fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Linie lotnicze powoli się budzą. Na razie bilety są tanie

Adobe Stock
Grupa Lufthansy od czerwca chce przywrócić ponad 130 kierunków. W tym dwa do Polski – do Krakowa i Warszawy. Od kiedy dokładnie? Nie wiadomo, bo nie została jeszcze podana data otwarcia polskich granic.

Wiadomo jedynie, że polskie granice są zamknięte do 12 czerwca.

- Ludzie chcą i mogą wrócić do podróżowania, zarówno w celach rekreacyjnych, jak i zawodowych. Dlatego w nadchodzących miesiącach będziemy stopniowo zwiększać zakres oferowanych przez nas usług, ponownie łącząc Europę ze sobą i z pozostałą częścią świata — mówi Harry Hohmeister, członek Zarządu Deutsche Lufthansa AG.

Czytaj także: Jak będziemy teraz latać? Koniec przyjemnych podróży 

I nie miał racji dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych, Alexandre de Juniac. Bilety, jakie w tej chwili są dostępne, wcale nie są drogie. W końcu czerwca można polecieć z Warszawy do Lizbony z przesiadką w Monachium za niespełna 500 złotych. To prawda, biletów w takiej taryfie nie jest dużo, ale można na nie trafić. Portugalia ma się otworzyć na zagraniczną turystykę od połowy czerwca.

Linie się budzą

Informacje o wznowieniu operacji przysyłają także szwajcarski Swiss i austriacki Austrian Airlines. I też mają dobre ceny na rejsy lipcowe i sierpniowe. Od początku czerwca zamierzają latać w regularnych rejsach zagranicznych Turkish Airlines, ale nadal każdy przylatujący będzie badany tuż po wylądowaniu. Władze już ustawiają odpowiednie aparatury na lotniskach. KLM i Air France chciały wznowić rejsy do Polski jeszcze w maju, ale decyzja polskich władz o przedłużeniu zamknięcia granic zmusiła je do zmiany planów. Od lipca zamierza latać Ryanair. A do przylotu do Polski gotowe są Qatar Airways.

O powolnym wznowieniu działalności informuje kolejne linie lotnicze. Grecki Aegean 18 maja zwiększa swoją siatkę w kraju i poleci już na prawie wszystkie wyspy, a od 25 maja obsłuży już całą swoją grecką siatkę, zaś w końcu miesiąca kierunki zagraniczne – Monachium, Frankfurt, Genewę oraz Zurich i częściej poleci do Brukseli. Nadal nie wiadomo, kiedy w pierwszych regularnych rejsach poleci LOT. Zapewne jednak nie wcześniej, niż 13 czerwca, w dzień po możliwym najwcześniejszym otwarciu granic. Na razie polski przewoźnik informuje o tym, co robi podczas zamknięcia granic, ale ma już także dobre oferty na rejsy sierpniowe. Na przykład bilet powrotny na trasie Kraków -Dubrownik, to wydatek 317 złotych ze wszystkimi podatkami i opłatami.

Tyle że linie muszą jeszcze mieć dokąd polecieć. Wprawdzie Niemcy otworzyły granice z niektórymi krajami już 16 maja, to Włochy pierwszych cudzoziemców bez zobowiązywania ich do odbywania kwarantanny są gotowe przyjąć od 3 czerwca. Hiszpanie jeszcze przedłużyli czas zamknięcia granic i stan epidemii, przynajmniej do 15 czerwca. I mało jest prawdopodobne, aby szybko ruszyła fala zagranicznych przyjazdów. A na Wyspy Kanaryjskie będzie można pojechać dopiero jesienią. Cypr otworzy się na przyjazdy od 9 czerwca, a Chorwaci negocjują dwustronne umowy na razie z Austrią, Czechami, Słowacją i Słowenią, oraz z Węgrami i są gotowi otworzyć dla nich granice od połowy czerwca.

Od 15 maja na turystykę otworzył się Egipt. Na razie jednak do hoteli, które wcześniej uzyskały specjalny certyfikat od Ministerstwa Zdrowia mogą przyjeżdżać Egipcjanie, bądź osoby mieszkające w tym kraju na stałe. I zajęty może być jedynie co czwarty pokój. To, czy dany resort kwalifikuje się do ponownego uruchomienia sprawdzał sam Khaled el-Enany , minister turystyki Egiptu. Dla tego kraju, w którym turystyka wypracowuje 12 proc. PKB powrót gości, zwłaszcza zagranicznych jest niezwykle ważne.

Biura podróży w Polsce już sprzedają egipskie wakacje. Tygodniowy pobyt w 5-gwiazdkowym hotelu w formule „wszystko w cenie”, to wydatek ok 2,2 tys. złotych, dwutygodniowy – 3,9 tys. jest to średnio o jedną trzecią mniej, niż jeszcze tydzień temu, kiedy władze zapewniały, że wakacji takich, jak rok temu, z pewnością nie będziemy mieli. Wtedy touroperatorzy dopiero testowali ceny. Teraz zmierzyli się z rynkiem i tendencją, że może jednak lepiej jest spędzić urlop w domu.

Czy w samolotach będzie ciasno?

To wątpliwe, mimo dostępności tanich biletów. Wiadomo już, że Komisja Europejska wycofała się z wymagań, aby co drugi fotel w samolotach był wolny. —Ale nie ma mowy, żeby samoloty były napakowane na pełno. Bo będzie mniej chętnych do podróżowania — mówi prezes Wizz Aira, Jozsef Varadi.

— Ale przewożenie pasażerów, to jest nasz biznes, w którym oczywiście musimy im zapewnić bezpieczeństwo. Nie zamierzamy jednak w tym celu usuwać foteli z pokładu. Zamiast tego użyjemy środków dezynfekujących i ograniczeń, aby uniemożliwić rozprzestrzenianie się zarazy- dodaje prezes Wizz Aira. W Europie linie zarabiają mając samoloty wypełnione w 70 proc.

Oczywiście pasażerowie na pokładzie węgierskiej linii, tak samo, jak i na pokładach samolotów innych przewoźników będą musieli nosić maseczki przez całą podróż, a załogi dodatkowo będą miały obowiązek noszenia rękawiczek. Z kieszeni w fotelach znikną magazyny i materiały informacyjne, a sprzedaż pokładowa będzie ograniczona do minimum, płatności trzeba będzie uiszczać wyłącznie bezdotykowymi kartami płatniczymi.

Bagaż podręczny będzie ograniczony do minimum, aby wchodzenie do maszyny odbywało się sprawnie. Maseczki będą obowiązkowe, a możliwość poruszania się po pokładzie ma być ograniczona do minimum. W Ryanairze pasażer będzie musiał prosić o pozwolenie na skorzystanie z toalety. Oczywiście samoloty będą dezynfekowane pomiędzy rejsami.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA