Nieruchomości

Zwalczanie samowoli budowlanych jest trudne

123rf
Sprawa rozbiórki 64 domków holenderskich w Ustroniu Morskim, wpisuje się w ogólnokrajowe kłopoty z samowolami budowlanymi.

Przez wiele lat samowole budowlane traktowano jako najszybszy, a nieraz jedyny sposób na wybudowanie się. Nadal zdarzają się, zwłaszcza na wsiach i w mniejszych miejscowościach. Dotyczą głównie budynków gospodarczych, nadbudowy i przebudowy domów. Zdarzają się jednak domy, postawione bez pozwolenia na budowę i tzw. obiekty tymczasowe na terenach atrakcyjnych turystycznie. Według danych Głównego Nadzoru Budowlanego, w 2016 r. prowadzono 24,3 tys. postępowań, dotyczących samowoli budowlanych. Sprawa z Ustronia Morskiego była jedną z nich.

Domki do rozbiórki

W 2015 r. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kołobrzegu nakazał trzem osobom, uznanym za inwestorów, rozbiórkę 64 domków holenderskich. Domki, podłączone do prądu i sieci wodno-kanalizacyjnej, znajdują się na terenie, na którym miejscowy plan zagospodarowania Ustronia Morskiego zakazuje lokalizacji obiektów tymczasowych. PINB zaliczył domki do obiektów, wymagających pozwolenia na budowę i uznał je za samowolę budowlaną, do której stosuje się art. 48 prawa budowlanego, przewidujący rozbiórkę. Istnieje wprawdzie możliwość legalizacji takich inwestycji, ale wymaga to zgodności z planem.

W odwołaniu od nakazu rozbiórki, współwłaściciele działki, na której stoją domki, stwierdzili, że nie są ani ich inwestorami, ani właścicielami, ani zarządcami. Wynajmują jedynie teren. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Szczecinie uchylił jednak decyzję PINB i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia z powodu brakujednoznacznego ustalenia, że są to obiekty tymczasowe. A od tego zależy możliwość ich legalizacji. PINB powinien również ustalić inwestorów i okoliczności posadowienia domków.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie zgodził się z WINB. Skoro nakaz rozbiórki oparto na ocenie, że domki są obiektami tymczasowymi, na budowę których nie pozwala miejscowy plan, kluczowe jest ustalenie, czy są trwale związane z gruntem. Trzeba je więc na nowo zakwalifikować, a więc powtórzyć postępowanie wyjaśniające (Sygn. II SA/Sz 676/16).

Niejasne przepisy

Radca prawny Damian Buniak z krakowskiej Kancelarii Dagmara Buniak i Damian Buniak, specjalizujący się w sprawach, związanych z prawem budowlanym, uważa nakaz rozbiórki za istotną ingerencję w prawo własności. — Procedury, związane z likwidacją samowoli budowlanej są zatem rozbudowane i skomplikowane — mówi. — Skomplikowane bywają bowiem stany faktyczne i prawne spraw, gdyż mogą dotyczyć obiektów, wznoszonych w różnych okresach czasu. Postępowanie, związane z samowolą budowlaną ma to do siebie, że rozstrzygnięcia organów mogą być zaskarżane. To siłą faktu przedłuża postępowanie . Zdaniem eksperta, czasem nie są to oczywiste samowole. — Niekiedy wywołuje je niejasność często zmieniających się przepisów. Niekiedy nieświadomość inwestora, zwłaszcza przy nadbudowach czy przebudowach — dodaje. — Niektórzy decydują się jednak na samowolę z premedytacją, budując tam, gdzie wyklucza to plan Postępowanie, związane z wydaniem nakazu rozbiórki, może być wtedy dopiero pierwszym z etapów likwidacji samowoli budowlanej. Nie wykonanie takiego nakazu powinno skutkować wszczęciem postępowanie egzekucyjnego. W ocenie Damiana Buniaka, niektóre z przepisów Prawa budowlanego powinny zostać poprawione z uwagi na ich nieprecyzyjność, skutkującą powstawaniem obiektów, które w przekonaniu inwestora są legalne, a zdaniem nadzoru budowlanego już nie.

OPINIA

Mariola Berdysz- Dyrektor Fundacji Wszechnicy Budowlanej

Samowole budowlane biorą się z dość rozpowszechnionego przekonania, że własność terenu stwarza prawo do jego zabudowy, a tego, co już stoi, nie można rozbierać. Toteż przygotowywanemu projektowi kodeksu urbanistyczno-budowlanego ma przyświecać koncepcja oderwania prawa własności od prawa zabudowy i powiązanie tego drugiego z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Ostateczne decyzje, nakazujące rozbiórkę samowolnie wybudowanych obiektów, są bowiem praktycznie niewykonalne. Nie rozbierze ich sam właściciel, mimo kar nakładanych w postępowaniu egzekucyjnym. Nadzór budowlany może wprawdzie zlecić wykonanie zastępcze, ale środki na to są nieznaczne. Trzeba też ogłosić przetarg na wykonawcę, do którego z reguły nie przystąpi żadna z lokalnych firm. Taka przymusowa rozbiórka musi się bowiem odbywać w asyście policji, i trzeba się liczyć z obecnością kamer.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL