fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Rap o zabijaniu gejów to nie przestępstwo

„Nie używam słowa leczyć, preferuję k...y zabić” – rapuje hiphopowiec. Prokuratura złamania prawa nie widzi.

"Kiszło" to pseudonim śląskiego rapera wchodzącego w skład zespołu Boruta. W ubiegłym roku wydał płytę. Rapuje na niej m.in. o kobietach, imprezach klubowych, szacunku dla ludzi ulicy oraz o mniejszościach seksualnych. W tym ostatnim przypadku robi to w sposób, który można uznać za podżeganie do morderstw.

„To nie uprzedzenie, tylko czysta nienawiść. Nie używam słowa leczyć, preferuję k...y zabić" – brzmi tekst utworu „Cwele". Kiszło rapuje też, że „wrogość i nienawiść to normalna postawa", „druciary" nie mają „do życia prawa", a w innym miejscu sugeruje, że gejów powinno się kastrować.

Utwór w serwisie YouTube obejrzało już 211 tysięcy osób, więc zawiadomienie do prokuratury złożyło Stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności". Jego przedstawiciele twierdzą, że złamany mógł być przepis zakazujący podżegania do przestępstwa.

Do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta w tej sprawie nawet minister ds. równości Małgorzata Fuszara. 8 czerwca odpisał on, że pod nadzorem prokuratury w Zabrzu „wykonywane są czynności procesowe", a sprawa jest w „w zainteresowaniu" Prokuratury Generalnej.

W rzeczywistości ponad tydzień wcześniej sprawa została umorzona. – Prokurator prowadzący śledztwo uznał, że czyn nie wypełnia znamion przestępstwa – uzasadnia Marcin Masłowski z prokuratury w Zabrzu. Dodaje, że „Pracownia Różnorodności" wniosła zażalenie, ale zostało oddalone z przyczyn formalnych.

– Taki utwór nie powinien być dostępny w Internecie. Istnieje ryzyko, że ktoś pod jego wpływem dokona zbrodni z nienawiści – alarmuje Tomasz Szypuła, działacz LGBT i były prezes Kampanii Przeciw Homofobii.

Jednak nie pierwszy raz podobna sprawa kończy się takim rezultatem.

W 2011 roku głośno było o piosence reagge „Chwasty", nagranej przez Basa Tajpana. „Każdy sodomita spalić się musi, wymordować ich, zarazę tę wydusić" – śpiewał, a w innym fragmencie utworu namawiał wprost: „Strzelaj, strzelaj, strzelaj prosto w serce".

Przeciw piosence protestowali nie tylko działacze LGBT, ale także Ryszard Nowak z Komitetu Obrony przed Sektami. Próbował on nawet zorganizować pikietę przed siedzibą rektora Politechniki Łódzkiej po tym, gdy uczelnia zaprosiła Basa Tajpana na Juwenalia.

W tamtym przypadku sprawę też badała prokuratura. Najpierw przekazała ją policji do prowadzenia w trybie wykroczeniowym, a ostatecznie umorzyła ją.

Były minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski uważa, że w obu przypadkach nie można mówić o ewidentnym błędzie prokuratury. – Nie znam materiału prokuratury, więc nie mogę wydawać kategorycznych sądów. Jednak podżeganie do przestępstwa musi być wyraźnie do kogoś adresowane – wyjaśnia.

– Takie sprawy będą umarzane dopóki mniejszości seksualne nie będą objęte taką ochroną, jak mniejszości etniczne i wyznaniowe. Gdyby te utwory nie dotyczyły gejów, a np. Żydów, prokuratura zajęłaby się sprawą z urzędu – mówi Tomasz Szypuła.

Dlatego działacze na rzecz mniejszości seksualnych od lat walczą o zmianę przepisów dotyczące tzw. mowy nienawiści, by obejmowały też LGBT. W marcu pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", że do postulatów przychyla się resort sprawiedliwości. Konserwatywni posłowie obawiają się jednak, że przepisy mogłyby być groźne dla debaty publicznej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA