fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Koronawirus: Lekarze nie chcą jeździć do zmarłych

Adobe Stock
W czasach epidemii zgon w domu powinien stwierdzać lekarz wyznaczony do tego i odpowiednio zabezpieczony przez państwo – uważają lekarze rodzinni.

Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) pracują bez żadnego zabezpieczenia, bez środków ochrony osobistej, w uszczuplonym składzie.

– Stan epidemii to najwyższy czas na wprowadzenie instytucji koronera – lekarza, który stwierdzałby zgon osoby zmarłej np. w domu. Choć od lat apelujemy o powołanie koronerów, niewiele się w tej kwestii robi – mówi dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Dziś, zgodnie z ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 r., śmierć osoby, która umrze we własnym domu, powinien stwierdzić lekarz POZ, do którego jest zapisana, lub ostatni, który ją leczył. Lekarze rodzinni (obok nich do lekarzy POZ zalicza się także internistów, pediatrów i lekarzy ogólnych) od dawna protestują, że takie świadczenie wymaga osobnej wyceny i czasu, którego oni nie chcą zabierać pacjentom zgromadzonym w poradni lub gabinecie. Dlatego od lat apelują o stworzenie opłacanej przez państwo instytucji koronera – lekarza, który zajmowałby się stwierdzaniem zgonu.

– O tym, jak bardzo potrzebny jest koroner, świadczy obecna sytuacja. Lekarze POZ, pozbawieni środków ochrony osobistej, nie mogą ryzykować zakażenia siebie i swoich pacjentów, jadąc do osoby, która potencjalnie może być zakażona. To grozi także odcięciem pacjentów od opieki medycznej, bo kwarantanna wyłącza całą praktykę na 14 dni – tłumaczy dr Krajewski.

Dodaje, że często trudno stwierdzić, czy pacjent zmarł na chorobę zakaźną czy z innych przyczyn, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie można zebrać wywiadu epidemiologicznego, bo pacjent mieszkał sam i nikt go nie odwiedzał.

– Gdy istnieje podejrzenie, że mógł chorować na koronawirusa, powinny istnieć osobne wytyczne ze strony Ministerstwa Zdrowia lub nawet specjalna jednostka, która jeździłaby do takich zgonów – twierdzi jeden z rozmówców, lekarz POZ spod Torunia.

Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz twierdzi jednak, że nie ma potrzeby zmian w przepisach dotyczących stwierdzania zgonu przy podejrzeniu Covid-19.

– Zalecamy takie same środki ostrożności jak w przypadku podejrzenia innych chorób zakaźnych – mówi rzecznik.

Zgadza się z nim prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii i prezes Polskiego Towarzystwa Patologów.

– Mając na względzie wytyczne w innych krajach UE i zalecenia Europejskiego Towarzystwa Patologów, zakładamy, że przy zachowaniu prawidłowych procedur higieny, bez bezpośredniego niezabezpieczonego kontaktu z wydzielinami zmarłego, nie ma ryzyka przekazania zakażenia – mówi profesor.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA