fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Medycy uciekną z publicznej ochrony zdrowia

Szpital
Medycy uciekną z publicznej służby zdrowia
Fotorzepa/Rafał Guz
Po pandemii szykuje się exodus lekarzy. Nie tylko za granicę, bo przede wszystkim ze szpitali publicznych do prywatnych.

Blisko 200 lekarzy wystąpiło w pierwszym kwartale tego roku do okręgowych izb lekarskich z wnioskami o zaświadczenia potrzebne do pracy za granicą. Lekarscy samorządowcy ostrzegają, że to początek wyjazdów lekarzy, którzy uciekną z Polski przed pogarszającymi się warunkami pracy i nierównościami płacowymi. Zdaniem związkowców równie groźna jest emigracja ze szpitali do ośrodków prywatnych.

19 zł podwyżki

Zaświadczenia, o jakie wystąpili lekarze, pozwalają absolwentom studiów lekarskich w Polsce starać się o pracę w UE. Bez zaświadczenia o postawie etycznej nie mają szans na zatrudnienie. Żadnych zaświadczeń nie potrzebują wyjeżdżający do tzw. państw trzecich, np. do USA czy Emiratów Arabskich. Już przed pandemią Polska plasowała się na trzecim miejscu wśród eksporterów kadr medycznych dla krajów OECD. Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) i Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) po pandemii może być jeszcze gorzej.

Nie bez znaczenia są przedstawione przez Ministerstwo Zdrowia propozycje minimalnego wynagrodzenia lekarzy specjalistów pracujących w publicznych szpitalach. Dzięki porozumieniu zawartemu w lutym 2018 r. między ówczesnym ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim a Porozumieniem Rezydentów, dziś mogą oni liczyć na 6,75 tys. zł brutto. Po zmianach zaproponowanych przez resort będą zarabiać o 19 zł więcej, a w rzeczywistości stracą, bo o ile w 2018 r. ich pensja stanowiła 1,6 przeciętnego wynagrodzenia, teraz stanowi zaledwie 1,3 tej kwoty.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że równie groźna będzie emigracja ze szpitali do placówek prywatnych – niekoniecznie odpowiadających wykształceniu specjalisty.

– Jeśli mam wybór: użerać się w szpitalu za 5 tys. zł netto, ratując ciężko chorych pacjentów, albo przyjmować ich w prywatnej poradni za cztery razy tyle, to w końcu zapomnę o powołaniu i zostawię pracę w klinice – mówi specjalista z blisko 20-letnim stażem.

Trudny powrót do biedy

Nie bez znaczenia są też dodatki covidowe, które podniosły pensje co najmniej dwukrotnie.

– Po pandemii wielu trudno będzie wrócić do pensji sprzed marca 2020 r. Tym bardziej że przyzwyczaili się do życia na wysokim poziomie. I pobrali kredyty – mówi nam kierownik oddziału covidowego w jednym z podwarszawskich szpitali.

Tymczasem zapowiadany exodus tylko pogłębi kryzys kadrowy w szpitalach, który odsłoniła pandemia.

– Widoki na przyszłość są dramatyczne – ostrzega dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. – Według map potrzeb zdrowotnych w ciągu najbliższych pięciu lat ubędzie nam znacząca liczba lekarzy. O ile przez najbliższe sześć lat liczba radiologów powinna zwiększyć się aż o 725, o tyle lekarzy chorób wewnętrznych, czyli najbardziej podstawowej specjalizacji, ma ubyć 2265. Podobne liczby dotyczą pozostałych specjalizacji potrzebnych do funkcjonowania najmniejszych szpitali powiatowych – chirurgii, pediatrii, położnictwa i ginekologii oraz pulmonologii. Ministerstwo Zdrowia nie będzie więc w stanie zabezpieczyć oddziałów szpitalnych – przewiduje dr Gryglewicz. I dodaje, że średni wiek lekarza w Polsce to 50 lat, a ginekologa 56 lat.

OPINIA

Łukasz Jankowski , prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie

Choć liczba wniosków o zaświadczenia wydaje się duża, nie oddaje skali zjawiska. Zdarzają się przypadki pobrania zaświadczenia i braku wyjazdu z kraju, zmiany decyzji i pozostania w Polsce, a z drugiej strony niepoliczalne jest zjawisko przebranżawiania się lekarzy, zmian miejsc pracy albo przejścia do sektora prywatnego. Po pandemii, gdy znikną dodatki covidowe, ten problem będzie narastał. Proponowana przez ministra zdrowia równowartość 1,31 średniej krajowej dla lekarza specjalisty jest w istocie obniżką wynagrodzeń, naturalne jest, że lekarze będą się starali utrzymać zarobki z ostatniego półrocza. Obawiam się, że czasem nawet kosztem rezygnacji ze szkolenia specjalizacyjnego i pracy w szpitalu. W wielu miejscach specjalizacja nie jest konieczna, a warunki finansowe są przynajmniej konkurencyjne do szpitalnych. Lekarze są zmęczeni kolejkami i kulejącą logistyką.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA