fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarz rodzinny zleci więcej badań

www.sxc.hu
Powołanie zespołów medycyny rodzinnej, prawo zlecenia i wykonywania USG oraz zwiększenie nakładów na podstawową opiekę zdrowotną rekomendują ministrowi eksperci.

Uregulowanie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) odrębną ustawą to jeden z głównych celów ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, lekarza medycyny rodzinnej, który jeszcze do października przyjmował pacjentów. Pod koniec czerwca powołany przez niego zespół ds. zmian systemowych w POZ przedstawił efekt swojej pracy.

– Przedstawiliśmy ministrowi ponad 40-stronicowy dokument pokazujący obszary do poprawienia i zagrożenia w naszej pracy – mówi dr Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego, członek zespołu. – Teraz ministerialni prawnicy przełożą to na język legislacji – dodaje.

Eksperci chcą przywrócić lekarzowi POZ rolę odźwiernego systemu opieki zdrowotnej. To lekarz POZ ma koordynować leczenie – nie tylko, tak jak teraz, kierować pacjenta do specjalisty, ale leczyć w porozumieniu z nim. Dzięki informatyzacji lekarze POZ mieliby uzyskać możliwość telefonicznych lub elektronicznych konsultacji ze specjalistą, też zamiast wizyty.

– Zależy nam, by nośnikiem informacji o pacjencie nie była wyłącznie przyniesiona przez niego dokumentacja po zakończeniu leczenia u specjalisty lub w szpitalu. Chcemy poznawać je na bieżąco – tłumaczy Krajewski.

Nad pacjentem przypisanym do listy danej przychodni sprawować miałby opiekę zespół POZ, składający się z lekarza, pielęgniarki i położnej.

– Chodzi o to, by lekarz, pielęgniarka i położna wymieniali się obserwacjami na temat stanu zdrowia chorego. W przyszłości w skład takiego zespołu mogliby wchodzić specjaliści dedykowani dla konkretnej grupy pacjentów – fizjoterapeuta czy psycholog w przypadku osób starszych czy dietetyk dla chorych na cukrzycę – tłumaczy dr Krajewski.

Lekarze chcą też rozszerzenia listy badań, które mogą samodzielnie wykonywać i zlecać, m.in. o echokardiografię, próbę wysiłkową czy USG tarczycy. W rekomendacjach zapisano też wzrost nakładów na POZ z budżetu NFZ z obecnych 13 proc. do 20 proc. Chodzi m.in. o zachętę dla studentów medycyny, którzy rzadko wybierają medycynę rodzinną.

– Bez finansowego wzmocnienia tego segmentu uzyskamy niewiele. Medycyna rodzinna to harówa, w dodatku wymagająca od lekarza wiedzy ze wszystkich dziedzin medycyny. Do tego dochodzi czasochłonna biurokracja. Jeśli więc praca w POZ finansowana jest tak samo jak w przychodniach specjalistycznych i lecznictwie zamkniętym, nie ma się co dziwić, że młodzi wybierają wąskie gałęzie medycyny, gdzie mogą pracować spokojniej – tłumaczy dr Krajewski.

Eksperci uważają, że POZ nie wymaga odrębnej ustawy.

– Receptą dla polskiej służby zdrowia nie jest wzmacnianie któregoś z jej elementów, ale ograniczenie niepotrzebnego korzystania z opieki zdrowotnej – uważa dr Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. I dodaje, że POZ oparta na lekarzu rodzinnym jest dobra dla małych miejscowości, a mniej sprawdza się w dużych miastach.

Z kolei dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego zauważa, że rekomendacje do ustawy są jednostronne. – W skład zespołu powinni wchodzić także przedstawiciele ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) i szpitalnictwa. Przecież zmiany dotyczyć będą także ich – tłumaczy.

Do zespołu, który pracował od stycznia, weszli przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego, Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce oraz stowarzyszenia pielęgniarek, pracodawców ochrony zdrowia i pacjentów.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Opinia

prof. Bolesław Samoliński, były konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego

Generalnym problemem w systemie jest to, że dziś rozliczamy świadczenia, a nie dbamy o zdrowie pacjentów. Jestem przeciwny, dokonywaniu regulacji POZ bez zbudowania całościowego systemu opieki nad chorym. Na pewno system wymaga zmian, a postulaty lekarzy POZ są słuszne, ale uważam, że nie powinno się zwiększać wydatków na POZ bez danych na temat jego funkcjonowania. Dziś sprawozdawczość ze strony POZ nie istnieje i jest to jedyna grupa lekarzy, których działalności nie jesteśmy w stanie kontrolować. Rodzi to też problemy dla epidemiologii, bo nie możemy prześledzić częstości występowania niektórych schorzeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA