fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Podwyżka wycen leczenia nie pomoże szpitalom powiatowym

Fotolia.com
Podwyżka wycen leczenia jest za mała i nie pomoże szpitalom powiatowym – ostrzegają dyrektorzy placówek.

Łącznie o 650 mln zł wzrosną w tym roku wyceny procedur w chorobach wewnętrznych i chirurgii ogólnej – zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski. Ponad połowa tych pieniędzy (350 mln zł) trafić ma do szpitali powiatowych, których działalność opiera się na tych dwóch dziedzinach medycyny. To sprawi, że ich ryczałt wzrośnie rocznie o 1 mln zł.

Do uratowania

Zdaniem Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Czytaj także: Tylko akredytowane zakłady patomorfologii mają badania NFZ

– Ministerstwo nie odpowiedziało na nasze postulaty. Gdyby rzeczywiście chciało uchronić nas przed bankructwem, podwyższyłoby wyceny nie o 300 mln, ale o 3 mld zł – mówi Krzysztof Żochowski, wiceprezes OZPSP i dyrektor szpitala w Garwolinie. – Jak zdążyłem obliczyć, podwyżka wycen procedur zwiększy ryczałt dla mojego szpitala o 700 tys. zł rocznie, a tylko w trzech ostatnich kwartałach wydatki wynikające ze wzrostu kosztów funkcjonowania szpitala, w tym z ustawowymi podwyżkami dla personelu, wyniosły 2 mln zł. Nadal więc brakuje mi 1,3 mln zł, a ja nie mam z czego ich zapłacić – dodaje Krzysztof Żochowski.

Jak wynika ze skierowanego do konsultacji publicznych projektu zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie szpitalnych świadczeń wysokospecjalistycznych, wartość procedur internistycznych i chirurgicznych wzrośnie średnio o 5 proc., z wyjątkiem tych najczęściej wykonywanych, które wzrosną o 15 proc. Na chirurgii to m.in. wycięcie wyrostka robaczkowego, pęcherzyka żółciowego czy operacje żylaków, a na oddziale chorób wewnętrznych – leczenie zapalenia płuc, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) czy stopy cukrzycowej.

Zapowiadając podwyżki, minister Szumowski tłumaczył, że chciałby, by szpitale miały z czego ponosić koszty związane ze wzrostem wynagrodzeń. Dodał, że wycena świadczeń nie zmieniała się od dłuższego czasu, co spowodowało, że system działał coraz oszczędniej. Podwyżka ma przywrócić równowagę.

Górnicy do budowy

Zdaniem byłego prezesa NFZ dr. Marcina Pakulskiego o przywróceniu równowagi nie może być mowy, ponieważ zwiększenie wyceny stanowi pomoc połowiczną i nie rozwiąże problemu presji płacowej ze strony przedstawicieli zawodów medycznych, którym minister zdrowia nie zagwarantował wyższych płac.

– Nie można dosypać jednej grupie pracowników, a drugiej powiedzieć, że jej się nie należy. Skoro więcej pieniędzy dostali lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni, podwyżka należy się także fizjoterapeutom czy technikom radiologii. Bez tego ludzie poodchodziliby z pracy – tłumaczy Krzysztof Żochowski. – Kłopot w tym, że wzrost ich pensji musieliśmy pokryć ze środków własnych, których nie mamy – dodaje.

Resort uspokaja jednak, że to nie ostatnia w tym roku podwyżka wycen. Jak zapowiedział prezes NFZ Andrzej Jacyna, od lipca Fundusz zapłaci więcej za procedury lecznicze na izbach przyjęć i w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Jeśli jednak okaże się, że szpitale wcześniej zaczną dyżurować w nowym trybie – z podziałem na dyżury tępe i ostre – podwyżka nastąpi wcześniej.

Krzysztof Żochowski jest przekonany, że i to nic nie da:

– Resort wykonuje ruchy pozorowane, które nie uratują nas przed bankructwem. Szkoda, że nie chciał nas słuchać – ubolewa.

OPINIA

prof. Tomasz Grodzki, chirurg klatki piersiowej, członek senackiej Komisji Zdrowia

Podwyżka wycen nie rozwiąże problemów szpitali powiatowych, których sytuacja jest katastrofalna. Według naszych szacunków, potrzebnych jest kilka miliardów, a więc co najmniej 10 razy więcej. Przypominam, że rząd nadal nie spełnił ustawowej obietnicy zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia z budżetu państwa. Sprytny zapis w ustawie sprawia, że podwyżka liczona jest względem PKB na dwa lata wstecz, a to zmniejsza ją w tym roku o kilka miliardów. Choć podwyżka wyceny procedur wydaje się rzeczą pozytywną, obawiam się, że nie została dobrze przemyślana. NFZ chce płacić więcej za leczenie przewlekłej obturacyjnej choroby płuc na oddziale wewnętrznym, co sprawi zapewne, że będziemy mieli wysyp takich diagnoz, nie zawsze zgodnych z rzeczywistością.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA