Yaakov Katz, redaktor naczelny "Jerusalem Post" odniósł się do afery, która wybuchła po publikacji artykułu z wypowiedzią premiera Izraela Benjamina Netanjahu. "Czy wywołaliśmy kryzys między Polską a Izraelem? Nie wydaje nam się" - skomentował.

"Otrzymaliśmy oficjalne wyjaśnienia strony izraelskiej dotyczące rzekomego cytatu słów premiera Izraela; wygląda na to, że artykuł w Jerusalem Post to przykład szkodliwej manipulacji dziennikarskiej" - napisał Krzysztof Szczerski.

Ambasador RP w Tel Awiwie Marek Magierowski skrytykował z kolei wypowiedź p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza, który powiedział na antenie, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

Jeśli poważnie traktować zasady obowiązujące w dyplomacji, a zwłaszcza w języku dyplomacji, to słowa Israela Katza o Polakach, którzy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki” mają ciężar bomby atomowej – komentuje Bogusław Chrabota.

Największa grupa respondentów (38 proc.) jest zdania, że za ostatnie ochłodzenie stosunków na linii Polska-Izrael odpowiadają politycy tego drugiego kraju, o winie polskiej dyplomacji przekonany jest zaledwie co szósty badany (16 proc.). Prawie 3 na 10 ankietowanych (29 proc.) uważa, że za pogorszenie relacji odpowiadają obie strony w takim samym stopniu.

- Męska cześć społeczeństwa ma bardziej skrystalizowane poglądy i mocniej obwinia Tel Awiw (46 proc.). Podobną polaryzację widać w grupie wiekowej 35-49 lat i mieszkańców największych polskich aglomeracji – zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

Przyczyny kryzysu między Polską i Izraelem są tak głębokie, że bez przeorania sposobu myślenia o historii w obu krajach będzie on wracał latami – ocenia Jerzy Haszczyński.

Amerykański Departament Stanu "wzywa swoich sojuszników i przyjaciół do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem".