fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Eksport na wstecznym

Eksport do Niemiec mający blisko 32-procentowy udział, zmniejszył się r./r. o 3,5 proc.
AdobeStock
W tym roku na rekordowe wyniki w eksporcie przemysłu samochodowego już nie mamy co liczyć.

Jeden z najważniejszych filarów polskiego eksportu – przemysł samochodowy – zdecydowanie słabnie. Wszystko wskazuje, że pasmo rekordowych wyników zagranicznej sprzedaży branży zakończyło się w ubiegłym roku. Według opublikowanych w środę prognoz firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl w 2019 r. wartość motoryzacyjnego eksportu spadnie do 25–25,5 mld euro z blisko 26 mld euro w 2018 r.

Motoryzacja napędza Europę Środkowo-Wschodnią

Odwrócenie tendencji wzrostowej potwierdzają wyniki stycznia (to najnowsze dane), w którym eksport wyniósł niespełna 2,1 mld euro i w ujęciu rocznym zmalał o 1,8 proc. Wcześniej taki scenariusz sygnalizowały dane z ostatniego kwartału ub.r., gdy dynamika wzrostu wyraźnie malała. Teraz o spadku zadecydował mniejszy popyt nie tylko na samochody z Polski, ale także na części i komponenty. – Dane ze stycznia wskazują, że dobra passa w eksporcie branży motoryzacyjnej trwająca od 2012 r. została zahamowana. Na kolejny historyczny wynik nie należy liczyć – twierdzi Rafał Orłowski, partner w AutomotiveSuppliers.pl.

Na spadek eksportu wpływa z jednej strony malejąca od jesieni ub.r. sprzedaż nowych samochodów w Unii Europejskiej. Z drugiej – spadki produkcji, zwłaszcza w Niemczech, m.in. za sprawą słabnącego eksportu niemieckich aut do Chin. Może być jeszcze gorzej, bo zbliża się kolejne zagrożenie – brexit. Według firmy Exact Systems, zajmującej się w branży badaniem jakości, możliwe wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez porozumienia możemy odczuć podwójnie. Poniesiemy straty w eksporcie bezpośrednim oraz pośrednie: utrudniony dostęp do rynku brytyjskiego zmniejszy tam sprzedaż aut z UE. A to oznacza niższe zapotrzebowanie na polskie części w unijnych fabrykach. Z kolei brak nowych modeli w zakładach FCA w Tychach i Opla w Gliwicach dodatkowo osłabi eksport samochodów.

Nic dziwnego, że nastroje w przemyśle motoryzacyjnym, do niedawna będącym jedną z lokomotyw polskiej gospodarki, systematycznie słabną. Według opublikowanego w styczniu raportu firmy doradczej KPMG i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego menedżerowie sektora oceniają sytuację w branży coraz gorzej: zarówno co do jej przyszłości, jak i co do przyszłej sytuacji gospodarczej w Polsce. Do największych problemów należą wzrost kosztów pracy i trudności ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników: problemy kadrowe zgłasza już 98 proc. pracodawców.

Mniej do Niemiec

W pierwszej dziesiątce najważniejszych dla Polski rynków zbytu styczniowa sprzedaż spadła aż na sześciu, w tym na trzech największych: niemieckim, czeskim i włoskim. Eksport do Niemiec, mający blisko 32-procentowy udział, zmniejszył się r./r. o 3,5 proc., do 668,7 mln euro. Taki rezultat nie powinien dziwić, zważywszy na blisko 20-procentowy spadek w styczniu produkcji samochodów w Niemczech, co jest m.in. efektem mniejszego niemieckiego eksportu aut na rynek chiński. Przełożyło się to na mniejsze zapotrzebowanie na części i komponenty, także te z Polski. Innym negatywnym czynnikiem była słabnąca sprzedaż aut w krajach Unii Europejskiej – w styczniu zarejestrowano o 4,6 proc. mniej nowych samochodów osobowych niż 12 miesięcy wcześniej.

Wiele wskazuje, że w kolejnych miesiącach negatywny trend może się jeszcze umocnić. Jak podała w ub. tygodniu organizacja europejskich producentów samochodów ACEA, sprzedaż nowych aut w I kw. 2019 r. zmalała r./r. o 3,3 proc. W marcu spadek okazał się głębszy i sięgnął 3,9 proc. Ubiegły miesiąc przyniósł zarazem spadki sprzedaży na tych rynkach, które dla firm w Polsce są kluczowymi importerami komponentów do ich produkcji: w Niemczech rejestracje zmalały o 0,5 proc., w Czechach o 12,1 proc., we Francji o 2,3 proc., w Wielkiej Brytanii o 3,4 proc., we Włoszech o 9,6 proc. Z danych ACEA wynika, że rejestracje nowych aut w UE nieprzerwanie maleją od września ubiegłego roku.

Nie ma przy tym szans, iż słabszy polski eksport części i komponentów do produkcji mógłby kompensować większy eksport samochodów. Nic nie wiadomo, by do polskich fabryk miały trafić nowe modele. – Większość samochodów osobowych produkowanych w Polsce jest już długo na rynku i okres największego zainteresowania ma już za sobą – stwierdza Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Zwiększa się natomiast eksport samochodów ciężarowych. W styczniu wart był 236,5 mln euro, o jedną dziesiątą więcej niż rok wcześniej. Przy tym ciężarówki stanowiły 11,28 proc. eksportu wobec 10,11 proc. w styczniu 2018 r.

Będzie więcej silników

Wyniki eksportu branży motoryzacyjnej mogą w pewnym stopniu poprawiać nowe inwestycje, zwłaszcza w produkcję silników. W styczniu ruszyła produkcja w fabryce PSA w Tychach. Jeszcze w tym roku zakład ma wyproduk ować 267 tys. benzynowych 3-cylindrowych jednostek PureTech, a jego zdolności produkcyjne mają sięgnąć 460 tys. silników rocznie. Blisko 500 tys. silników będzie co roku wyjeżdżać z wykańczanej fabryki Daimlera w Jaworze, która zacznie produkować w czerwcu. Ten rok będzie także pierwszym pełnym rokiem produkcji napędów hybrydowych w należącej do Toyoty fabryce w Wałbrzychu, a w roku 2020 ten japoński koncern zacznie produkować benzynowe silniki w zakładzie w Jelczu-Laskowicach.

Auta pociągnęły wyniki w dół

W ub. roku eksport motoryzacji wart był 25,95 mld euro. To prawie o 3 proc. lepszy wynik niż uzyskany w 2017 r. Ale zapracowały na niego przede wszystkim części i akcesoria. Zagraniczna sprzedaż tego segmentu warta była 12,19 mld euro i zwiększyła się w ujęciu rocznym o 7,64 proc. Słabo radził sobie natomiast eksport samochodów osobowych. Ten segment już drugi rok z rzędu odnotował spadek. W 2018 wyniósł on prawie 11 proc. przy wartości 6,15 mld euro. W rezultacie udział tej grupy w całości eksportu branży spadł w 2018 r. o 3,64 pkt proc., do poziomu 23,72 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA