fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Bardzo cenne dziury w ziemi

Adobe Stock
Mało gotowych mieszkań u deweloperów. Klienci kupują nawet lokale, na budowę których nie ma jeszcze pozwoleń.

– Im oferta gotowych mieszkań deweloperskich mniejsza, tym koniunktura na rynku pierwotnym lepsza – podkreśla Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Z przygotowanego przez ten serwis zestawienia dla „Rzeczpospolitej" wynika, że w całym kraju firmy oferują ok. 85 tys. mieszkań, z czego gotowych jest 10–12 proc.

Czytaj także: Dziury w ziemi znikają szybko

To wyjątkowo mało. – Pod koniec 2017 roku, rekordowego pod względem liczby sprzedanych lokali, ten odsetek wynosił 12,2 proc. W połowie 2015 r., dokładnie po dwóch latach rynkowego ożywienia, było to 21 proc. – W czasach spowolnienia udział gotowych mieszkań w całej ofercie może przekraczać 50 proc. – podaje Jędrzyński. – Koniunktura na rynku pierwotnym jest bardzo dobra.

Czytaj także: Nawet dziura w ziemi się sprzeda

Z oferty błyskawicznie znikają nawet mieszkania, na budowę których nie wydano pozwolenia. Lokale skupują m.in. inwestorzy.

Deweloperzy nie mają więc powodów, by obniżać ceny. Z analiz firmy doradczej JLL wynika, że gdyby firmy wstrzymały produkcję osiedli, całą ofertę wyprzedałyby w... trzy kwartały.

Czytaj także: Kredyt hipoteczny na dziurę w ziemi

Kurcząca się podaż gotowych mieszkań nie dziwi Bartosza Turka, głównego analityka HRE Investments. – Polacy nadal chcą kupować mieszkania – komentuje Turek. – Nowych lokali zaczyna brakować, bo deweloperzy, z różnych powodów – np. ze względu na wzrost cen gruntów, trudności w uzyskiwaniu pozwoleń na budowę czy brak siły roboczej – ograniczyli ich budowę, wprowadzając na rynek mniej mieszkań. Mniejsza podaż na rynku pierwotnym powoduje, że klienci częściej kupują lokale z rynku wtórnego. Nie zniechęcają ich nawet rosnące ceny.

Stopy procentowe są historycznie niskie, co oznacza, że bankowe lokaty są nieopłacalne. Alternatywą są nieruchomości. – Inwestujący w lokale na wynajem raczej nie muszą się też obawiać, że nagle zabraknie najemców – ocenia Bartosz Turek. W Polsce jest już 1 mln Ukraińców. Część z nich, co potwierdza NBP, może sobie pozwolić na wynajem samodzielnego lokalu. – Popyt na mieszkania szybko się nie zmniejszy – prognozuje analityk HRE Investments. – Ceny prawdopodobnie będą wciąż rosły, choć już raczej nie w dwucyfrowym tempie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA