fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Premier Morawiecki: Szczepionka na koronawirusa będzie dla chętnych

premier Mateusz Morawiecki
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Trwają prace nad planem, nad logistyką dystrybucji szczepionek na koronawirusa - najpierw do naszych seniorów i przede wszystkim do służb medycznych, do służb mundurowych, które wspierają realizację działań walki z pandemią - powiedział premier Mateusz Morawiecki. Czy szczepienia na koronawirusa będą obowiązkowe? Ze słów szefa rządu wynika, że nie.

Szczepionka na koronawirusa opracowana przez Pfizer i BioNTech jest skuteczna w 90 procentach - ogłosiły koncerny. Konieczne ma być przyjęcie dwóch dawek w odstępie trzech tygodni. 90-procentową odporność szczepiony ma uzyskać w tydzień po drugiej dawce. Pfizer i BioNTech zamierzają wystąpić o nadzwyczajną zgodę na użycie swojej szczepionki jeszcze przed końcem listopada.

Do tych doniesień na poniedziałkowej konferencji prasowej odniósł się premier Mateusz Morawiecki. - Nastąpił przełom w pracy jednej z firm nad szczepionką przeciw koronawirusowi - powiedział. Ocenił, że to "bardzo dobra wiadomość, wiadomość, która niesie nadzieję".

- To nie jest jeszcze szczepionka, którą natychmiast, tu i teraz możemy dystrybuować, ale jesteśmy bliżej do tego momentu niż byliśmy tydzień czy dwa temu - zastrzegł.

Szef rządu dodał, iż firmy szacują, że w tym roku będą mogły wyprodukować 50 mln dawek szczepionek, a w przyszłym - 1,3 mld.

- Wiem, że w takim momencie wszyscy Polacy zastanawiają się, jak Polska przygotowała się do uczestnictwa w możliwości odbioru szczepionek od tych firm. Chcę potwierdzić, że poprzez umowy, do których przystąpiliśmy latem tego roku, mamy razem z innymi krajami Unii Europejskiej równe prawo do korzystania z tych szczepionek na zasadzie proporcjonalnej do wielkości populacji - oświadczył Mateusz Morawiecki.

- Jesteśmy przy tej umowie również, którą wczoraj Komisja Europejska zawarła z firmą Pfizer na badania nad szczepionką - dodał.

Poinformował, że w środę planowane jest podpisanie umowy z firmami na dostawy konkretnych szczepionek. Przypomniał, że w sierpniu Polska przystąpiła do unijnego porozumienia w sprawie szczepionek przeciwko SARS-CoV-2. - Dotyczy to nie tylko umowy z firmą Pfizer, ale także z ośmioma innymi firmami, które również bardzo intensywnie pracują nad szczepionką - dodał.

Szczepienie na koronawirusa ma nie być obowiązkowa

Mateusz Morawiecki przekazał, że kilka dni temu na posiedzeniu rządowego zespołu ds. walki z COVID-19 zarządził "przygotowanie na przyszły rok infrastruktury do szczepienia". - Chcemy mieć co najmniej dwadzieścia kilka milionów (dawek) szczepionek - powiedział premier. - Chcemy tak szybko dostać te szczepionki jak inne, zachodnie kraje Unii Europejskiej. I dostaniemy je w tym samym czasie, ponieważ tak jest skonstruowana umowa, której również jesteśmy częścią - zapewnił.

Szef rządu dodał, że choć szczepionki na koronawirusa jeszcze nie ma, to trwają prace "nad planem, nad logistyką dystrybucji szczepionek, najpierw do naszych seniorów i przede wszystkim do służb medycznych, do służb mundurowych, które wspierają realizację działań walki z pandemią".

- Szczepionka będzie dostępna oczywiście dla chętnych, ale chcemy, żeby ona była dostępna w bardzo dużym wymiarze tak, żeby możliwie wszyscy w jak najkrótszym czasie mogli się zaszczepić - oświadczył premier.

Mateusz Morawiecki apelował o przestrzeganie obowiązujących obostrzeń i zaleceń sanitarnych. - Teraz, kiedy na wyciągnięcie ręki, za być może już trzy-cztery miesiące szczepionka do nas przyjedzie, bądźmy bardzo zdyscyplinowani - powiedział.

"Przepraszamy za błędy"

W zeszłym tygodniu szef rządu ogłosił kolejne restrykcje związane z epidemią, które mają obowiązywać od 7 do 29 listopada. Wśród nich są m.in. przedłużenie nauki zdalnej oraz objęcie nią uczniów klas 1-3, ograniczenie działalności sklepów w galeriach handlowych, zaostrzenie limitu osób mogących przebywać w mniejszych sklepach, zamknięcie placówek kultury, ograniczenie działalności hoteli.

- Nasza odpowiedź na pandemię musi być zdecydowana. Bardzo potrzebne są kolejne restrykcje - oświadczył 4 listopada premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedział, że jeżeli te kroki nie pomogą w zmniejszeniu liczby zakażeń, może zostać wprowadzona narodowa kwarantanna, czyli "całkowity lockdown".

6 listopada wczesnym wieczorem w Dzienniku Ustaw zostało opublikowane rozporządzenie wprowadzające nowe restrykcje. Okazało się wówczas, że także sklepy meblowe będą musiały zawiesić działalność. Wywołało to protesty branży.

W poniedziałek premier poruszył temat działań rządu podejmowanych w związku z epidemią. - W tej skomplikowanej sytuacji dzieją się rzeczy w ogromnym tempie. Dlatego w tych różnych okolicznościach nowych obostrzeń, obostrzeń dotychczas obowiązujących, ale także tych wszystkich działań, które prowadzą do obniżenia łańcucha zakażeń na pewno też popełniamy jakieś błędy. Rzeczy dzieją się bardzo szybko. Jeżeli tak się dzieje, a na pewno tak jest, to przepraszamy za te błędy, bo chcemy zrobić wszystko, żeby walczyć z wirusem. Naszym wrogiem numer jeden, tym, z którym toczymy wojnę, jest koronawirus. Z nikim innym nie chcemy takiej wojny toczyć. Chcemy, żeby jak najszybciej COVID-19 przeszedł do historii i robimy co w naszej mocy, żeby tak właśnie się stało - oświadczył.

Koronawirus SARS-CoV-2, znany wcześniej jako 2019-nCoV po raz pierwszy pojawił się w Wuhan prawdopodobnie w połowie listopada 2019 roku.

Pierwszym dużym ogniskiem epidemii koronawirusa był targ z owocami morza w Wuhan, który władze zamknęły 1 stycznia w związku z rozpowszechnianiem się choroby.

Na początku stycznia władze Chin oficjalnie przyznały, że zachorowania w Chinach powoduje nowy wirus z rodziny koronawirusów - wirusów odzwierzęcych (inne znane wirusy z tej rodziny to m.in. SARS i MERS).

Istnieje hipoteza, że wirus przeniósł się ze zwierząt na człowieka w wyniku jedzenia mięsa dzikich zwierząt: nietoperzy, węży lub łuskowców.

Objawy COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirus to gorączka, kaszel, ból mięśni, osłabienie. W ponad 80 proc. przypadków przebieg choroby jest łagodny i przypomina przebieg grypy. WHO szacuje śmiertelność nowego koronawirusa na poziomie ok. 3,4 proc. (w przypadku grypy - 0,1 proc.).

W grupie podwyższonego ryzyka w związku z epidemią koronawirusa są osoby starsze lub cierpiące na choroby przewlekłe. Zarażenie się wirusem ma natomiast zwykle bardzo łagodny przebieg u dzieci.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA