fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Balony rozstawiane nad boiskami mogą być niebezpieczne

Fotorzepa/Piotr Nowak
Dyrektor szkoły, który w razie wichury lub opadów śniegu nie zleca kontroli balonu rozstawionego nad boiskiem szkoły, sporo ryzykuje.

Coraz częściej boiska szkolne są przykrywane balonami. Dzięki temu dzieci mogą ćwiczyć cały rok. Okazuje się jednak, że takie rozwiązania mają nie tylko zalety, ale i wady. Przekonali się o tym rodzice uczniów jednej z warszawskich szkół podstawowych.

– Spadł śnieg i balon opadł na boisko. Całe szczęście była noc i nikomu nic się nie stało – mówi jednak z matek. Dodaje, że z urządzenia pompującego powietrze stale wydobywają się iskry.

Dyrektor szkoły nabrał wody w usta, a osoba, która montowała balon, twierdzi, że wszystko jest w porządku.

– Boimy się, by następnym razem do awarii nie doszło w czasie lekcji – mówi zatroskana matka.

Kto odpowiada za balon? Prawo budowlane traktuje je jako obiekty tymczasowe. Nie ma przy tym znaczenia, czy będą one stać na terenie szkoły, fabryki czy w parku. Za każdym razem procedury są takie same. Nie ma też znaczenia rozpiętość konstrukcji, tylko czas, na jaki są montowane. Jeżeli mają stać nie dłużej niż 120 dni, wystarczy zwykle zgłoszenie do prezydenta miasta na prawach powiatu (lub do starosty). Następnie trzeba odczekać 30 dni. Jeśli nie zgłosi w tym czasie zastrzeżeń, balon można montować.

– Nikt nie przeprowadza odbiorów końcowych takiego balonu – tłumaczy Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu. – Inaczej sprawa wygląda, gdy balon jest stawiany na dłużej niż 120 dni. Wtedy są większe rygory. Trzeba mieć pozwolenie na jego budowę, a tym samym prosty projekt budowlany podpisany przez osobę z uprawnieniami – dodaje mecenas. Podkreśla, że w tym przypadku, jeśli zdarzy się coś złego, odpowiedzialny będzie projektant.

Prawo budowlane wymaga też dopełnienia formalności końcowych, czyli zgłoszenia.

– Do agregatów przy powłokach pneumatycznych (czyli urządzeń, których zadaniem jest wpompowywanie powietrza) przepisów budowlanych nie stosuje się. To urządzenia techniczne. Powinny mieć atesty od producenta – tłumaczy Dąbrowski.

Od lat obowiązują przepisy nakładające na zarządców obiektów (w tym wypadku dyrektora szkoły) obowiązek przeprowadzenia kontroli w razie gwałtownych zjawisk atmosferycznych, jak wichura czy duże opady śniegu (art. 61 i 62 prawa budowlanego). Przeprowadza ją osoba z uprawnieniami budowlanymi. I to ona decyduje, czy balon jest bezpieczny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA