fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Overbooking: linie lotnicze sprzedają więcej biletów, niż miejsc w samolocie

123RF
Przewoźnicy lotniczy zawierają umowy obejmujące większą liczbę miejsc niż jest w samolocie.

W swoim najnowszym wystąpieniu skierowanym do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Rzecznik Praw Obywatelskich porusza problem overbookingu. - Linie lotnicze sprzedały więcej miejsc niż ma samolot licząc, że ktoś i tak zrezygnuje z lotu, a ktoś inny odłoży podróż w zamian za rekompensatę. W efekcie pasażer, któremu bardzo zależy na podróży, może nie dostać się na pokład. Owszem, przysługuje mu za to np. lot w innym terminie. Ale w wielu sytuacjach to za mało – pisze RPO.

Rzecznik zwraca uwagę, że problem został częściowo ujęty w przepisach unijnych (rozporządzenia nr 261/2004/WE), które określa rekompensaty należne pasażerom, którzy nie zostali przyjęci na pokład pomimo rezerwacji. Ale - zwraca uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich - prawodawca unijny przyjął (aby ograniczyć zjawisko odmów przyjęcia na pokład), że przewoźnik powinien najpierw wezwać pasażerów do dobrowolnej rezygnacji z lotu w zamian za pewne korzyści. Dopiero jeśli nie będzie ochotników, może nie wpuścić pasażera i zaproponować rekompensatę.

- Wypłata odszkodowania oraz zwrot kosztów, czy też zmiana planu podróży, nie stanowią rekompensaty w każdej sytuacji, w szczególności, gdy doszło do przymusowej odmowy przyjęcia na pokład. Bowiem interes pasażera doznaje naruszenia, gdy w związku z odmową przyjęcia na pokład pasażer nie mógł dotrzeć na miejsce w oczekiwanym czasie i w związku z tym zrealizować ważnego dla siebie celu podróży, takiego jak, np.: wizyta lekarska, sprawa rodzinna, czy też inna sprawa osobista. Wydaje się, że odmowa przyjęcia na pokład w tego rodzaju sytuacjach może powodować skutki wykraczające poza sferę zwykłego uszczerbku majątkowego – zauważa RPO.

Rzecznik podkreśla, że nadrezerwacja (overbooking) należy do zdarzeń wynikających wyłącznie z winy przewoźnika i nie obejmuje sytuacji losowych. Tymczasem to pasażer ponosi wyłącznie ryzyko odmowy przyjęcia na pokład w sytuacji, gdy przewoźnik przyjął zbyt dużo rezerwacji w stosunku do liczby miejsc w samolocie.

Co więcej, przepisy prawa nie regulują wprost zasad, na jakich przewoźnicy lotniczy doprowadzają do sytuacji zbyt dużej liczby rezerwacji w stosunku do liczby miejsc. Nie obowiązuje także prawny nakaz uprzedniego informowania pasażerów w ogólnych warunkach przewozu, że istnieje możliwość odmowy przyjęcia na pokład wbrew woli pasażera w związku z nadrezerwacją.

Zdaniem RPO prawa pasażerów – konsumentów, którzy nie są skłonni dobrowolnie zrezygnować z przelotu, nie podlegają należytej ochronie. Co więcej, pasażer nie jest właściwie powiadamiany o tym, że rezerwacja jest związana z ryzykiem odmowy przyjęcia na pokład z przyczyn uzależnionych jedynie od przewoźnika, chociaż przewoźnikowi znana jest taka okoliczność.

- Widać więc, że wyłączny prymat został tu przyznany interesom ekonomicznym linii lotniczych. W przypadku overbookingu przewoźnicy lotniczy zawierają umowy obejmujące większą liczbę miejsc niż jest w samolocie, z zamiarem ich ewentualnego niewykonania, co w konsekwencji wiąże się z wypłatą, co do zasady niewielkiego zryczałtowanego odszkodowania – pisze RPO.

W opinii Rzecznika, taki sposób działania przewoźników lotniczych, w szczególności, gdy stanowi powtarzającą się praktykę uniemożliwiającą korzystanie z dokonanych rezerwacji przez znaczną grupę konsumentów, może być rozpatrywany w kontekście stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, o których mowa w art. 24 ust. 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA