Reklama

Nawet bez dopłat sprzedaż mieszkań się nie załamie

Rynek nieruchomości po programie „MdM". Jak deweloperzy będą sobie radzić bez państwowego wsparcia?

Aktualizacja: 18.01.2017 08:43 Publikacja: 18.01.2017 08:35

Klienci dopytują o mieszkania, które można kupić na preferencyjny kredyt.

Klienci dopytują o mieszkania, które można kupić na preferencyjny kredyt.

Foto: materiał inwestora

Tegoroczna pula na dopłaty do mieszkań wyczerpuje się w błyskawicznym tempie. Klienci mogą właściwie starać się już tylko o pieniądze z budżetu na 2018 rok. Program „Mieszkanie dla młodych" przechodzi do historii. Jak deweloperzy będą sobie radzić bez państwowego wsparcia? Czym teraz będą kusić klientów?

Powrót do normalności

– Być może jest jeszcze za wcześnie, by ogłaszać definitywny koniec „MdM" – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Pula na 2018 rok zostanie ostatecznie rozdysponowana dokładnie za 12 miesięcy. Na pewno jednak już teraz można prognozować, co będzie po „MdM". Deweloperzy sprzedawali z dopłatami średnio kilkanaście procent mieszkań. To niemało. Brak dopłat może być więc widoczny w statystykach sprzedaży – przyznaje.

Z drugiej strony, jak mówi Jędrzyński, emdeemowskich transakcji nie było na tyle dużo, by po zamknięciu programu sprzedaż nowych mieszkań się załamała. – „MdM" jedynie wspierał już istniejący popyt. Innymi słowy, ci, którzy kupili emdeemowski lokal, kupiliby go prędzej czy później, nawet bez rządowej subwencji – podkreśla analityk RynkuPierwotnego.pl. – Dlatego też koniec „MdM" będzie miał bardzo ograniczony wpływ na sytuację rynkową – przewiduje.

Według Jarosława Jędrzyńskiego trudno oczekiwać ograniczenia inwestycji z segmentu popularnego. – Dopiero kumulacja czynników zmniejszających popyt – jak spadek zakupów gotówkowo-inwestycyjnych, szybki rozwój programu Mieszkanie+, gwałtowne pogorszenie dostępności kredytów mieszkaniowych – mogłaby znacząco pogorszyć sytuację na pierwotnym rynku mieszkaniowym – ocenia.

Reklama
Reklama

I dodaje, że nie ma co oczekiwać, że po „MdM" deweloperzy podejmą jakieś nadzwyczajne działania, szukając sposobu na zastąpienie wygasłego programu. – Politykę inwestycyjno-sprzedażową firmy dostosują do rynkowej koniunktury, która w tym roku raczej niewiele się zmieni – ocenia Jędrzyński. Co będzie potem? – Wygaszenie „MdM" może się okazać czymś w rodzaju czynnika psychologicznego kończącego kilkuletni cykl prosperity, po którym wrócimy do normalności, czyli stabilizacji sprzedaży, już bez spektakularnych corocznych rekordów – ocenia analityk RynkuPierwotnego.pl.

Krótkotrwałego zachwiania na rynku spodziewa się Dariusz Krawczyk, prezes spółki deweloperskiej Polnord. – Brak rządowych dopłat wpłynie na sprzedaż najtańszych mieszkań, stanowiących niewielką część całego rynku – ocenia szef Polnordu. – Nasza firma nigdy nie uzależniała swojej oferty od programu „MdM", dlatego jego wygaszenie nie wpłynie w istotny sposób na sytuację spółki – zapewnia. A Wioletta Kleniewska, dyrektor sprzedaży i marketingu w Polnordzie, dopowiada, że koniec „MdM" nie oznacza końca atrakcyjnych ofert. – Co miesiąc typujemy pulę mieszkań dostępnych w promocyjnej cenie – mówi.

Szacuje, że w 2016 roku co czwarte mieszkanie z oferty Polnordu zostało kupione na kredyt z dopłatą.

Taniej niż z dopłatą

– Oczywiście, kwalifikujące się do programu „MdM" lokale cieszą się dużym zainteresowaniem. Jednak coraz częściej kryterium wyboru lokalu bardziej niż dostępność dopłat staje się powierzchnia, rozkład mieszkania i jego lokalizacja – wskazuje dyrektor Kleniewska.

Także Małgorzata Ostrowska, członek zarządu J.W. Construction Holding, zapewnia, że deweloperzy, którzy mają zróżnicowaną ofertę, nie mają się czym martwić. – Zakończenie programu dopłat odbije się szczególnie na tych firmach, których oferty opierają się na „MdM" – komentuje. – My oferujemy nie tylko emdeemowskie lokale. Wierzymy w dobrą passę, niezależnie, czy rząd zaproponuje po „MdM" jakąś alternatywę czy też nie. Już teraz banki oferują kredyty, które są często tańsze niż te z dofinansowaniem – zwraca uwagę.

Pytana o zachęty, jakie będą stosować deweloperzy po wygaszeniu „MdM", mówi m.in. o rabatach, zwłaszcza w przedsprzedaży.

Reklama
Reklama

Na preferencyjny kredyt spółka J.W. Construction Holding sprzedała w ubiegłym roku ok. 10 proc. mieszkań.

Z kolei w spółce Robyg emdeemowskie transakcje stanowiły ok. 14 proc. ubiegłorocznej sprzedaży. – Firmy ze zdywersyfikowaną ofertą nie powinny specjalnie odczuć zakończenia rządowego programu – potwierdza Eyal Keltsh, wiceprezes zarządu firmy Robyg. – „MdM" przestanie działać w 2018 roku, o czym jest wiadomo od dawna. Firmy mają więc czas, by nadchodzące zmiany uwzględnić w strategii firmy – dodaje.

I podkreśla, że zdecydowana większość klientów Grupy Robyg kupuje mieszkanie bez dopłat, dlatego ich koniec nie wpłynie na sytuację spółki.

– W Polsce nadal brakuje mieszkań. Ich deficyt jest szacowany na ok. 2 mln lokali – przypomina Eyal Keltsh. – Według ostatniego raportu GUS w 2016 roku deweloperzy oddali do użytku niespełna 70 tys. mieszkań. Duży popyt powinien się więc utrzymywać także w kolejnych latach – prognozuje.

Co po „MdM" zaproponuje Robyg? Firma oferuje wyposażenie mieszkań oraz rozwiązania inteligentnego domu. Wszystko bez dodatkowych kosztów.

Większy rynek najmu

Według Teresy Witkowskiej, dyrektor sprzedaży w spółce deweloperskiej RED Real Estate Development, wygaśnięcie programu „MdM" może doprowadzić do pewnych zmian na rynku. – Dla pewnej grupy klientów – np. młodych rodzin – lokale, które są dziś objęte dopłatami, mogą się stać nieosiągalne. Zakończenie programu może się też przełożyć na wzrost zainteresowania rynkiem najmu mieszkań – mówi dyrektor.

Reklama
Reklama

Teresa Witkowska nie ukrywa, że przyjęte w „MdM" limity wpływają w niemałym stopniu na ceny oferowanych przez deweloperów mieszkań. – Po zakończeniu programu ceny będą ustalane przez rynek – mówi dyrektor z RED Real Estate Development. Dodaje, że szybkie wyczerpywanie się tegorocznej puli pieniędzy na dopłaty może doprowadzić do wzrostu zainteresowania mieszkaniami z dofinansowaniem z 2018 roku.

Firma RED Real Estate Development w ubiegłym roku sprzedała łącznie 182 mieszkania, z czego z dofinansowaniem – 43.

– Klienci pytają o dopłaty, bo zdają sobie sprawę, że pozwalają zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, które można przeznaczyć m.in. na wykończenie nieruchomości – komentuje Teresa Witkowska. – Dla klientów kupujących mieszkania z segmentu popularnego jednym z kluczowych kryteriów wyboru pozostaje cena. Liczy się jednak także funkcjonalny rozkład lokalu, koszty utrzymania nieruchomości, standard wykończenia. Dlatego zwracamy na to szczególną uwagę – zapewnia.

Dodaje, że RED Real Estate Development dostosowuje także harmonogramy płatności do możliwości klientów.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama