fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Gdy w mięsie jest za mało mięsa to inspektor ustali karę

Fotolia
Producent, który zaniża w artykule spożywczym zawartość mięsa o 17 proc. i świadomie jako składnik podaje schab wieprzowy, zamiast mięsa wieprzowego dopuszcza się zafałszowania produktu.

Spór w sprawie dotyczył kary za wprowadzenie do obrotu zafałszowanej partii artykułu rolno- spożywczego.

Problemy ukaranej spółki zaczęły się od wizyty wojewódzkiego inspektoratu jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. W listopadzie 2015 r. inspektorzy przeprowadzili kontrolę w spółce w zakresie jakości handlowej przetworów mięsnych. W trakcie działań pobrano do badań laboratoryjnych próbkę artykułu rolno-spożywczego, którą przekazano do specjalistycznego laboratorium.

Złe oznakowanie

Kontrola laboratoryjna wykazała zaniżoną o 17 proc. zawartość mięsa, która wyniosła 111 proc. +/- 5 proc. Tymczasem firma zadeklarowała, że 100 g wyrobu wyprodukowano ze 128 g schabu. W tej sytuacji urzędnicy uznali, że badana próbka nie spełniała wymagań zadeklarowanych w oznakowaniu produktu oraz specyfikacji jakościowej – karcie produktu.

Spółka broniła się przed zarzutami. W trakcie postępowania złożyła wyjaśnienia, że zawartości tłuszczu i mięsa podane w tabeli wartości odżywczej po uwzględnieniu dopuszczonych tolerancji są zgodne z wynikami badań. Spółka nie odnosiła się w deklaracji do zawartości mięsa, lecz deklarowała procentową zawartość konkretnego elementu wieprzowego – schabu, który zgodnie z dostępną literaturą ma zmienną zawartość białka.

Ta argumentacja nie przekonała jednak inspekcji, która ukarała spółkę ponad 30 tys. zł kary. Inspektor uznał, że tak znaczne zaniżenie zawartości mięsa (17 proc.) w stosunku do wartości zadeklarowanych świadczy o zafałszowaniu kontrolowanej partii towaru.

Ważny jest średni wynik

Firma odwołała się od decyzji o karze. Jej zdaniem inspekcja błędnie przyjęła, że partia produktu była zafałszowana. Przekonywała, że nie wykonała żadnych zabiegów mających na celu wprowadzenie w błąd konsumenta. Spółka zwróciła także uwagę, że laboratorium (badawcze) nie zastosowało zasady niepewności pomiaru w wyliczaniu zawartości tłuszczu i białka, które posłużyły do określenia zawartości mięs. Nie oznaczyło też wilgotności i popiołu. Tymczasem zgodnie z przepisami rozporządzenia Komisji (WE) nr 2004/2002 z 8 listopada 2002 r. dotyczącego oznaczania zawartości mięsa i tłuszczu w niektórych produktach z wieprzowiny, oprócz oznaczonego tłuszczu i białka należało oznaczyć również wilgotność i popiół. Pod uwagę powinien być brany średni wynik przynajmniej dwóch oznaczeń.

Spółka podniosła, że zgodnie z definicją mięso wieprzowe powinno zawierać do 30 proc. tłuszczu i stosunek kolagenu do białka 25 proc. W przypadku zaś użycia do produkcji całego elementu, jakim jest schab wieprzowy nie jest możliwe ujednolicenie surowca, który podlega naturalnym wahaniom w odniesieniu do poszczególnych składników, na co ma wpływ rasa zwierzęcia i wiek w chwili uboju, a także sposób jego żywienia. W jej ocenie wyrób gotowy, którego głównym składnikiem jest „element całomięśniowy" będzie charakteryzował się zmiennymi parametrami fizykochemicznymi.

Organ odwoławczy postanowił upewnić się, czy zarzuty spółki są słuszne i wystąpił o wyjaśnienia do laboratorium. To jednak odpowiedziało, że niepewność pomiaru oznaczenia zawartości białka i tłuszczu została uwzględniona przy obliczaniach. Co do nieprzeprowadzenia badań wilgotności i popiołu kierownik laboratorium wyjaśnił, że rozporządzenie nr 2004/2002 nie nakazuje oznaczania ich zawartości przy obliczaniu zawartości mięsa, wskazuje jedynie na taką możliwość. Na obliczanie zawartości mięsa nie ma wpływu wilgotność i zawartość popiołu, które nie występują we wzorze. Prowadzenie badań na zawartość popiołu i wilgotność było nieuzasadnione również ze względu na to, że w specyfikacjach jakościowych nie określono wymagań dla tych parametrów.

Obowiązkiem - rzetelna informacja

W tej sytuacji decyzja o karze została utrzymana w mocy. Organ odwoławczy zauważył, że wyniki badań laboratoryjnych jednoznacznie wykazały niespełnienie deklarowanej jakości produktu. Wyjaśnił też, że obowiązkiem producenta jest rzetelne informowanie konsumenta o wprowadzanym do obrotu wyrobie oraz zapewnienie deklarowanej jakości. Przyjmując nawet, że działanie producenta było niezamierzone, to produkt, którego cechy organoleptyczne były nieprawidłowe, jest obiektywnie produktem o niewłaściwej jakości handlowej. Wskazana w wykazie składników ilościowa zawartość schabu wieprzowego stanowi bowiem deklarację producenta odnośnie ilościowej zawartości składnika, a obowiązkiem przedsiębiorcy jest udzielenie rzetelnej i zrozumiałej dla przeciętnego konsumenta informacji.

Co na to sąd

Sprawa trafiła na wokandę, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę producenta.

Po analizie przepisów sąd zauważył, ze skarżąca, podając w składzie produktu schab wieprzowy i jego zawartość (100 g produktu wyprodukowano ze 128 g schabu wieprzowego) wskazywała na taką zawartość tego gatunku mięsa wieprzowego w produkcie. Jednocześnie w tej samej karcie produktu w rubryce wymagania chemiczne wskazywała, że użyto mięsa wieprzowego i powtórzyła formułę: 100 g produktu wyprodukowano ze 128 g schabu wieprzowego.

W ocenie sądu zaś w przypadku przekroczenia maksymalnych limitów zawartości tłuszczu i tkanki łącznej, ale przy spełnieniu pozostałych kryteriów definicji mięsa, jego zawartość powinna zostać odpowiednio obniżona. W wykazie składników powinna być wymieniona, oprócz terminu mięso zawartość tłuszczu lub tkanki łącznej.

Zdaniem WSA w tej sytuacji spółka używając określenia składnika – schab wieprzowy, a nie mięso wieprzowe, np. z dookreśleniem jego rodzaju, próbowała się uwolnić się od odpowiedzialności co do zawartości mięsa w produkcie. Za niezasadne sąd uznał też argumenty spółki co do zmiennych proporcji, tłuszczu, które mogą wystąpić i mieć wpływ na zawartość schabu w produkcie. Zawartość tłuszczu bowiem nie może przekroczyć określonego limitu, gdyż wówczas należałoby inaczej określić zawartość składników.

Fałszywa sugestia

Ponadto sama skarżąca, obok etykiety powiadamiającej o składnikach, zawarła informację: "gwarancja jakości to sprawdzeni dostawcy oraz szczegółowa selekcja i kontrola". W ten sposób sugerowała, że produkt jest o wysokiej, niezmiennej jakości.

WSA nie miał wątpliwości, że przy zaniżeniu zawartości mięsa o 17 proc. i świadomym posługiwaniu się jako składnikiem – pojęciem schabu wieprzowego, zamiast mięso wieprzowe, sporny produkt należało uznać za zafałszowany.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 21 marca 2017 r.

sygnatura akt: VI SA/Wa 2716/16

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.tarka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA