Większość respiratorów, które trafiają do szpitali w Małopolsce z ARM, ma pojedyncze oprzyrządowanie. I choć opisane są jako urządzenia wielorazowego użytku, każdy z nich ma tylko jeden przewód oddechowo-wydechowy.

Każdy pacjent musi mieć podłączony nowy taki przewód.

Urządzenia, które trafiły do szpitali, nie są wadliwe. Nie spełniają jednak standardów. 

Gdy szpitale same kupują respiratory, zamawiają do każdego z nich nawet 10 przewodów. Koszt jednego to 30 zł.

Respiratory z ARM nie dość, że mają tylko jeden przewód - to są także wyposażone w wymienne zawory i czujniki, a koszt jednego to 175 zł.

Dlatego, pisze RMF FM, koszt obsługi takiego respiratora po każdym pacjencie to aż 600 zł.

Dystrybutor urządzeń nie jest przygotowany także do obsługi respiratorów - przez tydzień nie zdołano zorganizować ani szkoleń dla lekarzy, ani pomocy serwisowej.

W sprawie interweniuje już dr Wojciech Serednicki, pełnomocnik wojewody małopolskiego.