Nieruchomości

Najwięcej transakcji jest pod koniec roku

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu
materiały
W ciągu pięciu miesięcy 2017 r. produkcja budowlano-montażowa w Polsce wzrosła o 4,5 proc., podczas gdy rok wcześniej rynek borykał się z 12,5-proc. spadkiem. Ale czynników ryzyka nie brakuje.

Najwięksi gracze z zadowoleniem przyjęli przyspieszenie w dużych inwestycjach infrastrukturalnych, ale dostrzegają też wiele zagrożeń dla branży.

Marże pod presją

– Jeśli chodzi o cały 2017 r., niektórzy analitycy zakładają nieco lepszy wynik, ale ja podtrzymuję swoje przewidywania. Powinniśmy mieć do czynienia ze wzrostem rynku o 7–8 proc., a nie kilkanaście. Nasza grupa będzie rosnąć trochę szybciej niż rynek – mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Firma jest jednym z najaktywniejszych graczy w segmencie drogowym. – Kiedy na początku roku otwarto oferty w kilku pierwszych przetargach po długiej przerwie, okazało się, że niektóre firmy zagrały bardzo agresywnie. Nie mamy zamiaru składać ofert, które będą oznaczały poniesienie straty na kontrakcie. Mimo wszystko perspektywa jest niezła. GDDKiA ma przygotowane przetargi, tylko czekały na zatwierdzenie Krajowego Programu Drogowego. Kluczowe będzie to, jakie będą oferty cenowe w przetargach. Liczymy, że spółki odpowiedzialnie podejdą do kalkulacji, a zamawiający będzie wnikliwie badał oferty – mówi Blocher.

Na koniec marca wartość portfela zamówień Budimeksu była rekordowa i wyniosła 9,3 mld zł. Analitycy wskazują jednak, że nie ma szans na obronienie ubiegłorocznej rentowności rzędu ponad 8 proc. – Rozliczaliśmy wtedy starsze kontrakty, zawarte na bardzo dobrych warunkach i realizowane w „dołku kosztowym". Siłą rzeczy to się nie powtórzy. Dziś obserwujemy wzrost kosztów materiałów i pracy. Paradoksalnie, nieszczęściem jest to, że mamy boom w mieszkaniówce, na który nakłada się rosnąca aktywność w inwestycjach infrastrukturalnych. W efekcie brakuje specjalistów – mówi Blocher. – Częściowo ten niedobór uzupełniają pracownicy zagraniczni. Likwidacja przez UE wiz dla obywateli Ukrainy spowoduje jednak pewien odpływ tej grupy z naszego rynku, szacuję go na około 20 proc. Nie jesteśmy jako kraj w stanie konkurować wynagrodzeniami z Zachodem. Należałoby stworzyć warunki, wydawać dłuższe pozwolenia na pracę. Nie tylko zresztą dla Ukraińców i nie tylko w budownictwie – dodaje.

Czy w nowych kontraktach marże mogą być lepsze? – W dużej mierze zależy to od samych firm i poziomu składanych ofert cenowych – dotyczy to nie tylko dróg, ale wszelkich kontraktów budowlanych – ocenia Blocher.

Blocher zaznacza, że Budimex będzie się skupiać na zwiększaniu przychodów, by zarabiać podobne lub większe pieniądze jak wcześniej, nawet przy niższej marży.

Groźba spiętrzenia

Podobnie szanse i ryzyko widzi Strabag. Wartość portfela zamówień grupy sięga nieco ponad 5 mld zł. – Ten rok rozpoczęliśmy ze stabilnym portfelem, jednak nadal jednym z najważniejszych zadań jest pozyskiwanie dużych kontraktów – mówi Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabagu. – Od końca 2016 r. sytuacja w zakresie inwestycji infrastrukturalnych zaczęła się poprawiać. Najpierw PKP PLK rozpoczęła ogłaszanie i rozstrzyganie kontraktów kolejowych, a następnie procedury rozpoczęła GDDKiA. Pozytywnie postrzegamy wzrost inwestycji realizowanych przez samorządy. Pozyskaliśmy też znacznie więcej zamówień prywatnych w zakresie budownictwa ogólnego.

Obserwowany w 2016 r. zastój w rozstrzyganiu i rozpisywaniu kontraktów, który spowodował dużą konkurencję i presję na marże, rodzi także inne komplikacje.

– W mojej ocenie największym wyzwaniem w tym roku i kolejnych latach będzie spiętrzenie inwestycji kolejowych i drogowych. Już obserwujemy wzrost cen materiałów, trudności z kadrą i siłą roboczą, a co za tym idzie wzrost kosztów realizacji inwestycji. To sytuacja analogiczna do tej z lat 2011–2012. Będziemy mieli trudności z zatrudnieniem dobrych podwykonawców oraz spodziewamy się przeszkód logistycznych związanych m.in. z zamykaniem całych linii kolejowych – mówi Trojanowski.

Opinia

Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu

Sytuacja na rynku zdecydowanie się poprawiła. W całym 2016 r. złożyliśmy w przetargach 64 oferty na łączną kwotę prawie 8 mld zł. W tym roku złożyliśmy już 46 ofert na około 10 mld zł. Aktualna wartość portfela zamówień to nieco ponad 2 mld zł. PLK na inwestycje w infrastrukturę kolejową zabudżetowały około 66 mld zł, z czego około 20 mld zł zostało już rozdysponowanych w przetargach. Z deklaracji wynika, że do końca roku PKP PLK mają się zbliżyć do 30 mld zł. Pierwszy głód został zaspokojony, w ostatnich przetargach kolejowych startuje wyraźnie mniej firm, a ceny kładzione na stół są nieco wyższe – i tu rentowność może być wyższa niż 5 proc. To niestety wciąż nie jest poziom, który można ocenić jako naprawdę satysfakcjonujący.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL