie odniesiono się do płoszenia ptaków i innych zwierząt. Spółka nie ma zezwolenia na użytkowanie działek przeciwgradowych i nigdy nie występowała o nie.

WSA uwzględnił skargę i uchylił zaskarżone decyzje starosty i kolegium. W ocenie sądu poziom hałasu i działanie impulsami może mieć wpływ nie tylko na środowisko, ale także na zdrowie ludzi. Tego jednak nie zbadano. Nie można też uznać za wystarczające stwierdzenia, że działka nie emitują substancji zanieczyszczających, ponieważ wynika to tylko z informacji producentów. Rozbijając chmurę, z której mógłby spaść grad, działka rzeczywiście mogą też zahamować opady. Żaden z autorytetów przyrodniczych nie wypowiedział się wiążąco w tej sprawie. Teraz musi to zrobić starosta.

Sygnatura akt: II SA/Lu 243/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA