fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Maseczka chroni też sąsiada

W blokach ważna jest nie tylko dezynfekcja. Powinniśmy także wszędzie nosić maseczki, choć nie wszyscy jeszcze tego przestrzegają
AdobeStock
Zakrywać usta i nos trzeba także w blokach. Wiele osób jednak o tym zapomina albo celowo tego nie robi. Grozi im mandat do 500 zł.
Obowiązek noszenia maseczek dotyczy klatek schodowych, korytarzy, wind, piwnicy oraz garaży podziemnych budynkach wielorodzinnych. Mówią o tym przepisy. Nie ma natomiast uregulowań ograniczających liczbę osób jeżdżących windami w blokach.

Co mówi prawo

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że reżim sanitarny w budynkach wielorodzinnych dotyczy nie tylko dezynfekcji, ale też zakrywania ust i nosa.
Kwestie te reguluje § 27 pkt 2b rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Wynika z niego m.in., że do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy użyciu odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych, w tym także na terenie nieruchomości wspólnych w rozumieniu art. 3 ust. 2 ustawy o własności lokali oraz na terenie takich nieruchomości o innych formach posiadania.
Nie ma więc znaczenia, czy blok należy do wspólnoty mieszkaniowej, spółdzielni, prywatnego właściciela, towarzystwa społecznego czy gminy. Wszędzie zasady są jednakowe. Wychodząc z mieszkania lub wchodząc do bloku, trzeba zasłonić twarz.

Stłoczeni w windach

Podobnego uregulowania nie ma w wypadku zachowania dystansu w windach. Istnieją wprawdzie wytyczne sanepidu, ale dotyczą tylko biurowców.
Wynika z nich, że maksymalną liczbę osób, które mogą jechać daną windą, dzieli się na trzy i tylko tyle osób może nią jechać. W wypadku budynków wielorodzinnych do windy może wsiąść maksymalna liczba osób, byleby miały zakryte twarze.
Zdaniem Piotra Pałki, radcy prawnego z Kancelarii Prawnej Derc Pałka, taką podstawą w przypadku wind w blokach może być ewentualnie art. 22 ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.
– Na właścicieli, posiadaczy oraz zarządzających nakłada obowiązek utrzymywania nieruchomości w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym. W przepisie wylicza się również, o jakie przypadki chodzi. Jest to katalog otwarty. Dlatego uważam, że mieszczą się w nim wszelkie czynności, które zapewnią taki stan. Mogą to być również zasady korzystania z wind, ale także zasady zgłaszania do zarządcy nieruchomości informacji o konieczności udzielenia pomocy osobom starszym, które w obawie o swój stan zdrowia mogą mieć problem ze zrobieniem zakupów – wyjaśnia mec. Piotr Pałka.
Przepis nie mówi jednak wprost o tego typu obowiązkach. Powoływanie się wiec na niego może być kwestionowane.

Uzasadniony nakaz

Obowiązek zakrywania twarzy w blokach chwali Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowych „Ruda" w Warszawie.
– To bardzo dobre rozwiązanie. W widocznym miejscu zamierzam powiesić informacje w tej sprawie, by wszyscy, także ci zapominalscy, pamiętali. Sami też ograniczyliśmy liczbę osób jeżdżących windami. Małą windą może jechać jedna osoba, a towarową dwie przy zachowaniu odpowiedniego dystansu. Oczywiście ograniczenia nie dotyczą rodzin – mówi Dariusz Śmierzyński.
Podobnie uważa Jacek Łapiński, dyrektor ds. administrowania zasobem w Towarzystwie Budownictwa Społecznego „Motława" w Gdańsku.
– Zakrywanie twarzy w bloku ma swoje uzasadnienie. Chroni przed ewentualnym zakażeniem. Tam, gdzie pod jednym dachem mieszka 200 czy 300 osób, może być z tym różnie. Nie każdy musi wiedzieć, że jest chory i nieświadomie zakaża – uważa Jacek Łapiński.

Z egzekucją słabo

Co grozi za brak maski? – Nie ma już gospodarzy domu ani dozorców. Nikt nie będzie więc pilnował w bloku, czy jego mieszkańcy myślą o innych i noszą maseczki czy nie. A nawet jeśli już zarządca zauważy brak maseczki, może co najwyżej prosić o jej założenie. Od dobrej woli danej osoby zależy, czy to zrobi – mówi Jacek Łapiński.
Anna Lach z jednej ze wspólnot w Warszawie również jest sceptyczna.
– Niektórzy sąsiedzi nie noszą w ogóle maseczek. Kiedy zwraca się im uwagę, reagują agresją. Uważają, że nie muszą zakrywać twarzy, bo nie ma żadnego konkretnego przepisu w tej sprawie. A pandemia to wymysł mediów. W windach jest podobnie. Na dystans społeczny raczej nie można liczyć. Niedawno poprosiłam sąsiada, by z dwójką dorosłych dzieci nie wsiadał już do windy i pojechał następną, ponieważ była już ona pełna. Nie posłuchał. Teraz wszyscy omijają go szerokim kołem, bo nie chcą być ofiarą agresji sąsiada. Nie sądzę, by jakiekolwiek zakazy w przepisach na niego podziałały – opowiada Anna Lach.
Inaczej sytuacja wygląda w wypadku policji.
– Tak jak wypadku innych miejsc, gdzie są maski obowiązkowe, może ukarać pouczeniem lub mandatem do 500 zł. Zdania jednak, czy można karać za brak maski, są podzielone. Nie ma bowiem jasnych przepisów w tej sprawie – tłumaczy Piotr Pałka.
Większość prawników uważa, że rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń to za mało. Potrzebny jest bowiem przepis rangi ustawowej. A takiego na razie nie ma. I choć pojawił się projekt w tej sprawie, to nie są to obowiązujące przepisy.
Istnieją również poważne wątpliwości, czy straż miejska może nakładać mandaty. Brakuje jednoznacznego przepisu w tej sprawie.
Związek Miast Polskich apelował do rządu, by przygotował odpowiedni projekt. Ten nie widzi jednak problemu. Uważa, że także straż może karać mandatem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA