Reklama

Piotr Pielaszek i tajemnica polskiej duszy

28-letni Piotr Pielaszek robi najlepsze skrzypce, co udowodnił na najważniejszym w świecie konkursie lutniczym.

Publikacja: 20.05.2021 18:19

Piotr Pielaszek pasję do lutnictwa przejął od ojca

Piotr Pielaszek pasję do lutnictwa przejął od ojca

Foto: materiały prasowe

Dwa stworzone przez Polaka instrumenty otrzymały pierwszą i drugą nagrodę podczas XIV Międzynarodowego Konkursu Lutniczego im. Wieniawskiego w Poznaniu. To najstarsza taka impreza na świecie, organizowana raz na pięć lat i w porównaniu z innymi odbywającymi się w Niemczech, Czechach, USA czy w rodzinnym mieście Stradivariego, Cremonie, szczególnie trudna.

Poznański konkurs jest trzyetapowy, a jurorzy wydają werdykt nie tylko po tym, gdy sami próbują poznać jakość dźwięku instrumentu. W Polsce skrzypce muszą także przejść próbę koncertową zarówno w grze solowej, jak i z towarzyszeniem orkiestry. Prezentacje odbywają się anonimowo, skrzypek gra za parawanem, niewidoczny dla jury.

Mimo młodego wieku Piotr Pielaszek nie jest postacią anonimową. Na poprzednim konkursie poznańskim był w finale i otrzymał nagrodę za szczególne walory swoich skrzypiec. W ciągu ostatnich pięciu lat zdobył też nagrody w Pradze, w Cleveland czy w niemieckim ośrodku lutnictwa w Mittenwaldzie. Pochodzi z lutniczej rodziny i od dziecka wiedział, że chce robić to co ojciec. Pierwsze skrzypce wykonał, gdy miał 15 lat, odbył normalną drogę edukacyjną – poprzez licealną klasę lutniczą i Akademię Muzyczną w Poznaniu. Uczył się też grać, ale nie na skrzypcach, lecz na wiolonczeli.

Potem wsiadł w samochód i ruszył po Europie, próbując zostać asystentem znanych lutników. Przyjął go Niemiec Marcus Klimke i działająca we Francji Dunka Andrea Frandsen. Samodzielną działalność rozpoczął w Hiszpanii, ale wrócił do Polski. I ma własną pracownię.

Wzór Stradivariego

Sukces Piotra Pielaszka przypomniał o działającej u nas grupie artystów w czasach, gdy świat zalewają tanie instrumenty produkowane taśmowo głównie w Azji. Związek Polskich Artystów Lutników zrzesza ponad sto pracowni. Niektóre specjalizują się w naprawach i renowacji, co także jest sztuką. Polscy lutnicy nawiązują do dawnych tradycji, choćby działających na przełomie XVII i XVIII dwóch Marcinów Grobliczów.

Reklama
Reklama

Wykonanie skrzypiec czy nieco większej altówki zajmuje Piotrowi Pielaszkowi dwa do trzech miesięcy. – Gdy mam zły dzień lub gdy jest jakiś problem do rozwiązania, wolę zrobić przerwę – mówi. Zawsze realizuje tylko jedno zamówienie. W ciągu roku jest w stanie zrobić nie więcej niż pięcioro skrzypiec.

Pracuje przede wszystkim dla konkretnego muzyka, czasami dla dilerów instrumentów. Ci działają głównie w Azji i sami zajmują się sprzedażą. On woli znać klientów. Jeśli nie mieli wcześniej jego skrzypiec w rękach, umożliwia im ich wypróbowanie. Wtedy wie, że zamówienie to rezultat świadomego wyboru.

Lutnicy pracują na bazie różnych modeli dawnych instrumentów, on ma jeden wzór: to wczesne skrzypce Stradivariego. Nie czuje, że je kopiuje, każdy powstający instrument jest inny, tworzony od nowa. Czasami dokonuje korekt w konstrukcji, by dostosować ją do konkretnego muzyka. On musi czuć się komfortowo, kiedy gra.

Lakier jak skóra

Wszystkie prace trzeba wykonać ręcznie, choć w pomiarach projektowych bardzo przydatny jest komputer. Ogromne znaczenie ma wybór drewna, do stworzenia skrzypiec potrzebne są trzy gatunki: jawor – najlepszej jakości jest w Karpatach, świerk z włoskich Alp (z polskiego skrzypce są zbyt ciężkie) oraz coraz trudniejszy do zdobycia heban.

Podobno dawni lutnicy chodzili po lesie i stukając młotkiem w drzewa, wiedzieli, z których warto korzystać. – Wiem, jaki kawałek drewna wybrać, ale ścięcie świerku zostawiam specjalistom – mówi Piotr Pielaszek.

Ważny jest klej, musi być kostny, bo zapewnia możliwość reagowania elementom skrzypiec na wilgotność. A poza tym przy naprawach daje możliwość rozebrania instrumentu bez jego zniszczenia. Jeszcze bardziej istotny jest lakier, który Piotr Pielaszek robi sam. – Lakier jest jak skóra człowieka, a każdy z nas ma ją nieco inną – mówi.

Reklama
Reklama

I jest jeszcze dusza skrzypiec, maleńki kołeczek wkładany do wnętrza przez nacięcie w kształcie litery f. Opiera się o wierzch i spód, ma wpływ na drgania, dzięki temu ton skrzypiec jest pełny. – Regulując jej umiejscowienie, możemy dokonać najistotniejszych korekt brzmienia – dodaje.

A potem skrzypce trafiają do muzyka. Ich cena jest porównywalna z ceną samochodu Ale może po sukcesie konkursowym skrzypce Pielaszka będą bardziej cenne. Na stradivariusy trzeba wyłożyć sześciocyfrową sumę w euro, ale on i tak ma zamówienia na najbliższe dwa lata.

A trzecie miejsce na konkursie zajął jeszcze młodszy Jan Jakub Lipiński, zresztą asystent Piotra Pielaszka.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama